Kochani członkowie Największej Partii Opozycyjnej! Wyborcy centrowi debilami nie są, ale ktoś tu jednak uważa was za debili! Albo przynajmniej uważa, że gracie w jego osobistym, prywatnym kabarecie! Skoro bowiem Prezes może zawiesić kogoś, o kim nie wie czy istnieje, równie dobrze może w prawach członka zawiesić was! Albo nie przymierzając Marię Konopnicką. I pewnie z równym żarem i wiarą będziecie do upadłego bronić tej decyzji. Tak jak bronicie tezy o „zbrodni wręcz niesłychanej”….
Pisałem ostatnio o kabarecie. Pisałem o tym w kontekście Piotra Zaremby. Że jak już ta straszna władza rozprawi się z „niepokornymi” żurnalistami to zajęcie będzie dla niego jak znalazł! (http://jflibicki.salon24.pl/464263,zarembowie-ponad-regulami).
Nie przypuszczałem jednak, że kabaret ten założy Jarosław Kaczyński. Z pełną premedytacją – i delikatnie mówiąc lekkim podejściem do nich samych – założy go dla swoich partyjnych kolegów. Co to za kabaret? Oto wczorajsza Rzepa przyniosło dwie informacje o PiSie.
Pierwsza była pióra Wojciecha Wybranowskiego. Otóż opisywał on, że w PiSie szykuje się „nowe otwarcie” (http://www.rp.pl/artykul/954554.html?print=tak&p=0). Że spin doktorzy proponują partii nowy, merytoryczny język. Że pisowscy spikerzy poszczególnych komisji mają przygotować merytoryczną krytykę ministrów rządu Tuska. Że expose technicznego premiera Glińskiego ma się zamienić w merytoryczną prezentację słabości tej ekipy. Przy tej okazji Wybranowski przywołuje poprzednie merytoryczne kongresy PiS: z Krakowa (2009) i Poznania (2010).
Otóż na krakowskim kongresie byłem (na poznańskim już nie, a został on zorganizowany w moim mieści właśnie dlatego, że po naszym szczęśliwym opuszczeniu tej partii, została w nim spalona ziemia) i pamiętam co mówił wtedy Jarosław Kaczyński. Mówił otóż – i uderzyła mnie wtedy niezwykła trafność tej uwagi – że po zaborach, wojnach i komunie, Polacy nie chcą już języka walki. Chcą spokoju – jak Niemcy, Szwedzi czy Holendrzy. Jak długo – w praktyce – szef PiS stosował się do tych słów? Jakieś 2 miesiące!
Potem była kampania prezydencka – i znów to samo. Dziś nie minął nawet miesiąc od czasu gdy opinia o „niesłychanej wręcz zbrodni” i wywiad dla URze kompletnie zniszczyły coś, co można by nazwać „efektem Glińskiego, a kręgi kierownicze PiS znów z pompą ogłaszają „otwarcie na centrum”.
Otóż Szanowni Panowie z PiS! Wyborcy centrowi nie są debilami! Aż tak krótkiej pamięci nie mają! Oni dobrze pamiętają o „niesłychanej wręcz zbrodni” i losie biednego profesora Glińskiego. Liczenie na to, że po raz 156, tym samym
chwytem zrobicie ich w bambuko jest dla nich po prostu obraźliwe. Była taka szansa w 2010 roku. Szansa ostatnia. I ona definitywnie przepadła!
I informacja druga Informacja iście kabaretowa. Otóż jak – w innym miejscu – donosi ta sama Rzepa, Jarosław Kaczyński zawiesił Artura Nicponia. Członka PiS z Oleśnicy, który na swoim blogu wzywał do referendum czy zabić Donalda Tuska. Otóż Nicpoń nicponiem, ale prezes stwierdził – ni mniej ni więcej – że zawiesił go choć tak naprawdę nie wie czy jest on członkiem jego partii. Czy on w ogóle istnieje… (http://olesnica.naszemiasto.pl/artykul/1625637,olesnica-kaczynski-zawiesza-nicponia,id,t.html)
Otóż Kochani członkowie Największej Partii Opozycyjnej! Wyborcy centrowi debilami nie są, ale ktoś tu jednak uważa was za debili! Albo przynajmniej uważa, że gracie w jego osobistym, prywatnym kabarecie! Skoro bowiem Prezes może zawiesić kogoś, o kim nie wie czy istnieje, równie dobrze może w prawach członka zawiesić was! Albo nie przymierzając Marię Konopnicką. I pewnie z równym żarem i wiarą będziecie do upadłego bronić tej decyzji. Tak jak bronicie tezy o „zbrodni wręcz niesłychanej”….
Tu polityka zaczyna swój dzień:www.300polityka.pl



Komentarze
Pokaż komentarze (61)