JerubBaal JerubBaal
50
BLOG

2-0 dla Obrońców Krzyża

JerubBaal JerubBaal Polityka Obserwuj notkę 2

 

Nie wiem, czy ktoś ze zwolenników pozostania krzyża pod pałacem podejmował ten temat od strony protestujących, ale ja spróbuję.

Może warto zacząć od tego, czego można było się spodziewać przed manifestacją. Osobiście trochę się obawiałem. Głównym powodem moich obaw było przygotowanie przedsięwzięcia od strony bezpieczeństwa. O poglądach na temat krzyża ludzi platformy rządzących stolycą rozpisywać się nie muszę, każdy wie jak jest. Pani waltz mogłaby np. wysłać tam garstkę policjantów, jako mięso armatnie dla manifestującego bydła, a potem czmychnąć na wczasy. O tym, że takie załatwianie sprawy jest w jej stylu, przekonaliśmy się nie tak dawno podczas parady pedziów, notabene mam dziwne przeczucie, że to w dużej mierze ten sam motłoch. Oczywiście za słabym zabezpieczeniem manifestacji iść mogło niebezpieczeństwo awantury, czy próby przeniesienia krzyża. Obawiać można się też było temperamentu i nieustępliwości tej zbieraniny. Ich niemałe rozeznanie polityczne, pociągające za sobą chęć walki o swoje głęboko przemyślane racje i poglądy, doprowadzić mogło do rozlewu krwi. Był to jeden z najczarniejszych scenariuszy.

Oprócz tego jednak obawiałem się również o reakcję samych Obrońców Krzyża. W końcu to są tylko ludzie (w przeciwieństwie do tych po drugiej stronie kordonu policyjnego) i mogli dać się sprowokować. Taka sytuacja, pod warunkiem że dotyczyłaby Obrońców jako grupy, a nie pojedynczych osób, byłaby w moim mniemaniu, niejako porażką tych ludzi.

Tymczasem, oglądając transmisję tego przedstawienia, zostałem zaskoczony. Na początku, włączając TV moim oczom ukazał się tłum policjantów ochraniających całe zajście. Chyba pani waltz przestraszyła się Macierewicza i prędko wróciła z wczasów. W tym momencie o możliwości rozlewu krwi nie mogło już być raczej mowy. Można było się jeszcze martwić o postawę protestujących. W końcu mogli oni przed kamerami, używając rzeczowych argumentów, w stonowany sposób protestować przeciw krzyżowi. Takie wywiady poszłyby w świat i coraz więcej ludzi zauroczonych waleczną, obywatelską i demokratyczną postawą manifestujących zabrałoby głos w tej sprawie. Ku mojemu zdziwieniu było zupełnie inaczej. Po prostu przeceniałem tych osobników. Tłumy, szukających sensacji gapiów, przemieszanych z ochlanym kwiatem polskiej młodzieży stworzył, jakby rodzaj zgromadzenia. Zgromadzenia jedynego w swoim rodzaju. Ludzie ci sprawiali bowiem wrażenie jakby nie wiedzieli przeciwko czemu protestują. Tak jakby im ktoś kazał, albo powiedział, żeby tam przyszli, bo taka teraz jest moda. Przyszli się powygłupiać, może dać wyraz swojej życiowej frustracji i niepowodzeń, a że w kupie siła, a obok babcie z Radia Maryja, to można troszkę dać upust emocjom. Począwszy od organizatora imprezy, kończąc na ledwo mówiącym, szalejącym gościu, nikt nie podał jakiegoś swojego, racjonalnego argumentu na to dlaczego krzyż miałby nie stać do chwili postawienia pomnika tam gdzie stoi. Ludzie pod pałacem zachowywali się po prostu jak małe dzieci: byli głośno, ale ideologicznie byli słabi. Poza kilkoma przypadkami manifestujących, którzy mogli mieć jakieś swoje, nie skopiowane z TVNu i innych tam mediów, poglądy, cały ten motłoch przyszedł robić tam sztuczny tłum. I chyba tylko to im się udało.

Gdybym nie miał na ten temat zdania, to pod wpływem tej chamówy zgromadzonej pod Pałacem po prostu zacząłbym bronić krzyża, tylko po to ,żeby stanąć w opozycji do hołoty. Choćbym był ateistą, to bronił bym krzyża, protestując przeciwko protestującym przeciwko protestującym przeciwko usunięcia krzyża.

 

JerubBaal
O mnie JerubBaal

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka