Zepsuła nas ta Iga Swiątek. Naród bez tradycji tenisowych, bez systemu szkolenia czy pomocy dla młodzieży, bez zawodowych turniejów większej rangi, gdyby nie Agnieszka Radwańska śmiało można by powiedzieć biała plama na mapie światowego tenisa, nagle bez zapowiedzi dostał prawdziwą mistrzynię, której zazdrości nam świat. I to bez przesady. Tenis to nie niszowy sport, uprawiany w kilku krajach. To światowe zjawisko, na które federacje najbogatszych krajów na świecie wydają grube miliony dolarów, aby „wyprodukować” mistrzów. I tych przyszłych mistrzów trenują starzy mistrzowie, którzy wygrywali niezliczone turnieje, można powiedzieć zjedli zęby na tenisie. A mimo to przez kilka lat światowy tenis był zdominowany przez Polkę. Iga przebojem wdarła się do czołówki i choć pierwsze miejsce w tabeli WTA otrzymała trochę w prezencie, gdy w szczycie sławy i formy niespodziewanie odeszła niekwestionowana numer 1, Ashley Barty z Australii, to natychmiast udowodniła, że to miejsce jej się należy. Przez następne kilka lat królowała na kortach, choć nazywano ją królową mączki, wygrywała turnieje jakby od niechcenia na wszystkich nawierzchniach. To znaczy trawa, na której odniosła pierwsze duże zwycięstwo w rozgrywkach juniorskich wygrywając Wimbledon, nie była jej specjalnością. Ale i z nią Iga pogodziła się wygrywając Wimbledon w zeszłym roku. I to jak. W finale pokonała Amerykankę Anisimową 6:0, 6:0. Wyniki 6:0 lub 6:1 stały się znakiem firmowym Igi, wręcz nazwano je na świecie „Iga’s bakery”, piekarnia Igi, bo po angielsku 0 nazywane jest „bagel”, czyli po polsku okrągła bułka z dziurą w środku, a 1 to „bread stick”, czyli podłużna bułka w kształcie patyka.
Kibice w Polsce oczywiście zwariowali na punkcie Igi, nie wiadomo skąd nagle znalazło się tysiące trenerów, którzy znajdywali „słabości” w grze Igi i ścigali się by podać recepty jak je naprawić. Czepiali się wszystkiego, kadry trenerskiej, Igi serwów, itp. Nie wiem skąd ta nagła pasja trenerska wśród narodu. Najśmieszniejsi dla mnie byli ci co przepowiadali, że Iga musi się tylko wzmocnić, na co potrzebuje paru lat i w wieku 25 lat zapanuje niepodzielnie nad tenisem. Nie zapowiadali na jak długo, ale pewnie mieli na myśli na zawsze.
Jednak życie, rzeczywistość mają to do siebie że dają o sobie znać. Iga wypaliła się. Tenis to niezwykle brutalny i wymagający sport. Po wygraniu jednego turnieju czasu na odpoczynek i celebrowanie nie ma, praktycznie zaraz zaczyna się następny turniej, na którym najlepsi zaczynają od drugiej rundy, ale by dojść do półfinału czy finału muszą pokonać niejako po drodze kilka zawodniczek, które nie mając nic do stracenia a wszystko do wygrania, walczą według przysłowia „jakby nie było jutra”. W takim systemie utrzymać wysoką formę przez wiele lat jest niezwykle trudno. Obserwujemy to teraz u naszej Igi. Niby wszystko jest, a nie ma wyników jak kilka lat temu. Dlaczego? Bo Igi głowa nie jest już taka sama jak kilka lat temu. Ciągła presja na wygrywanie wyczerpała ją.
A teraz tytułowe pytanie. Czy Iga wróci do starej formy? Teoretycznie nie ma ku temu żadnych przeszkód. Ale praktycznie nikt nie wie. Też wiele zależy od otaczających ją ludzi. Czy pozwolą jej się skoncentrować na tenisie, czy raczej będą ją doić jak dojną krowę, wyciskając ile się da z jej sławy. Trudno być tutaj optymistą. Igi poza-tenisowe zainteresowania raczej rosną niż maleją. Kończąc chciałbym jej podziękować za to co zrobiła dla polskich kibiców, z których wielu po raz pierwszy zaczęło oglądać tenis.
Odpowiedź na pytanie czy Iga może zrobić więcej, w stylu Igi oczywiście, jest pozytywna. Ale będzie to wymagało większego wysiłku niż pierwotnie. Trudniej się gra z obciążeniem na barkach, którego kiedyś nie było. Będę jej kibicował i wierzę, że jeszcze wiele lat Iga będzie nam przynosiła dumę i radość z występów w rozgrywkach WTA i BJK..



Komentarze
Pokaż komentarze (1)