Eugeniusz Kłopotek, bydgoski poseł PSL, odpowiedział dziś na zarzuty po dziennikarskiej prowokacji TVN.
"To nie nepotyzm, tylko zwykła pomoc" oświadczył lider PSL informując, że sam wielokrotnie wykonywał telefony z prośbą o pomoc dla swoich przyjaciół. Wydaje się, że nie ma nic złego w pomaganiu. Wypowiedź mogła wzbudzić i pewnie wzbudziła odruch współczucia. Bo przecież jak można mieć pretensje do kogoś, kto pomógł, choć za pewne nie musiał. Każdy z nas znajdował sie w sytuacji, gdy potrzebował wsparcia.
Taka relatywizacja nepotyzmu jest jednak podwójnie niebezpieczna. Po pierwsze, stara się uzasadnić, że ci, którzy mają znajomości w kręgach władzy są lepsi od tych, którzy takich koneksji nie posiadają. Po drugie, buduje przekonanie, że wszystko można relatywizować i przedmiotowo traktować ludzkie współczucie jako narzędzie do usprawiedliwiania nieuczciwości.
Osoba, która załatwiała pracę dla nieistniejącej osoby mogła kierować się dobrymi intencjami, albo strachem. Jeśli strachem, to już trzeci powód, dla którego warto potępić takie procedery...
Pomagać należy wszystkim, nie tylko członkom swojej partii i ich rodzinom. W tym wypadku zaszkodzono komuś kto, pewnie wbrew własnej woli, stał się trybem w machinie nepotyzmu. Aby ni szkodzić najlepiej sprawić aby wszyscy mieli, nie tylko równe szanse, ale równe możliwości.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)