Blog
Józef Brynkus
Józef Brynkus
Józef Brynkus profesor akademicki, polityk
4 obserwujących 224 notki 188179 odsłon
Józef Brynkus, 6 marca 2018 r.

Polacy z Opla oddelegowani do pracy w Niemczech zakwaterowani gorzej niż imigranci

9360 21 0 A A A
Fot. Opel Polska
Fot. Opel Polska

Mówiło się, że jest to plan ratunkowy dla pracowników gliwickiego Opla, aby nie zwalniać. Obiecywano im złote góry i zakwaterowanie w hotelu oraz godne warunki. W Niemczech ulokowano ich w kwaterach, gdzie stęchlizna i pleśń jest standardem. Czyżby w kraju, gdzie syryjscy imigranci otrzymują sute zasiłki tworzono obozy pracy dla Polaków? Gdzie w tym wszystkim są prawa pracownicze, gwarancje socjalne i ludzkie traktowanie robotnika?

Zbulwersowani są nawet niemieccy pracownicy Opla. – Koledzy z fabryki w Gliwicach przyjechali do nas do pomocy, tydzień później przyjechało następnych 20 kolegów. Ot… Mieliśmy ich przywitać. W czasie przywitania, zauważyliśmy, że już wszystkie kwatery zostały przekazane. Przy tej okazji przyjrzeliśmy się jak wyglądają niektóre kwatery – mogę wam powiedzieć, że to była katastrofa – mówi nam długoletni pracownik Opla.

Obiecywano godne warunki do zakwaterowania. – Wszyscy pracownicy oddelegowani z gliwickiego Opla do pracy w Niemczech podpisali w Polsce umowę, że będą mieszkać w Hotelu Acora. Niektórzy znali ten hotel, bo byli tam, jak istniał jeszcze zakład numer jeden – informuje nasz rozmówca. – Zgodzili się i nawet nie zapakowali sobie pościeli i ręczników, bo coś takiego dostaje się w hotelu. Nikt nie przyjechał swoim samochodem, lecz autobusem i wmawiano im, że zresztą chodzi o firmę samochodową, więc nie będzie problemu z komunikacją – dodaje zbulwersowany człowiek.

Pojawiły się niepokojące sygnały, ale było już za późno na reakcję. – Dwa dni przed wyjazdem wszyscy dostali maile, że nie będą w hotelu. Nam nic nie mówili, gdy pytaliśmy, jako rada zakładowa o analizę kosztów  dla tymczasowych robotników z Gliwic – takiego rozliczenia nigdy nie dostaliśmy. Chyba było kierownictwu wiadomo, że będziemy się pytać o wysokość kosztów, które np. ponosi hotel – mówi niemiecki związkowiec. – Tłumaczyło się nam, że koledzy z Polski w ogóle nie chcą do hoteli, bo chcą wspólnie mieszkać, żeby mogli wspólnie gotować, po „towarzysku” być i mieszkać razem. Wmawiano nam, że z tego powodu chcą koledzy z Gliwic zakwaterowania do mieszkań – dodaje.

Fakty są zgoła inne. – Gdy rozmawialiśmy z polskimi kolegami, dowiedzieliśmy się, że tak nie jest. Dostali wiadomość, że ulokuje się ich w kwaterach. Więc już w domu orientowali się w mapach Google i myśleli, że nowa lokalizacja aż taka zła nie jest. A zamiast Kesselbrock Appartement teraz Mundelstrasse 20, jest to mniej więcej 10 minut samochodem od naszego zakładu – mówi nam Niemiec, który rozmawiał z polskimi pracownikami. – niektórych ulokowano blisko naszej dawnej fabryki numer jeden. To katastrofa, tam jest pleśń, pokoje przejściowe. Trzeba powiedzieć, że szybko rozwiązali ten problem, ale teraz są na przeciw Mundelstrasse. Teraz Mundelstr. 20, w czwartek sobie to oglądałem, zrobiłem parę zdjęć – przekazuje nam zdjęcia kwater polskich pracowników z gliwickiego Opla.

Warunki mieszkaniowe są tragiczne i zagrażające zdrowiu ludzi. – Okna nie dało się otworzyć, gdy z wysiłkiem otworzyliśmy zrozumieliśmy, dlaczego – pleśń! Naczynia musieli najpierw zmywać, krzesła to był szczyt! Kto by tam usiadł, oprócz ludzi z zabrudzonym ubraniem roboczym? Pośród wyrzuconych mebli już lepsze widziałem niż te, które koledzy mają używać – opisuje nam warunki pracownik. – Łazienka, którą koledzy muszą używać, przynajmniej ci, którzy są w Andrea, musieli czyścić i dezynfekować, bo strach było tam wejść. Polacy myśleli, że mogą w pracy iść pod prysznic, wtedy by tylko używali łazienkę do mycia zębów. Ale w zakładzie nie mogą się kąpać, bo tam nie mają szafek – podkreśla zbulwersowany pracownik niemieckiego Opla.

To nie tak miało być. Co innego obiecywano polskim pracownikom?

– Robotnicy gliwickiego Opla wyszli z założenia, że będą tam stołówki, gdzie przynajmniej mogą jeść obiady, co by było też korzystne pod względem finansowym – nasz rozmówca zdradza kulisy warunków pobytu Polaków w Niemczech.

Kto by się zgodził na takie warunki bytowe?

– Uchodźcy ze Syrii, którym wojna zniszczyła wszystko, może by się na parę dni zgodzili na takie warunki. Ale nasi koledzy z Gliwic nie musieli uciekać przed wojną, nie pochodzą z obszarów kryzysowych. Dopiero od trzech dni mają wi-fi, czyli kontakt ze światem i rodziną, ale nie mają możliwości by prać swoje rzeczy. Miała być tam gdzieś pralka, ale pomieszczenia były zamknięte na klucz. Teraz dostałem wiadomość, że dostali klucza do pomieszczenia, poszli, ale pralka nie działa. Ich się w ogóle lekceważy, ich się poniża – twierdzi niemiecki pracownik, który w Oplu pracuje od wielu lat.

Gdzie są polscy koordynatorzy?

– Tak samo mają z gotowaniem – pleśń pod deskami, daleko do sklepów – daleko muszą chodzić, aby w ogóle mogli cokolwiek kupić, aby gotować. Z powodów ubezpieczenia nie wolno im prywatnie samochodem jechać – opowiada swoje spostrzeżenia i obserwacje jeden z pracowników, który odwiedził Polaków w ich miejscu zakwaterowania. – Teraz ja na serio się pytam, kto coś takiego planował, kto wyszukał takie mieszkania, taką,Witnerstrasse, kto wpadł na taki pomysł by w takich warunkach umieścić kolegów? Może myśleli, że się do wszystkiego przyzwyczają, kiedyś człowiek stanie się niewrażliwy i gówno jest mu wszystko jedno (scheissegal) – mówi wyraźnie zbulwersowany.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

dr hab. prof. UP Kraków Józef Brynkus - wykładowca akademicki, poseł na Sejm RP Ruch Kukiz'15, wybrany z okręgu nr 12 (Małopolska zachodnia). Mój fanpage na FB: https://www.facebook.com/brynkusjozef/

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @HOSTOJA Dokładnie ten sam wojujący ateista...

Tematy w dziale Społeczeństwo