Julian Arnold Szraczkiewicz
Julian Arnold Szraczkiewicz
report report
456
BLOG

Epstein, Rosja i my – czyli jak Polska chce być w filmie, którego nikt nie ogląda

report report Polityka Obserwuj notkę 6

Wyobraź sobie wielki, hollywoodzki skandal: miliarder-pedofil, prywatne wyspy, kamery w sypialniach, nazwiska z pierwszych stron gazet całego świata. A w samym środku – my. Polska. Mała, ale z wielkimi ambicjami.3 lutego 2026 premier Tusk staje przed kamerami i oznajmia: tworzymy specjalną grupę analityczną. Bo w dokumentach Epsteina jest mail z Krakowa: „mam już jakieś dziewczyny w Polsce”. I nagle – uwaga, uwaga – „coraz bardziej prawdopodobne”, że cały ten pedofilski horror był „współorganizowany przez rosyjskie służby”. Kompromaty na elitach, honeypot na skalę globu, zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.Brzmi jak scenariusz szpiegowskiego thrillera? No właśnie. Tyle że świat tego thrillera nie ogląda.Reuters wrzuca suchą notkę. Anadolu też. The Times wspomina mimochodem. France24, Kyiv Post, Sydney Morning Herald – krótkie wzmianki. A gdzie są wielkie działa? New York Times? Washington Post? Wall Street Journal? Guardian? Le Monde? Der Spiegel?

Cisza. Grobowa cisza.

Polska w tej aferze praktycznie nie istnieje. Ale bardzo, bardzo chce istnieć.Ktoś sprytny w od manipulacji prasowych najwyraźniej marzy o tym, żeby nakręcić spiralę. Bo jeśli uda się przekonać opinię publiczną, że Epstein = Putin = kompromaty na wszystkich, to nagle wszystkie inne sprawy – te nudne, polskie, codzienne – schodzą na drugi plan. Reforma sądów? Gospodarka? Ceny w sklepach? Wybory? A kto by się tym przejmował, kiedy Rosja werbowała nasze dziewczyny na orgie dla Kremla.To jest piękne w swojej bezczelności. Klasyczny polski kompleks małego kraju: skoro nie możemy być głównymi bohaterami, to chociaż wpiszmy się na siłę w rolę ofiary numer jeden w największym skandalu dekady.Tylko że nikt tego nie kupuje. Bo świat ma własnych bohaterów, własnych ofiar i własnych rosyjskich spisków. My jesteśmy jak ten znajomy na imprezie, który wciska się do rozmowy o Hollywoodzie i mówi: „A wiecie, że ja kiedyś byłem na tym samym koncercie co Madonna? Stałem zupełnie z tyłu, ale byłem!”.


Szanowni Państwo, może zamiast task force do Epsteina zrobimy task force do naszych własnych spraw? Bo one naprawdę istnieją. I nie potrzebują rosyjskiego wywiadu, żeby być poważne.

A Epstein? Niech sobie zostanie tam, gdzie jest – w amerykańskich dokumentach, brytyjskich plotkach i rosyjskich teoriach spiskowych.My i tak mamy dość własnych dramatów. Nie musimy się wciskać do cudzego.

#Epstein #Tusk #Rosja #kompromat #polityka #PolskaChceBycWFilmie #Honeypot #wlasnedramaty


report
O mnie report

Na Salonie24 od 2008. Dziennikarz radiowy, autor słuchowisk, reportaży.  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka