Jarosław Banaś
Nie ma tekstów bez podtekstów. /własne/
7 obserwujących
70 notek
35k odsłon
  66   1

Burmistrza wybieraj każdego dnia

Zdenerwowany autor walczy z nałogiem.
Zdenerwowany autor walczy z nałogiem.

Kiedy chciał zostać burmistrzem powiedział, że będzie burmistrzem całego miasteczka. Oczywiście został burmistrzem swojej partii, która go do walki o urząd nominowała. Każdy kto mówi inaczej, kto będąc w partii deklaruje bezpartyjna pracę - kłamie. Partyjny burmistrz, wydawałoby się nie powinien być niczym nagannym, ale jest. To sitwa i klaka. Grupa interesów. Pseudo miejska elita. Wydawałoby się, że elita nie powinna być niczym nagannym, ale jest. Każdy kto mówi inaczej - kłamie. Kiedy chciał zostać burmistrzem, powiedział, że wierzy, że chodzi i nawet chodził, parę razy widziano, jak klęczy, na biurku ma obrazek. Wydawałoby się, że świetnie, że jak wierzy to nie skrzywdzi. Okazało się, że wsparł manifestację przeciw wierzącym. Podobno nie chciał ale tak wyszło. Szedł przypadkowo ulicą a tamci krzyczeli, no i ktoś mu zrobił zdjęcie. Teraz nie chodzi, bo się wstydzi, ale wierzy oczywiście. Modlitwy odmawia w samotności, w lesie albo na łące. Taki los.

Za chwilę, już niedługo, znowu będzie chciał być burmistrzem. Będzie stał z kawą na targowisku, sfotografuje się z dziećmi. Pójdzie do fryzjera, ubierze się odświętnie, stanie na placu i powie, będę burmistrzem całego miasteczka, wszystkich mieszkańców, nikogo nie skrzywdzę, nie będę służyć elicie i partii, wierzę i klęczę, na biurku mam obrazek, mogę pokazać. Wierzycie mi? Wybierzecie mnie!

Kiedy rano słońce wschodzi nad miasteczkiem, nad dachami unosi się szmer modlitw porannych. Matki z dziećmi odmawiają pacierz, modlą się babcie z wnukami - aniele boży stróżu mój... Głosy młode i stare, przerażone i wdzięczne, kobiece i męskie, zlane w szemrzący potok, płyną nad dachami w niebiosa. Politycy modlą się by partia wygrała wybory, elity o to by nie doszło do zmian, rolnicy o deszcz, hotelarze o pogodę, złodziej by udała mu się kradzież, kupiec by nie został okradziony, oszukani przez burmistrza, by odszedł, zadowoleni by żył w zdrowiu. Potok słów niknie w niebiosach i każdy ma nadzieję, że jego modlitwa zostanie wysłuchana.

Niebawem, nadejdą nowi, powiedzą, że wierzą, że nie skrzywdzą, że nie będą wyzywać, dzielić ludzi na elitę przy partyjnym stole i na plebs mający oddać głos. Obiecają sprawiedliwe i bogate miasteczko, dbałość, staranność, apolityczność, pogodę dla hotelarzy, deszcz dla rolników i co tylko sobie zamarzymy. Uwierzysz im?

Ten wspaniały demokratyczny system ma jedną nieakcentowaną wadę. Musisz wybrać. Wybór jest niejako przymusowy. Kiedy zrezygnujesz z tego prawa, zwycięży gorszy. Taki paradoks. Nie możesz powiedzieć - ani ten, ani ten kandydat na burmistrza nie jest godny urzędu. Musisz wybrać. Dlatego, by dobrze wybrać, musisz to uczynić już dziś. Dziś, jutro, przez najbliższy rok, dwa lata, codziennie musisz wybierać. Inaczej wybierzesz pod wpływem tej krótkiej chwili w której usłyszysz, że będzie burmistrzem całego miasteczka i że wierzy i że nie skrzywdzi. I nie słuchaj sąsiadki, ona twój wybór zawsze wyśmieje, bo ona, jak każda sąsiadka wie lepiej. Kieruj się wartościami i wybieraj, każdego dnia.

JB

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale