Na tle bezprecedensowo rozzuchwalonej, groteskowej, pasożytniczej tandety, której sztandarowymi eksponatami są "sztucznointeligentny" raport ds. marki Polski i celebrycko-stalinowski "spot wizerunkowy Polski", Matka Boska Konotopska jawi się jako orzeźwiający powiew normalności i godności - przy wszystkich zasadnych zastrzeżeniach, jakie można wysunąć pod adresem jej wartości artystycznej. Trudno o wymowniejszy przykład tego, że nawet najbardziej gigantomańskie wota wdzięczności finansowane z prywatnych środków są nieskończenie lepszymi "reklamami wizerunkowymi" niż wytwory rządowej propagandy, zwłaszcza w erze ćwierćinteligenckiej wirtualnej makulatury i celebrycko-korporacyjnego infantylizmu. Szkoda jedynie, że tak oczywista prawda musi o sobie przypominać w aż tak rażący sposób.
54
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (1)