"Dzisiejszy wróg wygląda jak rzeka, w której również są prądy podwodne, niewidoczne przez satelity. Żeby je poznac, trzeba wejśc do tej rzeki. " To są słowa Tima Weinera, dziennikarza amerykańskiego nagrodzonego za artykuły nt. bezpieczeństwa narodowego i autora ksiązki o CIA. Okazuje się,że CIA jest instytucją biurokratyczną i zurzędniczałą . Tysiące ludzi w jej biurach zapatrzonych jest w ekrany komputerów i analizuje dane z elektronicznych źródeł i z satelitów, nie opuszczając dobrych hoteli. Za to nie ma komu pracowac w terenie i werbowac osobowe źródła informacji. Większośc agentów CIA to samowerbunki - dotyczy to ZSSR, ale już w krajach 3-go świata sytuacja z agenturą jest tragiczna. Wg autora w Iraku Saddama Husseina , w okresie poprzedzającym atak, nie było żadnego źródła informacji. Raport o broni masowego rażenia w rękach Saddama , był ekstrapolacją danych sprzed 5-ciu lat z dodatkiem danych z propagandy samego Saddama stworzonej na rzecz polityki regionalnej. To samo dotyczy Korei Północnej, w której CIA nie ma żadnego agenta. Nie zwerbowała również żadnego Koreańczyka z Południa i nie przerzuciła go na Północ. A dla wszystkich zapatrzonych w Stevena Saegala, Brusa Willisa, Arnolda Schwarcenegera i Sylvestra Stollone dobrze podziala informacja o tym jak to Amerykanie namierzyli Bin Ladena w górach Tora Bora w 2002 roku. Wyznaczona byla już grupa likwidacyjna, ale amerykańscy komandosi uznali ostatecznie,że akcja jest dla nich za trudna i ....... WYNAJĘLI do niej 100 AFGAŃCZYKÓW, co ostatecznie doprowadziło do jej niepowodzenia.
Amerykanie to technika, ogromne środki i strategia w stylu " szapkami zakidajem".
Wywiad z Timem Weinerem w dodatku do Rzeczypospolitej " Rzecz o ksiązkach".


Komentarze
Pokaż komentarze