3 obserwujących
12 notek
3980 odsłon
  56   0

Unijna biurokracja i suwerenność narodowa

Oto fragment programu „Strefa Starcia” z moim udziałem poświęconego tematyce ostatniego wyroku Trybunału Konstytucyjnego i członkostwa Polski w Unii Europejskiej: https://www.facebook.com/kkowalczyk.6/videos/1232445003941921 (cały program na stronie: https://vod.tvp.pl/video/strefa-starcia,10102021,55943217). Zabrałem głos z publiczności jako przedstawiciel partii Idea, zwracając uwagę na problem nadmiernej biurokracji, która ogranicza konkurencyjność naszej gospodarki. Są oczywiście tacy (zwłaszcza prawnicy i unijni urzędnicy), którym nadmiernie skomplikowane przepisy nie przeszkadzają, bo z tego żyją. Nie da się jednak ukryć, że skomplikowane prawo, które może być różnie interpretowane, to nie jest coś co ułatwia funkcjonowanie zwłaszcza małym i średnim firmom (a takich jest w Polsce najwięcej), które zamiast skupiać się na produkcji towarów i usług muszą poświęcać więcej sił i środków na analizowanie ciągle zmieniającego się otoczenia prawnego. Z kolei duże międzynarodowe koncerny, w tym hipermarkety, które zarabiają w Polsce, nie mają z tym aż takiego problemu. Mają pieniądze na prawników i doradców podatkowych i nieraz okazuje się, że korzystając z różnych luk w prawie potrafią płacić śladowe podatki, bądź nie płacić ich wcale, transferując znaczne środki za granicę, np. za samą licencję na używanie logo. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców podawał niedawno przykład firmy Orange, która tylko za używanie logo Orange zapłaciła francuskim właścicielom 590 mln zł, a podatku CIT – tylko 32 mln zł: https://twitter.com/C_Kazmierczak/status/1433763747902992384/photo/1

Jak mówił ostatnio prof. Zbigniew Krysiak, przewodniczący Rady Programowej Instytutu Myśli Schumana: „Roczne transfery polskie na Zachód to 100 mld zł, a Polska otrzymuje netto z UE ok. 30 mld. Ograli nas, bo dostęp do rynku ma wartość co najmniej 40 mld zł większą niż to, co dostajemy z UE. Przez wpuszczenie nas do UE dostali ogromny rynek zbytu” (źródło: https://www.tysol.pl/a58067-Przypominamy-wywiad-Prof-Zbigniew-Krysiak-Niemcy-zniechecaja-narody-do-UE ). Unia Europejska, o czym nie wszyscy chcą pamiętać, nie daje nam niczego za darmo. Różne programy unijne miały być rekompensatą za dostęp do naszego rynku, podobnie jak nienależąca do UE Norwegia przekazuje do Polski znaczne środki na rzecz organizacji pozarządowych w ramach tzw. funduszy norweskich w zamian za dostęp do naszego rynku. Teoretycznie my też zyskaliśmy dostęp do zachodnich rynków, stało się to jednak w sytuacji, gdy wiele polskich firm zostało już wcześniej przejętych przez zagraniczny kapitał lub zostało zlikwidowanych w wyniku polityki UE, jak większość stoczni czy cukrowni. Kiedy to jednak polskie firmy transportowe zaczęły odnosić sukcesy na zachodnich rynkach, natychmiast pojawiła się unijna dyrektywa, która podcina im skrzydła, bo niby żyjemy w jednej europejskiej wspólnocie, ale prezydent Macron, który o tą dyrektywę zabiegał, wie jak dbać o krajowe interesy: https://auto.dziennik.pl/aktualnosci/artykuly/586544,kraje-ue-przyjely-stanowisko-ws-przepisow-dot-miedzynarodowego-transportu-drogowego.html

Niemcy rozgrywali nas podobnie, wykupując swego czasu w Polsce większość lokalnych gazet, duże portale internetowe (casus Onetu), a nawet prasę ogólnopolską i rękami polskojęzycznych mediów forsując swoje polityczne i ekonomiczne interesy. Nam mówili, że taki jest wolny rynek, jednocześnie bronili się ustawowo przed podobnym wykupem mediów w swoim kraju przez kogokolwiek spoza Niemiec. Podobnie gdy unijna komisarz kazała zamykać stocznie, Tusk i Grad posłusznie zamykali, bo „Unia każe”, „wolny rynek” itp., a gdy potem Niemcy dotowali hojnie swoje stocznie i przejmowali nasz rynek zbytu wart więcej niż te dotacje, to już nie słyszałem protestów Tuska, że oni mogą, a my nie. Kiedy trybunał konstytucyjny w Karlsruhe stwierdził nadrzędność niemieckiej konstytucji nad prawem unijnym (podobnie jak trybunały konstytucyjne jeszcze kilku państw odnośnie ich konstytucji), też jakoś nie słyszałem lamentów różnych Tusków, że to „wychodzenie z Europy”. Tym większą hańbą jest ogłupianie ludzi i wyprowadzanie ich na ulice pod bałamutnym hasłem, że niby możemy opuścić UE z powodu wyroku Trybunału Konstytucyjnego.

Albo Polska będzie suwerenna, albo nie będzie liczyć się wcale. Według eurokratów to takie nieeuropejskie bronić suwerenności swojego kraju (chyba, że będą to Niemcy) względem nadrzędności instytucji unijnych. Nie przeszkadza im, gdy takie organy jak TSUE usiłują wyjść poza kompetencje przekazane im w traktatach, a przecież tego dotyczył wyrok polskiego Trybunału Konstytucyjnego z 07.10.2021 r. Zamiast jednak słuchać reprezentantów obcych interesów, czas zawalczyć o polską podmiotowość. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 07.10.2021 r. jest potwierdzeniem, że jeszcze całkiem jej nie utraciliśmy i tak naprawdę w świetle obowiązującej Konstytucji nie mógł być inny. Jest też zgodny z dotychczasową linią orzeczniczą, a podobny wyrok wydał też Trybunał Konstytucyjny w zupełnie innym składzie pod przewodnictwem prof. Marka Safjana w 2005 r.: https://sip.lex.pl/orzeczenia-i-pisma-urzedowe/orzeczenia-sadow/k-18-04-wyrok-trybunalu-konstytucyjnego-520249198?fbclid=IwAR2GEcLyFnyNELR9KKp9juuXAetPD7Va84atBzLtdRN6oAHdmvUDfv1kA6o Dopiero gdyby Trybunał Konstytucyjny podjął inny wyrok, przechodząc do porządku dziennego nad uzurpowaniem sobie kompetencji przez organa UE, których Polska im nie przekazała, byłby to powód do niepokoju.

Krzysztof Kowalczyk


image


Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale