Jeśli jednak właściciele i czytelnicy Rzeczpospolitej nie chcą by była ona od dziś jedynie nędzną imitacją GPC, to potrzebna jest natychmiastowa dymisja. Dymisja je naczelnego Tomasza Wróblewskiego. I zawodowa ocena autora tekstu Cezarego Gmyza. To jest po prostu oczywiste. O tym trzeba głośno mówić. Tego się domagać. Ja – i chyba nie tylko ja – tego się domagam.
Od wczoraj wrze. Wrze, bo najpierw Rzeczpospolita napisała, że polscy eksperci znaleźli na wraku leżącego w Smoleńsku tupolewa ślady trotylu i nitrogliceryny. Po kilku godzinach gazeta – w osobnym komunikacie – wycofała się z tego twierdzenia. Sprawa jest niewątpliwie bardzo poważna, bo zachowuje się tak redakcja jednego z dwóch, najpoważniejszych polskich dzienników. Przed tym dementi napisałem tekst, który traktował te informacje jako prawdziwe i rzetelnie zweryfikowane. Po tym komunikacie istnieją – mimo wszystko nadal – dwie możliwości:
Pierwsza, że informacje te są jednak prawdziwe. W takim razie moje stanowisko – pisane przed dementi Rzepy - brzmi tak:
Mamy tu - moim zdaniem - trzy płaszczyzny: fatyczną, państwową i polityczną.
Fatyczna jest taka, że po prostu trzeba błyskawicznie rozstrzygnąć jak było. Czy pilnujący i odpowiedzialni za wrak nanieśli na niego te substancje? Czy były one na tym terenie wcześniej? Czy też - jak podano w Gazecie Wyborczej - były one też wcześniej w samolocie? Czy wreszcie, zatriumfuje Antoni Macierewicz ze swoja tezą zamachową?
Państwowa jest taka, że przy całym moim zamachosceptycyzmie i świadomości gigantycznej dla kraju szkodliwości PiSu, to teraz - gdy do takiego wniosku dochodzi prokuratura, a nie samo nakręcający się Zespół Parlamentarny - trzeba, w interesie tego właśnie Państwa to rozstrzygnąć.
Jest wreszcie, ściśle związana z płaszczyzna państwową, płaszczyzna trzecia. Płaszczyzna polityczna, po której trzeba się poruszać, a która jest - tak bym to określił - niezwykle wąską ścieżką. Bo z jednej strony trzeba tę sprawę do bólu wyjaśnić, a z drugiej - nie dać zrobić opozycji z tej sprawy czołgu, którym będzie chciała ona wyjechać do władzy. A to już się dzieje. Jarosław Kaczyński mówi o zabójstwie 96 osób, a Janusz Palikot - cóż za hipokryzja, że właśnie on - domaga się dymisji premiera i powołania międzynarodowej komisji! Opozycja uważa, że wyczuła krew...
Rząd - i my wszyscy jesteśmy więc - jak już wspomniałem - na bardzo wąskiej ścieżce, a sam Donald Tusk musi w tej sytuacji wykonać prawdziwy polityczny szpagat. Czy da radę? Czy - jak to bywa z akrobatami - nie złamie się? Czy ta arcytrudna pozycja polityczna go nie rozerwie? Wierzę, że nie. Wszyscy musimy mu pomóc w tym szpagacie...
Tyle uważałem przed komunikatem Rzepy. Po tym dementi jest jednak i możliwość druga. Że informacje podane przez tę – jak dotąd poważną gazetę – są po prostu nieprawdziwe. W takim razie dziennik ów zszedł zwyczajnie do poziomu Gazety Polskiej. W takim razie tylko czekać jak owe trotylowe rewelacje będą sprzedawane w jej księgarni za 65 złotych jak słynny macierewiczowski raport „28 miesięcy po Smoleńsku”. Jeśli jednak właściciele i czytelnicy Rzeczpospolitej nie chcą by była ona od jutra jedynie nędzną imitacją GPC, to potrzebna jest natychmiastowa dymisja. Dymisja je naczelnego Tomasza Wróblewskiego. I zawodowa ocena autora tekstu Cezarego Gmyza. To jest po prostu oczywiste. O tym trzeba głośno mówić. Tego się domagać. Ja – i chyba nie tylko ja – tego się domagam.
Tu polityka zaczyna swój dzień www.300polityka.pl



Komentarze
Pokaż komentarze (94)