3 obserwujących
46 notek
14k odsłon
  648   2

Piłka nożna: oczko się odkleiło temu Bońku

Wydłużona kadencja „Zibiego” Bońka dobiega wreszcie kresu. Jeśli jednak wierzyć medialnym wypowiedziom potencjalnego następcy mamy szansę na powtórzenie „sukcesu” z Euro w przyszłorocznych Mistrzostwach Świata. O ile rzecz jasna uda się przejść przez sito kwalifikacji – na drodze stoją bowiem Anglia i Węgry oraz nieco mniejsze potęgi piłkarskie jak San Marino, Albania czy Andora.


Wybaczcie ten sarkazm w ostatnim zdaniu, ale zespół, który pozwala się ograć słabiutkiej w końcu Słowacji, dopuszcza do strzelania sobie bramki najszybciej w historii Mistrzostw Europy nie daje gwarancji, że coś znów nie zagra np. w meczu z Andorą.

Z drugiej strony taka „aktywność” naszych kopaczy ma swoje dobre strony. Oto rozdmuchana znaczeniowo jeszcze za Gierka piłka nożna powoli zaczyna trafiać na swoje miejsce w szeregu. Coraz więcej ludzi zaczyna pasjonować się siatkówką; i wcale nie chodzi tylko o to, że męska siatkówka należy do czołowych w świecie, sporo osób kibicuje również kobietom. Odkrywamy także inne sporty – koszykówkę, piłkę ręczną, bilard, curling a nawet bilard czy kręgle.

Czasy, gdy cały sport ograniczony był medialnie do piłki nożnej i Wyścigu Pokoju (kolarstwo, młodszym przypominam) mamy już za sobą.

To jednak wcale nie oznacza, że spokojnie można przechodzić nad kompromitacją narodową, jaką był dla nas krótki występ na EURO 2020.

Tymczasem wypowiedź po klęsce drużyny aktualnego trenera kadry budzi absmak. Oto niejaki Paulo Sousa, zarabiający jako selekcjoner przynajmniej 70.000,- euro miesięcznie (czyli… prawie 320.000,- PLN) deklaruje, że zamierza pracować nadal dla dobra naszej piłki. Przynajmniej do końca kontraktu!

Trudno się dziwić, skoro w najgorszym przypadku (nasi odpadają w eliminacjach i na MŚ możemy kibicować bratankom Węgrom) otrzyma jeszcze jakieś 1.600.000,- zł. Warto zatem trzymać się ręcamy i nogamy kontraktu.

Ubaw, choć ze sporą domieszką sarkazmu, budzą słowa potencjalnego następcy Bońka w PZPN. Otóż wg pana aktualnego wiceprezesa związku kopaczy  Marka Koźmińskiego:

Uważam, że Paulo Sousa jest dobrym trenerem na dzisiejszą możliwość polskiej reprezentacji jest trenerem, który dużo dobrego zrobił, poczynił błędy i teraz chodzi o to, by te wszystkie rzeczy poprawić, naprawić i pójść do przodu.

(poranna rozmowa w RMF FM, 24.06.2021, godz. 8.02)



Zastanawiam się, gdzie jest to dobro, skoro za Sousy Polska wygrała tylko jeden mecz z powszechnie uznawaną za „potęgę” futbolową Andorą.

Na nieszczęście dla PZPN dziennikarze zebrali informacje o zarobkach innych trenerów narodowych reprezentacji. Pod tym względem polski selekcjoner nie ma się czego wstydzić.

Oto Paulo Sousa z rocznym zarobkiem 850.000,- euro wyprzedził, i to znacznie selekcjonerów:


1.  macedońskiego (90 tys. euro);

2. słowackiego (180 tys, euro);

3. fińskiego (190 tys.);

4. duńskiego (270 tys.);

5. węgierskiego (300 tys.);

6. czeskiego (300 tys.);

7. austriackiego (350 tys.);

8. szkockiego (420 tys.);

9. szwedzkiego (450 tys.);

10. walijskiego (500 tys.);

11. chorwackiego (550 tys.);

12. ukraińskiego (700 tys.).

Przed naszym natomiast plasują się:

1. turecki (1 mln);

2. belgijski (1,2 mln);

3. szwajcarski (1,32 mln);

4. hiszpański (1,5 mln);

5. włoski (2 mln);

6. portugalski (2,25 mln);

7. rosyjski (2,5 mln);

8. holenderski (3 mln);

9. angielski (3 mln);

10. francuski (4,39 mln);

11. niemiecki (4,75 mln).

Małe pocieszenie, że Czerczesow, mieszczący się w piątce najlepiej zarabiających selekcjonerów kontynentu, zbłaźnił się jeszcze bardziej.

Ale z powyższego zestawienia widać wyraźnie, że stać nas na trenera klasy podobnej, jak zespoły znacząco lepsze od naszych „orłów”.

Tymczasem Boniek szuka, szuka i wynajduje kogoś, kto w karierze swojej nigdy jeszcze nie prowadził reprezentacji dowolnego kraju.


W zeszłym roku Gazeta Polska opublikowała cykl artykułów wskazujących na dość dziwne powiązania biznesowe Bońka m.in. z byłym funkcjonariuszem SB. Wspominano także o niedozwolonych powiązaniach biznesowych.

Kibice ekstraligowych drużyn mają pretensje, że aby oglądać mecze są zmuszeni kupować Canal+. Bo prawo do transmisji PZPN odprzedał.

Wygląda na to, że działaczom piłki kopanej w Polsce wsio ryba. Piłka nożna to tylko inny geszeft.

Patrząc na wyniki naszych nielotów, patrząc na statystykę zarobków widać wyraźnie, że wszystko kręci się wokół mamony.

Piłka, jako taka, odchodzi na dalszy plan. Liczą się wyłącznie działacze, istniejący praktycznie już tylko dla siebie. Der Onet publikuje właśnie wspaniałe podsumowanie naszych piłkarskich sukcesuff w XXI wieku. Tu: https://www.onet.pl/sport/onetsport/euro-2020-tak-zle-na-wielkiej-imprezie-bylo-tylko-raz-podzielilismy-los/qs77y03,d87b6cc4


Ale zawiedzionym kibicom zawsze można sprzedać jakąś bajeczkę.

Jak się nie uda, to powiedzą, że są postępy.

I że budujemy zespół na miarę naszych możliwości.

Tylko trzeba czasu.



Taki barejowski Miś, jeno w innej oprawie.

A tymczasem oczko się odlepiło temu Misiu…

I to już dawno.

Temu Bońku….



Ps. Recepta? Wszyscy won. Zamiast wieloletnich (a nawet wielodekadowych) dziadków powołać do PZPN-u choćby gospodynie domowe. Skoro od lat siedzimy na dnie, karmieni jedynie kolejnymi obietnicami sukcessuff, gorzej już nie będzie. A jest nadzieja, że się choć trochę polepszy.


                                                                                                                                                                                                               24.06 2021

fot. pixabay





Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport