42 obserwujących
181 notek
597k odsłon
2084 odsłony

"Żyjesz skromnie?" wspomnienie Pawła Paliwody

Wykop Skomentuj9

Mówiąc potocznie, nie wozi się drewna do lasu. Dobrą promocją może być to co swojskie dla nas, ale dla innych zaskakująco odmienne.

Niestety, w Polsce dominuje myślenie niewolnicze. Przykładem jest nasze szkolnictwo wyższe. Od dwudziestu lat zastanawiamy się nad jego gruntowną reformą. Efekty są takie: nie stawia się pytania, jak stworzyć u nas uniwersytety dobre, ale co zrobić, aby w Polsce były uniwersytety stanowiące kopię amerykańskich. Tak myślą mentalni niewolnicy, którzy bezmyślnie powielają obce wzorce niepasujące do tu i teraz Polski.

Amerykanie produkują większość noblistów. Czy znajomość poezji romantycznej, szlacheckiej anegdoty w stylu "Pamiątek Soplicy", urokliwych dworków na Wileńszczyźnie czy urody dawnego Lwowa zbliży nas do tego wyniku? Czy obniży monstrualne ceny mieszkań, benzyny i żywności?

To jest myślenie krótkodystansowe. Choćbyśmy wybudowali wystarczającą liczbę mieszkań, będą one wciąż dość szpetnymi blokowiskami, w których mieszkać będą nijacy ludzie. Ci ludzie będą tworzyć nijakie, szpetne instytucje, które będą budować kolejne nijakie i pokraczne instytucje, domy czy prawo. I tak w kółko. Społeczeństwo, kultura, polityka, gospodarka to system naczyń połączonych. Imitacja jest strategią jałową, nierozwojową. Jest skazywaniem się na wieczne bycie w ogonie cywilizacji i permanentną frustrację.

Jak połączyć obietnicę wygodniejszego życia z postulatem budowy muzeum Kresów Wschodnich?

Nie interesuje mnie wierne kopiowanie przeszłości, ale krzewienie w społeczeństwie duchowej i materialnej urody, która wynika z pewnej wiedzy i doświadczenia historycznego. Szukam intelektualnych i estetycznych źródeł energii twórczej. Gdzie one są? Powinniśmy odnowić w sobie świadomość wielowiekowego trwania, odnaleźć w przeszłości specyficzne i niepowtarzalne formy inwencji i inspiracji, które nie powinny - a nawet nie mogą - skutkować wiernymi replikami, ale mogą powodować wzrost samodzielności Polaków. Twórcza energia wolnych ludzi czerpiących inspiracje z własnej tradycji może spowodować wzrost zainteresowania Polską na świecie, może skutkować dziełami oryginalnymi i prestiżowo docenionymi. Tego się zrobić nie uda, małpując często najgłupsze wzorce myślowe i estetyczne krajów zachodnich. Ponadto człowiek mający zakorzenienie w przeszłości jest bardziej ostrożny, jeśli chodzi o wszelkie rewolucje artystyczne czy obyczajowe. Zdaje sobie sprawę, że dokonywanie gwałtownych zmian w kulturze jest zabiegiem niebezpiecznym. Ta świadomość redukuje pychę, która niczym się nie przejmuje, wierząc bezgranicznie, że instytucje europejskie zawsze staną w obronie każdego kaprysu czy antytradycjonalistycznego ekscentryzmu. Nie widzę żadnego konfliktu między przeszłością a teraźniejszością i rozwojem. Bo taki konflikt nie istnieje. Dlatego nie jestem konsekwentnym pesymistą. Nadzieja na pełne odrodzenie narodu polskiego nie jest zupełnie bezpodstawna, choć dzisiaj trudno to jeszcze sobie wyobrazić..."

[...]

"

Po 1989 roku postępowe media oraz snobistyczne salony zdominowała pogarda wobec przeciętnego, niezamożnego obywatela. Niebywałe, jak się dzisiaj mówi o polskich chłopach i robotnikach. Jakby byli zużytymi robotami do kasacji.

 

„Boży prostaczek” to nie prostak. To ktoś wyzbyty pychy, egoizmu, wrażliwy na los innych. To nie były TW z UD, UW, PD czy PSL. To nie dawny funkcjonariusz WSI, który zarządza teraz bankiem i zarabia miliony. To osoba skromna, cicha, często bezradna. Czy ludzie skromni i niezamożni są z natury głupi? Czy są źli i brzydcy? Czy stanowią masę odpadową kapitalizmu? Tak przynajmniej sądzi większość ludzi uważających się w Polsce za liberałów. W dobrze działającej liberalnej demokracji na górze drabiny zamożności są ponoć jednostki najlepsze, na dole – najgorsze. W Polsce ci „najlepsi” także będą albo już są zamożni, potrafili bowiem odnaleźć się w nowym systemie („wolnorynkowym”), bo są pojętni, dynamiczni, ale i wrażliwi. Są ciekawi świata, chcą żyć pełnią życia. Człowiek skromny to zakompleksiony dureń, który zamiast interesować się paryską modą i walczyć o prawa orangutanów, albo strajkuje, albo wegetuje w jakiejś Mławie, gdzie urządza pogromy Cyganom. „Polskie piekło”, „katolicki ciemnogród” – tak mówią „liberałowie”.

 

Po 1989 roku postępowe media oraz snobistyczne salony zdominowała pogarda wobec przeciętnego, niezamożnego obywatela. Niebywałe, jak się dzisiaj mówi o polskich chłopach i robotnikach. Jakby byli zużytymi robotami do kasacji. Nawet u lewaków i socjalistów nie widzę wyraźnej obrony chłopów i robotników. Ludzi biednych, bez pracy i perspektyw. Lewacy toczą boje o sprawy obyczajowe, polityczne, o duperele. Mało kto przejmuje się polską wsią, czy mieszkańcami miast wybudowanych niegdyś wokół później upadłej fabryki.

Wykop Skomentuj9
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale