Problem polskiej polityki wobec Ukrainy polega na tym,że musimy ją
wspierać a nawet reanimować. Cel geostrategiczny polskiej polityki jest
oczywisty - ( bez eufemizmów) musimy uniemożliwić kontrolę Moskwy nad
Kijowem. Jest to podstawowy cel polskiej polityki wschodniej od stuleci ( z jedną przerwą na dominację w polskiej polityce endecji; stąd moja zła ocena tego ugrupowania i świadomośc ,że tzw mały realizm w polityce może byc nierealistyczny).Problem jednak leży w Ukraińcach - to oni nie chcą
współpracować z nami.My musimy to robic nawet przeciw sobie, nawet akceptując morderców z UPA). Elity ukraińskie nie mają takiej świadomości . W
Zachodniej Ukrainie rząd dusz trzymają półfaszystkowscy pogrobowcy UPA
,histerycznie wręcz antypolscy ( kiedyś pisałem,że we współczesnej Europie
tylko w dwóch krajach znaczenie mają półfaszystowskie , nacjonalistyczne
ruchy polityczne, jakby żywcem przeniesione z okresu międzywojennego :
syjoniści w Izraelu i ounowcy na Ukrainie). Co ciekawe są oni również , a nawet bardziej antyrosyjscy ( w Rosji spotyka się nawet takie literackie obrazy, że Rosjanin na ulicach Lwowa jest napadany , a nawet mordowany) i dodatkowo uważają,że Polacy kolaborują z Rosjanami.
Inna sprawa czy Polska może realnie oddziaływac na sytuację na Ukrainie. Pomijając uwarunkowaną historycznie lękliwośc i niewydolnośc intelektualną polskich elit mamy do czynienia z poważną deformacją świadomości polskiej. W wypowiedziach polskich polityków i w mediach, wszystkie sprawy ukraińskie sa przedstawiane w kontekscie polskim ( dośc zaściankowym). Powstaje stąd wrażenie , że obecnośc Polski na Ukrainie jest znaczna . I dośc znaczne jest nasze tam znaczenie. To absolutna nieprawda. Wystarczy przejrzec portale ukrainskie czy rosyjskie.Popmowanie fałszywej świadomosci politycznej Polakow, powoduje nierealistyczne działania na arenie politycznej ( popieranie spraw , których nikt w Europie nie zaakceptuje z niekorzyścią dla naszych europejskich interesów).
Historyczny aspekt fałszywej polskiej świadomosci politycznej : działania Ukraińców wobec Polski mają charakter
eksterminacyjny . Postanie Chmielnickiego było w rzeczywistości wojną
ludobójczą mającą aspekt etniczny ( rzeź Polaków i Żydów ), religijny (
rzeź katolików i żydów, w mniejszym stopniu unitów) i ludowy ( rzeź
szlachty głównie polskiej ). Ten charakter działań, mający istotny wpływ na ocenę polityczną, nie został uchwycony
przez ówczesne Polskie elity (nie jest również uświadamany obecnie).
Dominujące w Polsce stronnictwo pokojowe, traktowało powstanie jako wojnę
domową i próbowało ją rozwiązać środkami politycznymi.Stąd samoograniczanie działań militarnych ( nasi przodkowie stali przed tym samym dylematem co my i zakłądali ,że bezwzględna wojna może doprowadzic do utraty kontroli nad Kijowem). Już pierwsza ugoda
polsko-kozacka w Zborowie w 1649 uznawała podmiotowość księstwa ruskiego.
Dalsze walki w/g strony polskiej toczyły się o kwestie techniczne: obszar
księstwa ruskiego, charakter jego powiązań z Rzeczpospolitą, restytucja
własności , wolność religijna ( Kozacy odmawiali zgody na powrót na ukrainę
Katolikom, żydom i lojalistycznej części szlachty; nie zgadzali się na wolnośc religijną, jaka funkcjonowała w prawie Rzeczpospolitej).A ostateczną formą miała
być ugoda hadziacka z 1658 roku( ugoda ta funkcjonuje w miedzynarodowym obiegu o dziwo w stopniu większym niż było jej realne znaczenie polityczne ; w końcu była zawarta na stosunkowo niskim szczeblu ze strony polskiej, a jej główny uczestnik ukraiński , hetman Wychowski został przez Polaków rozstrzelany ).Natomiast strona ukraińska udawała tylko,że jest
zainteresowana ugodą i w ten sposób podtrzymywała złudzenia polskich elit, wykorzystując błędną polską politykę na swoją korzyśc.Nieszczęściem dla Polaków ( i jak myslę dla Ukraińców) była
niesamowita osobowość Bohdana Chmielnickiego. To on napompował sprawę
ukraińską tak bardzo,że przetrwała ona przez kilka dziesięcioleci. Niestety
po jego śmierci Ukraińcy nie byli w stanie udzwignąć tego ciężaru i znów
stali się przedmiotem polityki. Chmielnicki był zresztą na nasze nieszczęście świetnym dowódcą, jednym z najlepszych na świecie. Wydaje się,że w Polsce nie podkreśla się odpowiednio tego faktu, kładąc nacisk na jakieś mityczne narodowe wady jako przyczyny naszych klęsk. Główne operacje kozackie pod dowódzctwem Chmielnickigo, polegały na niesamowicie szybkim przemieszczaniu się jego armii ( a była to armia z przewagą piechoty zaporoskiej i obciążona tysiącami wozów taborowych) i zaskoczeniu strategicznym i taktycznym.Ten schemat wystąpił pod Korsuniem , pod Piławcami , pod Batohem. Pod Zborowem armia polska została przechwycona w czasie marszu, a nawet skrycie okrążona. Pod Beresteczkiem tylko cudem Chmielnicki nie przechwycił naszej armii w czasie marszu ( Polacy wycofali się z rozwiniętych już kolumn marszowych do obozu pod Beresteczkiem) i zastał armię królewską przygotowaną do walki.Uzyskiwano to zaskoczenie wobec armii o dużej ilości dobrej konnicy , której regulaminy przewidywały działania rozpoznawcze siłami nawet do kilku tysięcy jazdy na całą głebokośc operacji.
Nie zmiena to faktu,że polityczne rozwiązanie kryzysu kozackiego nie było mozliwe z przyczyn wewnątrzukraińskich, z przyczyn ich mitów i z powodu świadomości ich elit. Dlatego musimy dokładnie wiedziec co dokladnie oni myślą i planują, zanim zaangażujemy tam swoje interesy.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)