0 obserwujących
33 notki
10k odsłon
206 odsłon

Czy można wywróżyć pandemię? Cz. III PANDEMIA

Wykop Skomentuj

"Imperium obłudy": strony 299-302

Prezydent USA siedział długo ze spuszczoną głową. Czuł się źle. ,,No i co z tego, ty cholerny Sighu? Możesz mieć po stokroć rację, a zginiesz bez sensu i bezpowrotnie. Mamy przecież tylko jedno życie, a bajania o niebie i piekle są dobre dla dzieci przed konfirmacją.”  

Usłyszał pukanie i w drzwiach stanął szef kancelarii. Przed sobą trzymał plik kartek, jakby chciał zasłonić się nimi od ciosu.

- Co jest, Percy? Mówiłem przecież, żeby mi nie przeszkadzać.

- Jest ściśle tajny raport ze Smithsonian w związku ze sprawą.

- Czy ja to teraz muszę czytać, Percy?

- Obawiam się, że tak, panie prezydencie.

- Nie oczekiwaliśmy niczego ze Smithsonian!

Prezydent wziął zadrukowany plik kartek z nadrukiem ,,Ściśle tajne” i na stojąco przejrzał pismo przewodnie. Potem spojrzał na szefa kancelarii, podszedł do biurka, usiadł za nim i zagłębił się w doniesieniu pod tytułem „Wyniki badań: temat 02. Ochrona ludzkości przed samozagładą”.

Po dłuższej chwili prezydent Williams odłożył raport na biurko i spojrzał na szefa kancelarii.

- Nazwali go Manhattan. Czy to nie jest jakiś ponury żart?

- Absolutnie nie, panie prezydencie. Potwierdzili wysłanie raportu zastrzeżoną linią. Zawezwałem na wszelki wypadek tych uczonych. Czekają w pomieszczeniach sekretariatu.

Twarz Williamsa wypogodził nagle uśmiech.

Wprowadź ich na zebranie rady, a teraz poproś do mnie Nielsena. I żeby nam nikt nie przeszkadzał, żadnych nowości, Percy!

 *

Godzinę później w owalnym gabinecie Białego Domu członkowie Rady Bezpieczeństwa Narodowego przyglądali się ze zdziwieniem dwóm gościom, z których jednym był profesor Nick Lauthman, naukowy autorytet USA.

,,Kim jest ten drugi?”

Towarzysz Lauthmana wyglądał co najmniej śmiesznie w zbyt dużej marynarce i w za krótkich spodniach, spod których wyzierały bose nogi wetknięte w przydeptane półbuty. Rozpaczliwie szarpał krawat, jakby był to stryczek, a nie ozdoba męskiego ubioru.

Prezydent poprosił obu gości, aby usiedli bliżej niego.

- Odkrycie uczonych ze Smithsonian, w sytuacji w której się znaleźliśmy, może zmienić nasz punkt widzenia - oznajmił - jest... niesamowite... powiedzą wam o tym sami. Proszę, panie Lauthman.

- Niech mówi profesor Moises, to jego praca.

Dyrektor wskazał na prześmiesznego staruszka. Szarpnął jeszcze raz krawat, rozwiązał go, niecierpliwym gestem wpakował sobie do kieszeni, rozpiął koszulę, odetchnął i uśmiechnął się nieśmiało.

- Kazali mi zawiązać tę pętlę, ale ja nigdy... przepraszam.

- Nic nie szkodzi. Proszę, niech pan mówi w czym rzecz.

Uczony wzruszył ramionami.

- Moi współpracownicy odkryli, że na skutek zmiany w usytuowaniu sił Kosmosu saprofityczny drobnoustrój, spełniający dotychczas pewną rolę w naszych mózgach, zaistniał w zewnętrznym środowisku człowieka. Zaatakuje, kiedy w odcinkach DNA, ułożonych wzdłuż chromosomów gatunku Homo Sapiens, dopełni się proces pewnej recesji. Niewidzialne ręce żłobią w nich gniazda odpowiadające kształtem wirusowi nazwanemu ,,Manhattan”. Zagrożona jest głównie rasa biała, u której owe recesywne zmiany już się właściwie dokonały, a za cztery lata wirus zaatakuje nowo narodzone dzieci. Energia, którą rozporządza, ma się tak do energii znanych wirusów, jak elektrownia jądrowa do maszyny parowej. Będzie rozsadzał komórki mózgu. W końcu wieku biała rasa teoretycznie powinna wyginąć. Przeżyją tylko krzyżówki z rasą żółtą.

Kiedy uczony skończył, zebrani zarzucili go pytaniami. Odpowiadał jasno i zwięźle. Z wolna w umysłach wszystkich zaczął rysować się związek niewiarygodnego odkrycia z tym, nad czym ostatnio obradowali. Pierwszy podsumował owe przemyślenia szef CIA.

- Jeżeli to prawda, to daliśmy żółtym tyłka! - zawołał.

Ale szef operacji zagranicznych nie krył wzburzenia.

- Nie wierzę w te enuncjacje! To celowe poczynania obliczone na opóźnienie działań. Proponuję nie brać w ogóle pod uwagę tego, co nam przynieśli ci ludzie. Jest zbyt mało czasu!

- Zdecydowałem, że mają zostać przesłuchani przez radę, Foreman! - Prezydent podniósł głos. - Jeżeli kwestionujesz rzetelność tych badań, to pytaj, ale nie pozwolę nikomu szarogęsić się w moim gabinecie.

Foreman poczerwieniał i zmarszczył brwi w wyraźnym wysiłku opanowania sytuacji po swej myśli.

- Panie Moises - spytał sekretarz obrony - czy poddawał się pan obowiązkowym, corocznym badaniom lojalności według programu weryfikacji kadr w Smithsonian?

Starzec spojrzał na niego niepewnie.

- Myśli pan, że wirus M2 powstał w mojej nielojalnej głowie?

- Przykro mi, panie profesorze, ale nie mamy zbyt dużo czasu na ceregiele - wtrącił prezydent. - Niech mi pan wierzy na słowo.

Moises przyznał, że nie był na ostatnich badaniach.

- W kilku laboratoriach komputery zablokowały badania i Moises nie wychodził przez kilkanaście dni z instytutu - wytłumaczył go Lauthman.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura