Nie wiem, czy pamietaja Panstwo zdjecie Janusza, przedstawionego w stroju mysliwskim na okladce tygodnika "Polityka". W stroju, w jakim Herman Gering, jeden z przywodcow NSDAP lubil jezdzic na polowania. Byla to analogia do polowan jakie mial prowadzic prezes IPN by zaszczuc niewinne ofiary, ktorymi mieli byc byli funkcjonariusze komunistycznych sluzb bezpieczenstwa i ich tajni wspolpracownicy, lansowani przez opiniotworcze media jako elita i kwiat naszego narodu. Jak wiemy byl to jeden z licznych sposobow, w jaki dawna komunistyczna bezpieka starala sie go zniszczyc. Janusz byl bardzo odporny na ta walke prowadzona z nim na wielu frontach. Byl bardziej zmeczony fizycznie niz psychicznie. Wiedzial doskonale z jakiego rodzaju przeciwnikiem bedzie mial do czynienia, kiedy stawal do konkursu o stanowisko prezesa IPN. Mozna powiedziec ze kazdy taki atak go wzmacnial, poniewaz przeciwnik z kazdym takim atakiem pokazywal swoja nikczemnosc i rownoczesnie bezradnosc wobec czowieka z zelaza.. Na tego typu ciosy byl przygotowany. Najbardziej bolalo go to, ze nie otrzymywal wsparcia od tych, po ktorych spodziewal sie, ze moga mu go udzielic w kazdej chwili. Widac to bylo po nim, jak sie okazalo, ze 20 poslow PIS bylo nieobecnych, kiedy bylo glosowanie nad zmianami w ustawie o IPN. Teraz potecjalne ofiary 'Wielkiego Lowczego" moga odetchnac z ulga. Juz im nic nie grozi, moga czuc sie bezpieczni. Sa teraz pod opieka jednego z podwaldnych Kiszczaka - Komorowskiego. On juz na pewno nie dopusci do dzikich polowan, jakie urzadzal na nich prezes IPN.
82
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (2)