Po kilkunastu godzinach oglądania tej telewizji biznesowej odnosi się wrażenie,że obserwuje się pogadanki dla grzecznych dzieci względnie dla półidiotów.
Własnie dzisiaj w porannym wydaniu taką pogadankę wygłosił sobie (przy niewielkiej pomocy dziennikarza prowadzącego) Stanisław Kluza szef Komisji Nadzoru Finansowego, która w ostatnich dniach wydała apel/rekomendację dla banków mającą prowadzić do zaostrzenia kryteriów oceny zdolności kredytowej i przyznawania kredytów. Pan Kluza nie wspomniał dlaczego polski nadzór finansowy postanowił zmniejszyć akcję kredytową czyli zmniejszyć obrót pieniądza w gospodarce w czasie gdy nadzory finansowe, rządy i banki centralne wszystkich innych krajów próbują ją własnie za wszelką cenę zwiększyć ( obniżki stóp procentowych , niewyobrażalnie wielkie linie kredytowe poprawiające płynność sektora finansowego, ulgi podatkowe, bezpośrednie dopłaty celowe dla kredytobiorców).
Na głównym rynku w pierwszej kolejności zależnym od kredytów czyli budownictwie mieszkaniowym, na którym do tej pory od około roku trwała chwiejna równowaga, ale wszyscy wypatrywali nadchodzącej co i ruż recesji, w tej chwili po decyzji KNF, ryzyko recesji wzrosło niepomiernie.Wzrosło również ryzyko bankructw licznej grupy deweloperów .Pan Kluza nie wyjaśnił , a dziennikarz nie zapytał dlaczego KNF postanowił wprowadzić dział gospodarki o wielkości ok 20 % PKB w trend spadkowy. Dlaczego postanowił nasilić spadkową tendencję rynkową i dlaczego gdy kwestia spadku cen nieruchomości jest bezpośrednio powiązana z kryzysem na głównych rynkach finansowych, nam nonszalancko zafundowano taki spadek decyzją organu państwowego. Wiadomo jedynie,że pan Kluza uważa , że ewentualna recesja to już nie jego działka ( w USA kwestia znacznie mniejszego poszatkowania kompetencji organów nadzoru jest własnie w centrum publicznej debaty - czy pan Kluza o tym nie wie, czy nie czytuje ze zrozumieniem " Financial Times'a").
No i pewnie pan Kluza nigdy nie brał kredytu hipotecznego , a co najwyżej załatwił go sobie w instytucji , w której był zatrudniony, więc panu Kluzie wydaje się, że do tej pory wystarczyło wejść do banku z ulicy i już dostawało się taki kredyt.
Drugi kwiatek to wywiad/pogadanka z panem Kottem prezesem Banku Millenium , tego własnie banku , który jakby na sygnał z KNF postanowił zaostrzyć kryteria kredytowe ( dodatkowo zarobić ). Jak wiadomo najgorzej ten bank postapił z ludzmi , którzy mieli już decyzję kredytową i wyznaczony termin podpisania właściwej umowy. Najpierw przez kilka dni tych ludzi zwodzono rzekomą awarią systemu komputerowego, by wreszcie tuż przed samym spotkaniem telefonicznie zawiadomić , że z kredytu nici. Zwykłe chamstwo. A pan Kott znany jest jako jeden z czołowych przedstawicieli nomenklaturowego uwłaszczenia w latach 90-tych.Jego mały bank BIG BANK przejął dzięki konksjom politycznym znacznie większy, państwowy Bank Gdański. Kott jest bankowcem o jednej z najwyższych pensji w kraju - 10 lat temu jego miesięczna pensja wynosiła zawrotne 300 tysięcy złotych , co wtedy było dla mnie szokiem ( snułem sobie wtedy takie rozważania, czy nie znalazłby się ktoś energiczny, kto poprowadziłby ten dziadowski bank za 50 tysięcy miesięcznie z pożytkiem i oszczędnością dla akcjonariuszy).
Oto pytania do Pana Kotta które nie padły( za komisją Senatu USA) :
- ile wynosi jego obecna pensja
- ile wynosi jego tzw " złoty spadochron " i czy nie jest to wg niego nieprzyzwoicie za dużo ( znam przypadki , co prawda z pionierskich lat 90-tych, gdy złoty spadochron prezesa , likwidował cały zyska dla pozostałych akcjonariuszy - leszczy)
- dlaczego jego bank po 20 latach działania w 40 milionowym szybko rozwijającym się kraju jest kilkadziesiąt razy mniejszy niż jego spółka matka działająca w kilkumilionowej , będacej w zastoju gospodarczym Portugali.
- i dlaczego tak wogóle jego bank jest jak "budka kramna" w porównaniu do zwykłych banków zachodnich, a banki islandzkie ( z 300-tysięcznego kraju) przewyższały go o głowę aktywami.
To są dopiero ciekawe pytania dla których warto byłoby oglądać TVN CNBC ( podobno bank Bear Stearns dobił ostatecznie jeden dociekliwy dziennikarz prowadzący telewizyjny wywiad z prezesem tego banku; ale już sa pogłoski , że cała ta akcja to był spisek grających na zniżkę) . A u nas to : " Kochajmy się ", a ci co nie wiedzą, niech dalej nie wiedzą .


Komentarze
Pokaż komentarze (5)