Ostatnio dużo o pewnym nietrzeźwym wykładzie. Nawalony jak działa były prezydent budził mój niesmak pomieszany z lekkim podziwem. Mimo procentowości gadał składnie i płynnie po rosyjsku, z lekkim zwolnieniem i zastanowieniem właśnie przez owe procenty.
Zapomniano już niemal o innym wykładzie. Też dla studentów. Ale zupełnie na trzeźwo. W wykładzie wspominano o oszuście, który nie dotrzymuje obietnic przedwyborczych i o jego żonie czarownicy, która powinna poddać się eutanazji.
Teraz pora zadać pytanie o formę i treść. Forma prowadzenia wykładu na trzeźwo jest wyżej oceniana. Choć wykład ojczulka wszystkich dyrektorów byłby pewnie ciekawszy po wypitce. Nawet po winie mszalnym. Treść wykładu przypominała treść żołądkową po dużym przepiciu...
6872


Komentarze
Pokaż komentarze (2)