Rząd i minister MON podali z triumfem, że rozpisano przetarg na samoloty szkolnych , nastepców Irydy .Tak więc już od roku 2012 będziemy szczęsliwymi posiadaczami 16 nowych samolotów szkolno-treningowych ( koszt 500-800 mln złotych ) . Niestety nie podano jak bardzo ten nie cierpiacy zwłoki wydatek wzmocni potencjał wojskowy naszego państwa. Jakoś pamięci naszych przywódców umknął fakt,że przed wojną ilośc samolotów szkolnych i treningowych w naszym lotnictwie liczona była w setkach, ale nie przyniosło to zadnej korzyści ponieważ zabrakło chociazby jednego nowoczesnego mysliwca.
Polacy podobno kochają swoją historię, jednak ni w ząb jej nie pojmują. Więc troszeczkę przypomnienia .
W 1717 roku Sejm Niemy zredukował armię koronną do 18 tys porcji , a litewską do 6 tysięcy. Decyzja ta była ostatecznym przechyleniem szali znaczenia strategicznego Rzeczpospolitej na rzecz braku znaczenia. Mozna powiedziec,że wprawdzie armia nie byla zbyt liczna, ale dzięki koncentracji środków finasowych mogła stac się sprawna. Niestety armia ta miała znaczenie li tylko reprezentacyjne i misyjne ( jej misją były operacje pokojowe na Ukrainie czyli pacyfikacje ukraińskiego chłopstwa). Już sama niska liczebnośc tej armii obnizała jej morale i paralizowała mozliwosci obronne. Można powiedziec,ze nawet najgorsze , ale liczace 100 tysięcy ludzi wojsko byłoby inną jakością. Przez wiele lat mocarstwa ościenne próbowały przy róznych okazjach namówic Polaków do zwiekszenia liczebności armii. Ale czy to wojna o sukcesję polską, czy obietnica darowania Prus Wschodnich w czasie wojny siedmioletniej , czy też udział w kampanii tureckiej w 1787 roku nas nie przekonał - bylismy twardzi. Ale nadchodzi rok 1788 i Sejm Wielki uchwala aukcję armii do 100 tysięcy. W ciągu 4 lat , do 1792 roku w wielkim kraju pełnym uzbrojonych ludzi skorych do bitki, nie znaleziono chętnych do zasilenie jej szeregów. Ostatecznie licząca zaledwie 67 tysięcy ludzi armia rosyjska siłą swojej przewagi liczebnej nad zaledwie 22 tysięczną armią polska odniosla sukces . W 1794 armia liczyła około 50-55 tysięcy ludzi i wystarczył jeden bład strategiczny , zeby poniosła kleskę ( brak rezerw) . I tak dalej i tak dalej . W każdej decydującej o losie naszego kraju sytuacji jesteśmy słabsi i co gorsze nie wykorzystujemy naszego potencjału. W 1831 mamy jedynie 56 tysięcy ludzi i tracimy całe rezerwy finansowe Banku Polskiego . W 1939 na 3 miliony przygotowanych rezerw , uzbrajamy jedynie 1,2 mln i tracimy całe uzbrojenie gromadzone przez 20 lat tak ,że w następnej bitwie strategicznej w 1944 roku mamy jedynie 4 tysiące sztuk uzbrojenia , w tym liczone również granaty i pistolety .
A jak to wygląda obecnie ? Pod koniec lat 80-tych LWP liczy ok 500 tysięcy żołnierzy ( 2 lata zasadniczej służby w wojskach lądowych , 3 w marynarce ; roczniki liczą po 500 -600 tysięcy osób obojga płci) . Ale ta armia poddawana jest słusznej krytyce jako niesamodzielna strategicznie. Więc w ciagu 20 lat powstają kolejne programy oparte na zasadzie ; redukcja liczebności celem zyskania środków na modernizację. Liczebnośc armii spada , ale modernizacja jakoś nie następuje; zawsze są ważniejsze potrzeby społeczne. Obecnie armia liczy 130 tysięcy etatow, ale słyszymy ,ze jakby ja ograniczyc do 90 tysięcy to mozna by ją uzbroic,że ho,ho. Tymczasem osiągnęliśmy juz granicę Sejmu Niemego. Wydaje się,że nasze WP, żeby spełniac swoja role strategiczną powinno byc nieco liczniejsze i miec kilkusettysięczne rezerwy. Tymczasem jak na ironię zlikwidowano zasadniczą słuzbe wojskową- ma powstac jakas enigmatyczna Gwardia Narodowa jako rezerwa- co to za zwierz nikt nie wie. Dodatkowo nie osiągnięto przełomu modernizacyjnego i WP boryka się z podobnymi problemami jak na początku lat 90-tych. Jak powiedział gen. Skrzypczak , że w pierwszym rzędzie brakuje nam śmigłowców ( jedziemy na pojedyńczych egzemplarzach serii Mi , czyli conajmniej 20-to letnich ) i samolotów bezzałogowych ( supermysliwca nie wybudujemy, ale czy naprawdę nie stac nas na program budowy bezałogowego samolotu rozpoznawczego z systemem elektronicznego wspomagania pola walki; mam nawet nazwę " Latający szperacz" czyli "Flying finder"). Nie jestem skory do wierzenia w słowa ludzi rozżalonych porażką , ale brak śmigłowców jest widoczny od 20 lat i jest widoczny na misjach ( chocby ostatnie wydarzenia w Afganistanie i korowody ze wsparciem i ewakuacją).Tak samo jak i brak systemu obrony przeciwlotniczej; niepomni doświadczeń 1939 roku jesteśmy bezbronni i ośmieszamy się błaganiem o pojedyńcze patrioty. A tymczasem co zadecydowało o klęsce Gruzji w ub roku? Własnie rosyjska przewaga w powietrzu wywołała załamanie, panikę i ucieczkę. Zwracam uwagę,że Rosja ma zaledwie 3-krotnie większy budżet od Polski ( liczony w dolarach ) , a potrafi za to utrzymac siły zbrojne liczące 1,2 miliona ludzi , z pełnym wyposażeniem , z lotnictwem i śmigłowcami , flotę z atomowymi okrętami podwodnymi , lotniskowcami śmigłowcowymi i krążownikami oraz strategiczne siły jądrowe z kilkoma tysiacami głowic atomowych.Tymczasem WP nie jest w stanie skierowac ad hoc do walki nawet 1 batalionu . Więc kto tu marnotrawi środki , my czy oni ?Aż strach pomyślec !


Komentarze
Pokaż komentarze (22)