Marek Kryda Marek Kryda
348
BLOG

LINIA CHEMICZNA, W XV ROCZNICĘ KATASTROFY W BIAŁYMSTOKU

Marek Kryda Marek Kryda Polityka Obserwuj notkę 1

LINIA CHEMICZNA
W XV ROCZNICĘ KATASTROFY W BIAŁYMSTOKU

Szerokie kręgi społeczeństwa polskiego wiedzą o tym, że Puszcza Białowieska jest wyjątkowym obiektem przyrodniczym, że jest ona ostatnim schronieniem wielu gatunków fauny i flory, rodzajem banku genów, ale nie wszyscy wiedzą, że przez jej północną część (odcinek Planta - Nowosady) przebiega linia kolejowa, którą przewozi się większość polskiego importu trujących i wybuchowych substancji chemicznych.

Gdy 9.3.89 w Białymstoku doszło do wykolejenia się cystern z ciekłym chlorem, w pierwszej fazie nastąpił całkowity paraliż odpowiedzialnych służb, choć do wycieku śmiercionośnej substancji nie doszło, co doprawdy można nazwać cudem. Masową ewakuację ludności zarządzono dopiero kilka dni po katastrofie, co Straż Pożarna nazywa całkowitym blamażem Obrony Cywilnej, wówczas odpowiedzialnej za likwidację skutków katastrof chemicznych. Gdyby doszło do rozszczelnienia się cystern, ofiary mogłyby być liczone w dziesiątkach tysięcy, gdyż strefa śmierci przy wycieku chloru tylko z jednej cysterny dochodzi do 4 km od miejsca wypadku. W wyniku protestów społecznych po katastrofie kolej bez rozgłosu skierowała niebezpieczne materiały na linię kolejową Granica Państwa - Siemianówka - Hajnówka - Siedlce, transporty chloru, fenolu, cyklonu zaczęły nocami jeździć tą linią, przy zachowaniu takiej dyskrecji, że nawet Straż Pożarna przez 2 lata nie mogła wydobyć od PKP danych o tym, co dokładnie jest wożone i w jakich ilościach.

Trasa kolejowa wiodąca przez Puszczę Białowieską jest jedyną przekraczającą naszą wschodnią granicę jednotorową, niezelektryfikowaną i nieoświetloną linią kolejową. Jest to też linia, na której zlikwidowano strzeżone przejazdy kolejowe, co jest szczególnie niebezpieczne w Nowosadach, na ruchliwej trasie Białowieża - Hajnówka - Białystok. Linia ta jest poprowadzona na odcinku 5 km po grobli przecinającej zalew Siemianówka. Gdyby doszło do wypadku na tym właśnie odcinku, zagrożone byłoby całe życie biologiczne zalewu, zatruta Narew i ujęcia wody dla Białegostoku, a dalej nawet Zalew Zegrzyński i ujęcia wody dla Warszawy. Według oceny specjalistów Straży Pożarnej do zatrucia wody w całym zalewie nie potrzeba substancji szczególnie toksycznych ani też dużego wycieku. Już nawet jedna beczka oleju napędowego pokryłaby cały akwen cieniutką warstewką zabójczej dla ryb, roślin i ptaków substancji. Według Państwowej Inspekcji Ochrony Środowiska stosowane przez kolej Wytyczne postępowania przy przewozie koleją materiałów szczególnie niebezpiecznych i promieniotwórczych całkowicie nie uwzględniają: szczególnej sytuacji, jaką jest w tym przypadku bezpośrednie sąsiedztwo dużego zbiornika wodnego, a którą powodują tory kolejowe położone na nasypie, przecinające obszar zbiornika.

W chwili obecnej zalew Siemianówka zyskuje międzynarodową renomę wśród przyrodników, a zwłaszcza ornitologów. Dzieje się tak za przyczyną wzrastającej ilości rzadkich gatunków ptaków spotykanych nad tym zbiornikiem, do których należą: orzeł bielik, bocian czarny, kropiatka, orlik krzykliwy i płaskonos. Nie dość na tym. Siemianówka jest jednym z ostatnich schronień 50 gatunków ptaków zagrożonych wyginięciem w skali globalnej i europejskiej, jak np.: wodniczka, batalion, cietrzew, rybitwa białowąsa. Jedna 20-tonowa cysterna z chlorem może stworzyć strefę śmierci o promieniu 4 km i strefę zatruć o zasięgu 10-11 km. Dotyczy to tylko jednej cysterny wypełnionej chlorem, a trasą Siemianówka - Siedlce przejeżdża w ciągu roku 3 tys. t tej substancji. Oto lista niektórych awarii z ostatnich kilu lat:

  • 16.5.92, Stacja Rejonowa PKP w Siedlcach - z cysterny odstawionej jako próżna wyciekał kwas solny,
  • 23.3.93, Stacja Rejonowa PKP w Siedlcach - z cysterny z propanem-butanem wydostawał się gaz,
  • 16.9.93, Stacja Rejonowa PKP w Siedlcach - z cysterny o niesprawnym zaworze wydostawał się benzenosulfochlor,
    • listopad '95, stacja PKP Siemianówka, w godzinach wieczornych przejechał przez stację pociąg z 8 cysternami trucizn, załamały się spróchniałe podkłady kolejowe, zardzewiała cysterna wypełniona śmiercionośnym metanolem zawisła nad nasypem kolejowym. Cysternę przytrzymywały tylko zaczepy sąsiednich wagonów. Cysterna, zamiast dopuszczalnej ilości 55 tys. litrów trucizny, zawierała jej o 10 tys. litrów więcej. Po wypadku przez 6 godzin PKP nikogo nie powiadamiało, po tym czasie zawiadomiona została - zamiast Straży Pożarnej - policja. Całość ładunku trzeba było przepompowywać na odległość 80 m, akcja ratownicza trwała 24 h, jej koszt - 2 mld st. zł. Prokuratura po krótkim dochodzeniu umorzyła postępowanie określające winnych wypadku.

Oznacza to, że nie dopatrzono się winy człowieka w powstaniu wypadku. Najwyższa Izba Kontroli w swym raporcie dotyczącym przewozów niebezpiecznych substancji chemicznych określa sytuację w sposób następujący: Polską normą stało się nagminne łamanie kardynalnych zasad bezpieczeństwa, obowiązujących przy transportowaniu substancji zagrażających człowiekowi i środowisku. Zostawmy te stwierdzenie bez komentarza.

Marek Kryda
O mnie Marek Kryda

Nie lubię etykiet...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka