23 obserwujących
38 notek
149k odsłon
2530 odsłon

Dlaczego PiS wygrało.

Wykop Skomentuj65

Podsumowanie w gigantycznym skrócie. Powyborcze.

PiS dało ludziom w Polsce to, czego oczekiwali w zasadzie od 1989 roku - zdefiniowało i ukształtowało poczucie wspólnoty (na wielu płaszczyznach symbolicznych, ale przede wszystkim redystrybucją rodzącego się dobrobytu [500+ i inne podobne programy]). 

Uruchomiło umiejętnie poczucie zagrożenia (np. imigracja muzułmańska), poczucie oblężonej twierdzy (np. wpływy destrukcyjne z Zachodu na najważniejsze bastiony wartości: rodzinę i Kościół), wskazało wroga (np. lewica w kierownictwie Unii Europejskiej, elity gardzące "szarym człowiekiem", Niemcy, ideologia LGBT), wskazało obrońcę (bardzo mocna narracja o położeniu tamy gigantycznej korupcji związanej w wyłudzeniami VAT i oszustwami reprywatyzacyjnymi), a wreszcie wzbudziło nadzieję na dziejową sprawiedliwość i duże pieniądze w perspektywie przyszłości (odszkodowania od Niemiec za II wojnę). To wszystko razem, przy sprzyjającej koniunkturze gospodarczej, uruchomiło w wielkiej liczbie Polaków wyczekiwany stan zbiorowego poczucia wartości, godności, a także podążania we właściwym kierunku. Państwowe media umacniały te zrozumiałe emocje umiejętnym przekazem propagandowym.

Z kolei opozycja nie miała w tym meczu absolutnie żadnego kontr-pomysłu, nie miała nawet kontaktu z piłką: nic do zaproponowania, poza ofertą zniszczenia tego, co dał PiS, czyli de facto odebrania Polakom poczucia wspólnoty. I to w imię abstrakcyjnych haseł, które są albo obojętne dla wyborcy, bo nie związane z jego życiem, albo wręcz w konflikcie z narodowym dowartościowaniem. 

Zawiodła też całkiem elementarna strategia. Na wielu płaszczyznach. Nie zapominajmy, że na sukces PiS pracowali intensywnie jego przeciwnicy, którzy poza swoimi niekontrolowanymi, złymi emocjami, nie mieli do zaoferowania żadnego planu skutecznego działania. Było nawet gorzej, bo po stronie opozycji zaroiło się od słoni w składach z porcelaną: byli to ludzie polityki (np. gremium szefostwa Koalicji Europejskiej, akceptujące na czele opozycji człowieka o trwale najniższym zaufaniu u wyborców, czyli Schetynę), kultury i sztuki (celebryci drażniący wyborców swoim elitaryzmem i pogardliwym stosunkiem do rodaków), mediów (antagonizujący jawnym opowiadaniem się po jednej stronie, np. Newsweek i GW), lewicowi politycy (podsuwający PiS łatwe do zaatakowania, bo skrajnie niepopularne posunięcia - np. programy "postępowe", chociażby Trzaskowski z Kartą LGBT - reakcja w nośnym haśle Kaczyńskiego: "Wara od naszych dzieci"), działacze uliczni (prowokujący skrajnościami i happeningami, które politycznie nie są skuteczne poza środowiskiem wielkich miast - np. Podleśna z "tęczową Matką Boską", większość akcji KOD-u i Obywateli RP), aktywiści antyreligijni czy antyklerykalni (umożliwiający odrodzenie motywu "obrony Częstochowy" - np. Jażdżewski ze swoją wypowiedzią na UW - reakcja w kolejnym nośnym haśle Kaczyńskiego: "Ręka podniesiona na Kościół jest ręką podniesioną na Polskę").  

Opozycja stale podsuwała PiS kolejne okazje do punktowania przeciwników i kolejne tematy światopoglądowe do rozgrzewania emocji jego elektoratu. Brak umiejętności strategicznych u opozycji aż zapierał dech w piersiach.  

Ale jednak najważniejszy był oczywiście brak pozytywnego programu.  

Za to ostatnie trudno jednak opozycję winić. Wszystko, co atrakcyjne dla wyborcy, a więc zapewniające zwycięstwa w wyborach, skuteczne umieściło w swoim programie PiS już w 2015 roku.  Niewiele pozostawało do wzięcia.

Biorąc ten fakt pod uwagę, ostateczny wynik opozycji trzeba uznać za relatywny sukces. Mogło być znacznie gorzej. I pewnie będzie w następnym rozdaniu, bo opozycja ma nadal w ręku bardzo słabe karty.

Wykop Skomentuj65
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka