Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa
49
BLOG

Śmieciowa komisja śledcza

Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa Polityka Obserwuj notkę 3

      Po przyszłorocznych wyborach w Sejmie powstanie śmieciowa komisja śledcza. Impulsem jej utworzenia będzie decyzja Komisji Europejskiej wstrzymująca przekazywanie środków pomocowych na ochronę środowiska. Jednocześnie Polska obciążona została karą umowną w wysokości 100 tys euro dziennie. Powodem sankcji unijnych było niedotrzymanie przez Polskę warunków umowy stowarzyszeniowej w zakresie gospodarki odpadami. Polska nie zdążyła zrealizować założenia ograniczenia do 70% masy deponowanych na składowiskach odpadów. Przychylność do nowego polskiego rządu spowodowała złagodzenie sankcji unijnych, groziło wstrzymanie wszystkich środków pomocowych oraz grzywna 240 tys euro dziennie.
     Dla nowego rządu decyzja KE, choć spodziewana, stanowiła katastrofę. Obciążenie sankcjami i utrata pomocy, przy jednoczesnym osłabieniu złotego, spowodowało przekroczenie progu ostrożnościowego ustawy o finansach publicznych. Konieczność wprowadzenie ostrych cięć wydatków grozić może – zdaniem ekonomistów – załamaniem rachitycznego wzrostu i gospodarczą recesją.
     W takiej atmosferze komisja ma wyjaśnić „kto i ile wziął w łapę” (tak to zdefiniowała popularna gazeta), za blokowanie od 2004 r zmiany przepisów prawnych o gospodarce odpadami.
     Najdziwniejsze bowiem w tej sprawie jest, że owe skuteczne rozwiązania znane były od ponad 10 lat i każdy kolejny minister ochrony środowiska deklarował wolę szybkiego wprowadzenia ich w życie. Współtwórcą tych rozwiązań i jednocześnie gorącym zwolennikiem wprowadzenia ich w życie był minister Kraszewski, z ostatniego przed wyborami rządu PO. Liczyć w tej sprawie mógł na deklarowane poparcie PiS, PSL i SLD. Rozwiązanie było także zgodne z powtarzanymi od dziesięciu lat postulatami samorządów. Najkrócej ujmując – chodziło w nich o przekazanie samorządom władztwa nad odpadami komunalnymi. Samorządy w imieniu wytwórców odpadów organizowałyby system zbiórki, odzysku i utylizacji. Zobowiązane byłyby w drodze przetargu wybrać firmy realizujące gospodarkę odpadami w sposób zgodny z europejskimi normami.
     O tym, że ten system działa świadczą przykłady z ponad 20 państw UE. W Polsce też się sprawdził, tam gdzie samorządy wprowadziły go uzyskując akceptację poprzez referendum. W tych gminach nie wzrosły opłaty za wywóz śmieci, jednocześnie zniknęła zmora dzikich wysypisk, a po dwóch latach od wprowadzenia „wspólnotowej zbiórki” osiągnięto poziom ponad 30% odpadów odzyskiwanych kub utylizowanych w inny sposób niż składowanie na wysypiskach.
     Dlaczego tych zmian nie wprowadzono w życie ? To wyjaśni komisja. Przypomnieć tu można, że podczas wyborów samorządowych 2010 r rząd Donalda Tuska zaproponował projekt ustawy tzw. „kompromisowy”. Gminy mogły na podstawie proponowanych przepisów przejmować władztwo nad odpadami; nie było to jednak obligatoryjne. Projekt spotkał się z ostrymi protestami dwóch stron. Izba Gospodarcza firm z branży odpadowej zwróciła uwagę, że będzie to mechanizm eliminowania konkurencji, tam gdzie istnieją komunalne zakłady zbiórki odpadów. Korporacje samorządowe wskazały inną słabość. Brak jednolitości zachęcać będzie do oszust. Z terenów, gdzie nie ma władztwa samorządów nieuczciwi podrzucać będą swoje odpady na obszary sąsiednich samorządów, obciążając ich kosztami sprzątania. Zatem - „albo wszyscy, albo nikt” brzmiała opinia związków samorządowych.
     Donald Tusk uznając, że rząd nie jest od tego by robić ludziom na złość, wycofał projekt rządowy z Sejmu. 1 stycznia 2011 r. minął termin, w którym Polska wdrożyć miała dyrektywy UE w sprawie odpadów. KE zmuszona była rozpocząć w tej sprawie postępowanie.
     I tak to było (będzie). Wiadomo nie od dziś, że sprawy śmieci są śmierdzące.

 

chciałbym to wiedzieć...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka