50 obserwujących
207 notek
289k odsłon
2513 odsłon

Obywatel a Kodeks Wyborczy

Wykop Skomentuj91

 

Od 1 sierpnia 2011 wejdzie w życie  Ustawa z dnia 5 stycznia 2011 „Kodeks wyborczy”. Wprowadza ona szereg zmian w różnych procedurach wyborczych obowiązujących do tej pory w wyborach organów przedstawicielskich wszystkich szczebli. Jakie są te najważniejsze zmiany i w jakim stopniu ta nowa ustawa wyborcza poszerza czy ugruntowuje prawa obywatelskie i przyczynia się do rozwoju demokracji w Polsce?  Jest to ważne pytanie, tym ważniejsze, że właśnie minęła 22. rocznica 4 czerwca, w czasie której ponownie podbijano polskiego bębenka, aby przypomnieć światu, że to my, Polacy, obaliliśmy komunizm i dajemy nieprzerwanie wzór przejścia od komunizmu do demokracji, a oszołomiony świat winien brać z nas przykład. Tego rodzaju komplementy usłyszeliśmy też od Baracka Obamy podczas jego niedawnej wizyty w Polsce, który, jak przystało na kulturalnego gościa, wyrażał się o naszych demokratycznych sukcesach z największym uznaniem. Kiedy jednak zechcemy przyjrzeć się sytuacji bez jubileuszowych okularów i kurtuazyjnych duserów, sprawy nie przedstawiają się tak dobrze. Publikowany od lat przez tygodnik „The Economist”, „Democracy Index” lokuje Polskę na 48 miejscu, wśród krajów, których demokracja określana jest jako „ułomna” (flawed democracy), a nasi sąsiedzi, którzy jakoby cały czas się od nas uczą i na nas wzorują, już dawno i daleko nas wyprzedzili! I tak w tym samym rankingu wyprzedza nas zarówno Republika Czeska (16 miejsce) jak i Słowacja (38), tak Estonia (33) i Litwa (41) jak i Węgry (43). Można się więc zasadnie zapytać o to, kto tu od kogo się uczy lub uczyć powinien?

 

Wielki filozof i politolog hiszpański, Jose Ortega y Gasset nauczał, że dla zdrowia demokracji najważniejszą sprawą jest procedura wyborcza. Jeśli ta procedura jest właściwa, to wszystko toczy się naturalnie i w miarę sensownie. Jeśli ta procedura jest wadliwa - pisze Ortega y Gasset – to wszystko się wali, choćby wszystkie inne instytucje działały jak należy.

 

Ale kto powinien decydować o tym, jaka ma być w naszym kraju procedura wyborcza? Czy to ma być przywilej tych, którzy naszym krajem rządzą i chcą rządzić, jak długo się tylko da, czy też sprawa ta winna być zdecydowana przez ogół obywateli, przez wszystkich tych, którym przysługują prawa obywatelskie i którzy uczestniczą w procesie wyborczym?

 

5 maja 2011 odbyło się w Wielkiej Brytanii referendum ogólnonarodowe na temat ordynacji wyborczej. Wszystkich Brytyjczyków zapytano jaki ma być ich system wyborczy: czy taki, jaki tam obowiązuje od prawie 200 lat, czy też powinien być zmieniony, a propozycję zmiany zgłosiła współrządząca Partia Demokratyczno-Liberalna. Partia ta od dziesięcioleci domaga się zmiany systemu wyborczego, bo ich zdaniem system JOW – FPTP (taki, jaki dla Polski proponuje Ruch Obywatelski na rzecz JOW) jest przestarzały, anachroniczny, nie chroni w wystarczającym stopniu swobód obywatelskich itd. Itp. I w takiej sprawie, w kraju prawdziwie demokratycznym, urządza się referendum. I takie referendum w UK się odbyło 5 maja. Jako przedstawiciel Ruchu, który od wielu lat biega po Polsce, aby przekonać swoich współobywateli do wprowadzenia systemu brytyjskiego, z satysfakcją informuję, że Brytyjczycy, większością głosów 70% do 30%, odrzucili propozycje zmiany i opowiedzieli się za utrzymaniem swojego wypróbowanego systemu wyborczego.

 

Obywatele Rzeczypospolitej powinni byli mieć możność zapoznania się z tym, jak takie referendum było przygotowywane i przeprowadzone. Od roku wszystkie media o tym referendum informowały, obywatele systematycznie mieli możliwość zapoznania się z racjami każdej ze stron, ze wszystkim „Za” i „przeciw”. I dlatego to wydarzenie i cała procedura zasługuje na szacunek i uznanie, a Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej nieodmiennie zajmuje jedną z czołowych pozycji w Democracy Index.

 

Inaczej niż w Polsce. Sama informacja o referendum brytyjskim została po prostu ukryta przez polską opinią publiczną i można się tylko zachwycać i podziwiać, że w XXI wieku tak szczelna blokada informacyjna jest wciąż możliwa! Bo po co Polacy mają się dowiadywać o brytyjskim systemie wyborczym, po co Polakom wiedzieć, ze posłów można naprawdę wybierać, a nie tylko głosować na partyjne spisy, sporządzane rękoma partyjnych liderów?

 

W Polsce jest inaczej. Rządząca elita polityczna uznała od początku, że sprawa procedury wyborczej to jest jej i tylko jej wewnętrzna sprawa. Żadne społeczeństwo, żadni wyborcy do tego mieszać się nie powinni. W tej sytuacji jest ciekawostką, ze w roku 2004/2005 Platforma Obywatelska pozwoliła sobie na taki numer, że przeprowadziła referendalną akcję obywatelską o referendum w sprawie systemu wyborczego, o wprowadzenie JOW w wyborach do Sejmu, że zebrała prawie milion podpisów i wszystkie te podpisy wylądowały w sejmowej niszczarce, a wspaniałomyślnie nam panujący Sejm nawet nie przeprowadził jakiejkolwiek debaty w tej sprawie! A więc już nie tylko obywatele, nie tylko wyborcy, którzy podpisali się pod żądaniem referendum, ale nawet sam Sejm nic w tej sprawie nie miał do powiedzenia, a o wszystkim zadecydowało grono kilku czy kilkunastu osób!

Wykop Skomentuj91
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale