Jazdadom Jazdadom
786
BLOG

Chorzy na matematykę?

Jazdadom Jazdadom Rozmaitości Obserwuj notkę 8

W dzisiejszym wydaniu krakowskiej Gazety Wyborczej pojawił się artykuł, w którym podejmuje się problem licealistów, którzy mają olbrzymie problemy ze zdaniem obowiązkowej matury z matematyki z powodu wykrytej dyskalkulii. Jak możemy wyczytać w artykule Ministerstwo Edukacji pozbawiło młodych ludzi jakichkolwiek szans na zdanie matury a co za tym idzie nawet na chociaż średnie wykształcenie. Panie Olga Szpunar i Dominika Wantuch, autorki artykułu przytaczają przykład Belgii czy Holandii gdzie osoby dotknięte dyskalkulią mają specjalnych opiekunów, którzy pomagają im załatwiać sprawy w bankach czy robić zakupy.
Gdy w 2010 roku matematyka wchodziła jako przedmiot obowiązkowy na maturze, poradnie psychologiczno-pedagogiczne zaczęli szturmować uczniowie, by zdobyć zaświadczenie, że cierpią na tę chorobę. Wydawało się, że podobnie jak dysleksja będzie traktowana w szczególny sposób na egzaminie dojrzałości.

Okazało się jednak, że Ministerstwo Edukacji, po zleceniu szeregu badań, uzyskaniu opinii biegłych uznał, że nie ma przesłanek by takie specjalne traktowanie, w postaci zwolnienia ze zdawania egzaminu z matematyki zastosować. Badania zostały przerwane przez ówczesnego wiceministra edukacji, Zbigniewa Marciniaka, który uznał dyskalkulię za "humbug naukowy". Tłumaczył, że teoria, jakoby w mózgu istniało miejsce odpowiedzialne za zdolności matematyczne i którego uszkodzenie powodowałoby niemożność uczenia się tego przedmiotu, nigdy nie została potwierdzona.

http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,12180339,Chorzy_na_matematyke_na_maturze_nie_maja_szans.html

Co można wyczytać w internecie na temat naukowego potwierdzenia takiego faktu?

Tworzona przez internautów (czyli zapewne także zainteresowanych) Wikipedia przedstawia naukową definicję dyskalkulii i przedstawia ją jako zaburzenie zdolności matematycznych, mające swoje źródło w genetycznych nieprawidłowościach tych części mózgu, które są bezpośrednim podłożem dojrzewania zdolności matematycznych zgodnie z wiekiem.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Dyskalkulia

Wymienia rodzaje dyskalkulii, objawy, próbuje się kwestie tej "choroby" odnieść do klasyfikacji chorób i zaburzeń rozwojowych. Inaczej mówiąc, stara się przedstawić to zaburzenie jako jednostkę chorobową i z tego tytułu uzyskać bardziej pobłażliwe traktowanie nią dotkniętych.

Wiceminister Marciniak jak i MEN nie ma ochoty iść na jakiekolwiek ustępstwa i w dalszym ciągu nie uznaje tego zaburzenia jako chorobę.

http://www.rp.pl/artykul/347588.html

Artykuł w Rzeczpospolitej przedstawia kontrowersje dosyć dokładnie i przytacza opinie zarówno zwolenników uznania dyskalkulii za chorobę jak i jej kategorycznych przeciwników.

Czy rzeczywiście dyskalkulia jest chorobą, która powinna uprawniać nią dotkniętych uczniów do ulgowego traktowania czy nawet pewnych przywilejów względem ich rówieśników? Warto zwrócić uwagę, że uczniowie, którzy chcieliby z tego powodu korzystać ze zwolnienia z egzaminu maturalnego z matematyki, nie wyobrażają sobie, by adnotacja o tej "chorobie" znajdowała się na świadectwie maturalnym a więc chcą korzystać z pewnych przywilejów jednocześnie nie ponosząc żadnych skutków ich posiadania.

Czy, w Waszej opinii, dyskalkulia rzeczywiście jest chorobą, która istniała niejako w ukryciu i teraz została szeroko ujawniona w związku z obowiązkową maturą z matematyki czy jest po prostu próbą usprawiedliwienia lenistwa i braku chęci do intensywnej pracy nad sobą przez młodych ludzi? Czy dotknięci tym schorzeniem powinni być traktowani w wyjątkowy sposób?

Czekam na Wasze opinie.

Jazdadom
O mnie Jazdadom

nie znoszę czytania głupot, mitów i urojeń wyssanych z palca... osobników, którzy komentują w tysiącach, a blogują w jednostkach nie uznaję za blogerów... komentarzami i komentatorami za pieniądze gardzę...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Rozmaitości