Dla branży jest przy tym oczywiste, że sam most to za mało i że musi jeszcze po polskiej stronie powstać pierścień energetyczny wokół Ełku, który umożliwiałby rozprowadzenie energii z Litwy. Przy tym z czasem znaczenie mostu nawet dla północo-wschodniej Polski może zmaleć, bo Energa, ale także Electrabel czy Vattenfall rozważają budowę elektrowni w okolicach Gdańska. Natomiast nic nie zmienia faktu, że litewski most nie uczyni wiosny w wymianie międzysystemowej.
Biorąc pod uwagę integrację rynku energii, możliwości wymiany są niewystarczające, a sposób udostępniania sieci przesyłowej nie jest w pełni przejrzysty. W lipcu ubiegłego roku zdarzyło się zamknięcie granicy ze względu na bezpieczeństwo systemu - mówi Krzysztof Borowiec, członek zarządu E.ON Polska.
SZERSZA PERSPEKTYWA - UNIA
Wiele państw członkowskich Unii Europejskiej to energetyczne wyspy, odizolowane od budowanego w ramach UE jednolitego rynku energii elektrycznej - Internal European Electricity Market - IEEM. Taką wyspą są m.in. państwa bałtyckie - Litwa, Łotwa i Estonia. W 2006 roku utworzyły one Bałtycki System Elektroenergetyczny (Baltic Interconnected Power System - BIPS), który ciągle jest składową postradzieckiego sytemu energetycznego. Unia chce, żeby BIPS został połączony z europejskim systemem Union for the Coordination of Transmission of Electricity - UCTE. W przypadku Litwy wejście do UCTE jest możliwe przez Polskę, która należy do UCTE od lat.
Ireneusz Chojnacki
http://www.gazetaprawna.pl/?action=showNews&dok=2070.218.0.39.6.2.0.1.htm
OPINIA Paweł Magierowski adwokat, Baker & McKenzie
Dla skutecznej realizacji projektów energetycznych o charakterze strategicznym lub wymagających istotnych nakładów finansowych, niezbędne jest uzyskanie odpowiedniego poparcia politycznego, które zapewniałoby stabilne warunki dla inwestorów. W przypadku inwestycji transgranicznych, w których uczestniczy kilka państw, poparcie takie przejawia się w zawieranych porozumieniach międzyrządowych. Porozumienia takie mają tworzyć ogólne warunki współpracy w projektowaniu, finansowaniu, budowie i eksploatacji inwestycji, pozostawiając szczegóły do ustaleń miedzy podmiotami komercyjnymi bezpośrednio realizującymi projekt. Oczywiście już na tym etapie każde z państw stara się zagwarantować sobie jak najkorzystniejsze warunki wspólnego przedsięwzięcia, co niekiedy może prowadzić do politycznych napięć.
Pieniądze: brakujące ogniwo
- Wykonane dotychczas studia, zarówno polskie, litewskie, jak i konsultantów zewnętrznych, takich jak np. Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, potwierdzają, że projekt inwestycji bez wsparcia w formie grantu nie zamyka się finansowo - mówi uczestniczący w rozmowach ze strony polskiej Zbigniew Kamieński, wicedyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Energetycznego w Ministerstwie Gospodarki i Pracy. Z tego względu pomoc funduszy UE w sfinansowaniu tego przedsięwzięcia będzie elementem najważniejszym, który w sposób zasadniczy przesądzi o materializacji tego projektu.
- Całość inwestycji zamyka się kwotą 835 mln euro z czego zewnętrzny grant powinien wynosić 617 mln euro. Mieści się w tym nie tylko budowa samego „przejścia granicznego" wraz ze stałoprądową wstawką łączącą system UCTE z systemem, w którym pracuje energetyka litewska, łotewska i estońska oraz niezbędna rozbudowa infrastruktury przesyłowej w Polsce - mówi dyr. Kamieński. Połączenie Polska-Litwa to nie wszystko. Ta „energetyczna autostrada" nie może kończyć się w polach, musi biec dalej na zachód. Dlatego konieczna jest także rozbudowa punktów wymiany mocy na naszej zachodniej granicy. Istnieją połączenia nie mają już żadnych rezerw, stąd tak wysokie ceny za transfer mocy osiągane na aukcjach i konieczność tranzytu polskiej energii na rynek niemiecki przez Czechy.
Idea „mostu energetycznego" musi zapewnić przesył energii w obie strony, tzn. możliwość tranzytu litewskiej energii elektrycznej przez Polskę do pozostałych państw Unii Europejskiej, a także możliwość zakupu przez Litwę dużych ilości energii elektrycznej w Unii, jeśli zaszłaby taka potrzeba. Po polskiej stronie - poza niewielkim w Zespołem Elektrowni Ostrołęka - nie ma w rejonie tzw. ściany wschodniej znaczącego zawodowego źródła energii dużej mocy. W tym miejscu należy przypomnieć, że zgodnie z porozumieniem zawartym przez rząd litewski z Unią Europejską, Litwa powinna najpóźniej do 2009 r. wyłączyć Ignalińską Elektrownię Atomową, która w 90% pokrywa zapotrzebowanie Litwy na energię elektryczną. Wilno deklaruje jednak, że nie zamierza jednak zrezygnować z energetyki jądrowej i w miejsce likwidowanej elektrowni, a częściowo także na jej bazie, planuje wybudowanie nowoczesnej siłowni jądrowej nowej generacji, spełniającej wszelkie europejskie i światowe normy bezpieczeństwa.
Rosyjski pomysł
Ostatnio pojawił się pomysł zsynchronizowania pracy systemu UCTE z systemem energetycznym funkcjonującym w Rosji i dawnych państwach ZSRR. Taki pomysł zgłosił były premier Rosji, a obecny prezes RAO (rosyjskiego operatora systemu elektroenergetycznego) Anatolij Czubajs. Na wniosek Rosji UCTE powołało konsorcjum ekspertów, które ma zbadać możliwości synchronicznej pracy obu systemów, a w perspektywie nawet ich połączenie. Wyniki analiz będą znane w 2007 r. Gdyby odpowiedź ekspertów była pozytywna, pozwoliłoby to na rezygnację ze stałoprądowej wstawki na polsko-litewskiej granicy i oszczędność ok. 100 mln euro. Podobna wystawka łączyła kiedyś systemy energetyczne NRD i RFN. Po połączeniu obu państw niemieckich i ujednoliceniu systemu energetycznego, okazała się niepotrzebna.
- Rosyjski system energetyczny jest nieporównywalny z żadnym innym. Rosja zajmuje olbrzymie terytorium, obejmujące wiele stref czasowych i klimatycznych. Dlatego nie jest to zadanie proste - mówi dyrektor Kamieński. Zapewne ostatnia moskiewska awaria energetyczna unaoczni potrzebę bliższej współpracy na niwie energetycznej. Ważne, że już dzisiaj zarówno Rosja, jak i Unia Europejska dostrzegają konieczność takiej współpracy.
Rzucona kilka lat temu przez Jana Kulczyka idea budowy „mostu energetycznego" - biegnącego przez Polskę ze wschodu na zachód, którym importowano by tanią rosyjską energię elektryczną w celu „rozwodnienia" cenowo polskiej energii oraz eksportowano do Niemiec i pozostałych krajów UE atrakcyjnego cenowo wspólnego „mieszanego produktu energetycznego" - jest genialna w swojej prostocie, a zarazem piekielnie trudna do realizacji, o ile wręcz niewykonalna.
I to wcale nie ze względów politycznych czy gospodarczych, a technicznych, mierzonych skalą wielkości i skalą trudności wspólnej regulacji zbyt wielu parametrów jednocześnie.
- Najnowsze dyrektywy Unii Europejskiej nakazują traktować energię elektryczną jak każdy inny towar, jednak, pamiętajmy, to towar specyficzny. Może być ona przesyłana wyłącznie specjalnie do tego celu wybudowanymi liniami energetycznymi o precyzyjnych parametrach pracy, zaś produkcja energii elektrycznej musi być dokładnie zbilansowana z konsumpcją, bez możliwości magazynowania - podsumowuje dyr. Kamieński.
Gigawat Energia (cytat)
PS. Czekamy na expose premiera Donalda Tuska


Komentarze
Pokaż komentarze (4)