jaszczur.nowomiejski jaszczur.nowomiejski
375
BLOG

Budżetowym obuchem po łbie

jaszczur.nowomiejski jaszczur.nowomiejski Prawo Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

Działacze osiedlowi, bo na inicjatywę radnych, którzy zachowują się jakby dostali obuchem w głowę, raczej nie ma co liczyć, powinni podjąć działania zmierzające do zmiany stanu prawnego, którzy zafundowali im radni z prezydentem i sekretarzem Dulembą. A jeszcze w dalszej kolejności wszyscy razem, tj. działacze społeczni wraz z mieszkańcami powinni odsunąć lekceważącą wyborców władzę od rządzenia, czyli potocznie ujmując „od koryta”.

Nieśmiało wchodzi w życie budżet obywatelski. Nieśmiało, bo miały być działania informacyjno - edukacyjne skierowane do mieszkańców. Uchwała weszła w życie 25. grudnia 2013. Pierwsza informacja o budżecie pojawiła się tymczasem dopiero 6. lutego 2013 na stronie internetowej UM. Co robili urzędnicy cały styczeń? Poza tym, że ćwiczyli jasełka, nie bardzo wiadomo. Najwyraźniej przespali cały miesiąc. Wspomniany komunikat UM jest zresztą dość płytki. Nie wyjaśnia mieszkańcom zasad jakimi kieruje się budżet obywatelski, w jaki sposób mieszkańcy mogą składać wnioski, jakie wymogi powinien on spełniać, by był dalej procedowany. Jest to o tyle istotne, że to mieszkańcy mieli być głównym beneficjentem wchodzącej w życie procedury. Tymczasem, nie pierwszy raz, mieszkańcy sprowadzeni zostali do roli przedmiotu, a nie podmiotu polityki prezydenckiej administracji. Nie pozostaje mi zatem nic innego, jak zgodzić się z jednym z działaczy osiedlowych, że prezydent, w tym punkcie, nie wywiązuje się z obowiązków nałożonych uchwałą.

Szerszym echem odbija się natomiast podział środków na poszczególne sołectwa i osiedla. Dla przypomnienia jednym ze współczynników, który ma wpływ na wysokość środków przyznanych jednostce organizacyjnej, jest jego powierzchnia. Waga tego współczynnika jest na tyle duża, że w efekcie osiedla otrzymały znacznie mniej środków niż sołectwa. Przykładowo na najludniejsze Oś. Pionierów (ok. 10.300 mieszkańców) przypadło 87 tys. zł, podczas gdy największy beneficjent sołectwo Bzie (3.800 mieszkańców) otrzymało blisko 140.000 zł. Trudno w tej sytuacji dziwić się działaczom osiedlowym, że czują się pokrzywdzeni. Nie dziwi za to milczenie radnych koalicji WS – PIS – SLD (cichy koalicjant) zwłaszcza wywodzących się z osiedli. No bo co mają powiedzieć przykładowo radni Jagodziński i Małolepszy (występujący w podwójnej roli radnego i działacza osiedlowego) albo radni Matusiak, Lis, Markiewicz, Kinasiewicz, Sławik czy Rosińska (przepraszam, że niektórych pomijam, ale ostatecznie miejsce zamieszkania wszystkich radnych nie jest mi znane)? Że tego chcieli, że taki rozdział środków był wynikiem ich świadomej decyzji, a nie brakiem głębszego przemyślenia skutków uchwały, którą sami przegłosowali. Jeżeli tak, to niech staną przed swoimi wyborcami i im to powiedzą w oczy. W tych samych okolicznościach nieco spóźniony wydaje się też dzisiejszy protest radnych PO. No, ale lepiej późno niż wcale.

A co na to magistrat? Rzecznik prezydenta K. Wolczańska tłumaczy:„Właśnie takie kryteria wydały się też najwłaściwsze podczas ustalania zasad przygotowania budżetu obywatelskiego. Pod koniec minionego roku cały projekt poddany był konsultacjom społecznym. Swoje uwagi zgłosiło tylko jedno stowarzyszenie i część z nich uwzględniono. Później uchwałę przegłosowali radni.”

Właściwie nie trudno przyznać pani rzecznik racji. Radni przegłosowali. Natomiast należy do tej wypowiedzi wnieść kilku uwag. Owszem były przeprowadzone konsultacje społeczne, ale z organizacjami pozarządowymi, które na marginesie zostały pozbawione możliwości składania wniosków. Nie przeprowadzono natomiast konsultacji z mieszkańcami czy choćby z działaczami sołeckimi lub osiedlowymi. Tych prezydent nie musiał przeprowadzić, ale w tej konkretnej sprawie byłyby celowe i pozwoliłyby, być może, wypracować rozwiązania satysfakcjonujące wszystkich. Wspominam o tym dlatego, iż na wrześniowej sesji prezydent konsultacje takie zapowiadał. Nie pierwszy raz jednak słowo prezydenta okazało się niewarte funta kłaków.

Raptem kilka dni temu dowiedzieliśmy się, że głównym architektem uchwały o budżecie obywatelskim był sekretarz miasta Grzegorz Dulemba. Ten widać, najwyraźniej ma inne zdanie co do roli mieszkańców w procesie podejmowania decyzji niż sam prezydent i najwyraźniej nie widział potrzeby rozmawiania z nimi, podobnie jak z działaczami społecznymi i osiedlowymi o założeniach uchwały. Ostatecznie przygotowany został przez sekretarza Dulembę projekt uchwały, który miał być głosowany już na tej sesji. Tak się jednak nie stało, dlatego że jedno ze stowarzyszeń, jak to ujęła pani Wolczańska, złożyło kilkanaście uwag. Pani Wolczańska nie pamięta nazwy stowarzyszenia, więc przypomnieć wypada, że chodzi o Niezależną Inicjatywę Mieszkańców. W jednym z punków NIM wniósł m.in. zastrzeżenie o treści: „Nie uważa się jednak za celowe podział tych środków w oparciu o kryterium określone w tiret drugim tj. proporcjonalnie do obszaru jednostki. Rozwiązanie takie spowoduje uprzywilejowanie sołectw, które w chwili obecnej korzystają z dobrodziejstw funduszu sołeckiego. Za celowe uważa się natomiast wprowadzenie uprzywilejowania dla jednostek pomocniczych (osiedli i sołectw) o położeniu peryferyjnym i jednocześnie w poprzednich latach niedoinwestowanych. Przykładowo wytypować można tutaj Oś. Przyjaźń, Oś. Tysiąclecia czy Oś. Złote Łany. Ostateczną listę takich jednostek pozostawia się ocenie radnych.” Prawdą jest, że część z uwag, jak mówi p. Wolczańska, zostało uwzględnione. Jednak dotyczy to uwag o porządkowym charakterze, a więc odnoszących się do spraw drugorzędnych. Wspomnianej wyżej poprawki, podobnie jak kilku innych poprawek o istotnym merytorycznym znaczeniu, główny architekt budżetu nie zechciał uwzględnić.

Co jednak ciekawe, Niezależna Inicjatywa Mieszkańców przesłała swoje zastrzeżenia do przewodniczących wszystkich klubów radnych. Protokoły z obrad komisji i rady miasta pokazują, iż radni w zasadzie nie byli skłonni dyskutować nad podnoszonymi przez NIM wątpliwościami. W zasadzie, bo wyjątek uczynił radny Tarasiewicz, który pytał kilkakrotnie sekretarza Dulembę jak się będzie przedstawiał podział środków na poszczególne jednostki pomocnicze. Nie uzyskał jednak w tej sprawie jasnej odpowiedzi, a pozostali radni nie wykazali się większą dociekliwością. Wpływ na ograniczoną dociekliwość radnych mogły mieć bieżące sprawy omawiane na listopadowej sesji. To bowiem na tej sesji głosowane były sprawy o bardziej fundamentalnym dla radnych znaczeniu jak odwołanie radnego Tarasiewicza z Komisji Rewizyjnej (należy czytać dalszej pacyfikacji komisji rewizyjnej), obsadzenia stanowiska wiceprzewodniczącego Rady Miasta czy wysokości diet radnych. W tych realiach dla większości radnych uchwała w sprawie budżetu obywatelskiego miała drugorzędne znaczenie, a ważniejsze od zapoznania się z projektem uchwały, przeanalizowaniem jej skutków, było dobijanie targów politycznych.

W efekcie znaleźliśmy się w obecnej sytuacji, w której radni budzą się jak niedźwiedzie z zimowego snu i przecierają oczy ze zdumienia co przegłosowali. Jedni przy tym udają, że tak jest fajnie, inni zaś utyskują, że prezydent źle podzielił środki, chociaż ich podział jest wynikiem zapisanego w uchwale algorytmu i gdyby prezydent inaczej rozdzielił środki, to złamałby prawo, które radni zechcieli uchwalić.

I co w tej sytuacji należałoby zrobić? Ano, na ten moment niewiele. Należy się cieszyć, że budżet w ogóle jest, bo gdyby nie determinacja Niezależnej Inicjatywy Mieszkańców (szkoda, że działacze PO nie są w stanie tego przyznać i przypisują sobie wyłączne w tej sprawie zasługi) budżetu obywatelskiego by nie było. A dalej działacze osiedlowi, bo na inicjatywę radnych, którzy zachowują się jakby dostali obuchem w głowę, raczej nie ma co liczyć, powinni podjąć działania zmierzające do zmiany stanu prawnego, którzy zafundowali im radni z prezydentem i sekretarzem Dulembą. A jeszcze w dalszej kolejności wszyscy razem, tj. działacze społeczni wraz z mieszkańcami powinni odsunąć lekceważącą wyborców władzę od rządzenia, czyli potocznie ujmując „od koryta”.

Sławomir Żmudziński - radca prawny, kandydat na prezydenta miasta Jastrzębie-Zdrój z ramienia Porozumienia NPW - Nowa Prawica,

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka