de Valmont de Valmont
89
BLOG

6-LATKI DO SZKÓŁ

de Valmont de Valmont Polityka Obserwuj notkę 6

Jestem przeciwko ustawie, ale jednak nie zgadzam się z argumentacją Pana Leskiego. Bardziej zgadzam się z prezydentem i z PIS , ale ma wrażenie,że oni to robią z powodów politycznych. Co w tym złego ,że ludzie ukończą szkołę średnią w wieku lat 18-tu? Przecież nie jest to ciemna masa robocza. Każdy poszukuje swojej drogi życiowej. Są liczni tacy co to jej nie znaleźli jeszcze do 30-tki ; trochę pracują , trochę studiują, trochę podróżują. Zresztą przypomina to dyskusję , którą prowadziliśmy z rodzicami innych dzieci przed kilkunastu laty, czy dzieci mają iść do szkoły o rok wcześniej ; ja byłem na tak, bo ja mogę ocenić czy dziecko owsiągnęło dojrzałość szkolną. Co ciekawe pedagodzy i psycholodzy byli wtedy całkowicie na nie. Niektórzy rodzice zatrzymywali jednak swoje dzieci drugi rok w zerówce, pod hasłem wydłużenia dzieciństwa. Coś jednak jest z tymi sześciolatkami - to rzeczywiście jakiś wiek graniczny.

Natomiast wszystkie argumenty przemawiają za całkowitym brakiem materialnego i organizacyjnego przygotowania dla sześciolatków w szkole. Niezrozumiały i całkowicie bezrozumny jest upór rządu. A już reformy Buzka pokazują co mogą zrobić bezrozumni reformatorzy dla których każda zmiana jest lepsza od tradycji. No bo po co robiono reformę oświaty w 1999 ? Do tej pory tego nie wiem. Dlaczego układ szkoły 6 lat + 3 lata + 3 lata jest lepszy niż stary 8 lat + 4 lata? To było takie typowe mieszanie w nadziei , że herbata zrobi się słodsza bez cukru.Zresztą dotyczy to wszystkich reform, ale wyraźnie dotyczy oświaty i ma cechy prawidłowości życia politycznego w Polsce. Najpierw się uzasadnia,że obecne rozwiązania są złe; wszczyna się kampanię prasową prowadzoną przez bezmózgich dziennikarzy, którzy nie zadadzą najważniejszego pytania; dlaczego? według jakich kryteriów oceny? Następnie mami się opinię publiczną, że nowy rząd przygotowuje rozwiązania , uzrawiające sytuację wprost cudownie. Następnie się coś tam zmienia ustawowo, a odpowiedzialnośc za błędy rozmywa się w przyszłości. Co do szkoły to możemy obserwować coroczną kampanię programową, która wbrew zdrowemu rozsądkowi próbuje nam wmówić,że jesli coś się tam zmieni w programie , wprowadzi czy usunie jakieś lektury, wprowadzi się  lub zablokuje seksualną edukację, doda lub usunie jakieś treści, to od razu jakość kształcenia wzrośnie. Tak własnie wygląda spojrzenie na oświatę ze strony urzędników ministerstwa oświaty i kuratoriów. Jest to oczywiście absurd, bo odsetek dzieci opanowujących pensum programowe jest jak przypuszczam zerowy. Nam rodzicom chodziłoby o to by dzieci czytały , a nie nie czytały i uczyły się a nie nie uczyły. A co do treści tego co czytają lub czego się uczą można podchodzić bardzo elastycznie.

Ale najgorsze jest coś innego, coś co jest wyraźnie widoczne. Obecny rząd nie może przeprowadzić żadnej reformy. Wszyskie zmiany są blokowane przez odpowiednie grupy nacisku politycznego. Swoich lobbystów i poparcie mają wszyscy ; krusowcy i producenci biopaliw , górnicy i hutnicy , marynarze i grabarze. Tylko dzieci nie mają, żadnego  lobby politycznego. I ten rząd , nie mogąc przepchnąc żadnych innych istotnych projektów , upiera się , żeby zrobić tę jedną reformę, kosztem naszych dzieci. 

Ja osobiście uważam, że prawdziwym miernikiem gotowości do wprowadzenia obowiązku szkolnego 6-ciolatków ( który zresztą już jest jako powszechna zerówka - więc o co cała ta dyskusja ), jest zapewnienie wszystkim dzieciom ( i chcącym rodzicom ) opieki przedszkolnej. Tu sytuacja jest kuriozalna i tragiczna zarazem , gdy samotne matki , studiujące i pracujące , nie dostają dla swoich dzieci miejsc w przedszkolach publicznych. To dopiero woła o pomstę do nieba. I znów w tym roku ustawiają się kolejki zdenerwowanych rodziców do zapisów przedszkolnych. I to byłby naprawdę wielki niekontrowersyjny projekt dla tego rządu, ale wymagający nudnej grzebaniny w ustawach i żmudnej pracy organizadcyjnej. Ale PO i Tusk chcą wielkich czynów wprowadzanych jedną ustawą , a nie małego postępu.

de Valmont
O mnie de Valmont

"Drogi są coraz gorsze, ale na ulicach pojawiły się fotoradary. Polacy mają być kontrolowani w każdym miejscu. Utrudnić ludziom życie do maksimum, a na końcu ich skontrolować wszystkich bez wyjątku. To jest filozofia PiS. Tylko facet który nie ma prawa jazdy, może wydawać pieniądze na fotoradary, a nie na drogi".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka