Tak to już jest w polskiej polityce, że rywalizujące ze sobą partie polityczne, oraz poglądy głoszone przez ich członków dość dobrze obrazują nastroje w społeczeństwie. Można powiedzieć, że to politycy ze swoimi tezami niekiedy dopasowują się do ludzi ,choć jest do dość sporna kwestia. W czasach gdy media zaczynają mieć coraz większy wpływ na ludzi, ci odczuwają potrzebę opowiedzenia się za lub przeciw. W ten sposób ludzie, którzy swoje poglądy precyzowali przez lata na podstawie przeżyć, odbytych rozmów czy wpływowi rodziców, mimo woli zaczynają reprezentować poglądy którejś z partii politycznych lub chociaż jakiegoś jednego samodzielnego polityka. W wyniku tego coraz więcej ludzi angażuje się w tą "politykę", niekiedy nie do końca zdając sobie z tego sprawę. W dzisiejszej Polsce pociąga to za sobą opowiedzenie się po którejś stronie wojny polsko-polskiej, która stała się już chyba faktem. Strony w konflikcie zapełniają się niekiedy całymi oddziałami, tzn. za daną partią opowiadają się coraz większe grupy ludzi, od facetów spod budki z browarem po całe firmy czy uczelnie. Pytanie tylko co może w tej sytuacji zrobić kościół?
Oczywiście najlepszym (czytaj najwygodniejszym) działaniem jest bezstronność w konflikcie i brak zaangażowania. Tylko, że to komuniści i dzisiejsza lewica zamknęła kościołowi jadaczkę. Skoro kościół gromadzi tak wielu ludzi, to nie może być tak prostu cicho. Taka bezstronność to po prostu obojętność, bezsilność, albo strach. Należąc do wspólnoty chrześcijańskiej, chcę wiedzieć jakie poglądy reprezentują włodarze tejże wspólnoty. Ktoś powie, to zajrzyj do biblii czy katechizmu. Więc zaglądam, czytam, poznaje stanowisko kościoła w kluczowych, spornych kwestiach i już wiem, jak powinien się zachować. Wiem na pewno, że np. inViro w oczach papieża jest niezgodne z nauczaniem Chrystusa i nie można popierać ludzi którzy popierają taki projekt. Tylko dlaczego nie wiedzą tego hierarchowie? Czy są ślepi, czy zależy im na karierze, a może są już, jak większość polaków, zmanipulowani? Takie działanie, lub też jego brak sprawia, że ludzie związani z kościołem, zaczynają sami szukać prawdy, są jak owce pozbawione pasterza. W ten sposób wojna polsko-polska dociera do kościoła i uwidacznia się pod Pałacem Prezydenckim. Dlaczego hierarchowie jednego dnia beatyfikują księdza Popiełuszkę, a drugiego zachowują się zupełnie na przekór nowemu Błogosławionemu? Wreszcie dlaczego nie bronią krzyża? Przecież to ich powinność, psi obowiązek. To hierarchowie powinni się do krzyża przywiązywać, a nie odprawiać jakieś nabożeństwa przed kamerami, żeby władze mogły w spokoju go usunąć.
Niestety rola jaką przybrał kościół, lub raczej główni jego hierarchowie, w ostatnich dniach przyprawia o największy smutek i żal, ponieważ powinien być on bastionem polskości i chrześcijaństwa, tymczasem stał się wygodnym narzędziem w rekach władzy.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)