Wróblewskiego i Gmyza nie zwolnili Lis, Niesiołowski, Żakowski czy Libicki, ale Grzegorz Hajdarowicz – właściciel gazety. Piotr Zaremba przeciwko temu protestował, chwali mu się taka odwaga, ale jakoś w tekście wychodzi na to, że to jednak myśmy zwolnili kierownictwo Rzepy, a nie jej właściciel. Zastanawiające…
Po raz chyba sto pięćdziesiąty szósty, w najnowszym numerze Uważam Rze, zajął się mną Piotr Zaremba (http://www.uwazamrze.pl/artykul/724046,950456-Tropiciele-podpalaczy.html). Muszę powiedzieć, że kiedy o mnie pisze, to zawsze się cieszę. Cieszę się, bo okazja do polemiki jest dla mnie równocześnie okazją do kolejnego blogowego postu. Do owego Zarembowego wydziwiania, z ostatniego tygodnika, mam trzy uwagi:
Uwaga pierwsza: Powtarzam jeszcze raz – a znany redaktor przyznaje mi po części rację – że nie ma powodu do tego, aby nie traktować dziennikarzy jak przedstawicieli każdego innego zawodu. W każdym innym zawodzie jest tak, że jak się zrobi błąd, jak się jest nieprecyzyjnym w arcyważnej sprawie, to się ponosi tego konsekwencje. Niby dlaczego dziennikarze mieliby być wyjęci spod tej zasady? Niby dlaczego – umownie tak to nazywając – Zarembowie mieliby być w tej sprawie ponad regułami?
Uwaga druga: przy najbardziej nieprawdopodobnie nawet gimnastyce trzeba mówić o faktach. Te fakty są zaś takie, że Wróblewskiego i Gmyza nie zwolnili Lis, Niesiołowski, Żakowski czy Libicki, ale Grzegorz Hajdarowicz – właściciel gazety. Piotr Zaremba przeciwko temu protestował, chwali mu się taka odwaga, ale jakoś w tekście wychodzi na to, że to jednak myśmy zwolnili kierownictwo Rzepy, a nie jej właściciel. Zastanawiające…
Wreszcie uwaga trzecia: pisałem o tym wielokrotnie. Tu nie ma problemu w tekście Gmyza. Tu jest problem w ewakuacji Wróblewskiego. Cezary Gmyz nie zmienia w tej sprawie zdania i nie ma powodu żeby je zmieniał. Nie było też powodu, by wycofywała się z tego redakcja Rzepy. A jednak to zrobiła. Zrobiła to, poprawiając przy tym kilkakrotnie tekst tego ”prostującego” oświadczenia. To nie jest coś, co wzbudza szacunek. To jest raczej kabaret. A broniąc Tomasza Wróblewskiego, Piotr Zaremba dołącza się do tego kabaretu. Nie bardzo wiadomo dlaczego, ale gdyby założyć że już Platforma – w najczarniejszych „niepokornych” wizjach - domknie ów medialny system to to nowe zajęcie będzie jak znalazł. Zajęcia kabareciarza.
Tu polityka zaczyna swój dzień www.300polityka.pl



Komentarze
Pokaż komentarze (26)