Jacek Sasin twierdzi, że mówi to, bo domyśla się, że to kazałby mu mówić dziś Lech Kaczyński. Czy na pewno były prezydent nazywałby Jana Ołdakowskiego zdrajcą? Czy on, który miał dystans do choćby działań Antoniego Macierewicza używałby dziś jego retoryki? Nie znałem Lecha Kaczyńskiego tak dobrze jak minister Sasin, ale mówiąc wprost – szczerze wątpię.
W ostatnim numerze pisma braci Karnowskich „W Sieci” ukazał się wywiad z posłem Jackiem Sasinem. Z wywiadu tego przebija wielka lojalność byłego ministra wobec śp. Lecha Kaczyńskiego. To niewątpliwie bardzo pozytywny objaw. Pojawia się tam jednak kilka stwierdzeń, które akurat w kontekście tego polityka zaskakują.
Słyszymy więc, że PO jest dziś w Polsce filarem systemu postkomunistycznego. Że dziś mamy do czynienia z formowaniem się archipelagu polskości i prawdziwie niezależnym od władzy społeczeństwem obywatelskim. Że niektóre rozłamy w PiS były po prostu niegodziwością i zdradą prezydenta. Że BORowi i polskim dyplomatom w Smoleńsku nie można było wierzyć, wreszcie – że walka o prawdę smoleńską jest tak naprawdę walką o niepodległą przyszłość Polski.
Wszystko to są stwierdzenia dobrze już znane. Stwierdzenia, które ze strony PiSu padały wielokrotnie. Fakt jednak, że o zdradzieckich rozłamach – choćby na przykład Jana Ołdakowskiego – mówi akurat Jacek Sasin budzi zdziwienie. Zaskoczenie. Nawet zawód.
Jacek Sasin twierdzi, że mówi to, bo domyśla się, że to kazałby mu mówić dziś Lech Kaczyński. Czy na pewno były prezydent nazywałby Jana Ołdakowskiego zdrajcą? Czy on, który miał dystans do choćby działań Antoniego Macierewicza używałby dziś jego retoryki? Nie znałem Lecha Kaczyńskiego tak dobrze jak minister Sasin, ale mówiąc wprost – szczerze wątpię. W tym sensie opinie Jacka Sasina to dla mnie zawód. I nie wiem czy tylko dla mnie. Czy nie byłby to także zawód dla zmarłego prezydenta?
Tu polityka zaczyna swój dzień www.300polityka.pl



Komentarze
Pokaż komentarze (49)