Biorąc pod uwagę, jak tragikomicznym zjawiskiem jest zdecydowana większość tzw. sztuki współczesnej, która w swej toporności nie tylko już od dawna nie umie zachwycać, ale też w swym kabotyństwie nie umie już nawet kontestować, kategoryczne odcięcie jej od wszelkiego reżimowego finansowania jest bezwzględnie konieczną dozą gorzkiego i otrzeźwiającego lekarstwa.
Innymi słowy, w świetle tego, w jak głęboki odmęt tandetnego ideologicznego odrealnienia zabrnęli na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat tzw. artyści, przysłowie o tym, że tylko artysta głodny jest wiarygodny, nigdy nie było prawdziwsze - nic bowiem lepiej od artystycznego głodu nie przypomina, że odbiorca sztuki ma być nie mimowolnym żywicielem, którego szyderczo obrzuca się materiałami fizjologicznymi, tylko zadowolonym klientem, który chętnie płaci za możliwość obcowania z obiektywnym pięknem.
78
BLOG





Komentarze
Pokaż komentarze (3)