jr3 jr3
403
BLOG

Byłeś komunistą?Nie?Szkoda!

jr3 jr3 Polityka Obserwuj notkę 1

Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego każdy z nas może po szkole i studiach bez problemu znaleźć wymarzoną pracę? Jeśli tak, to wiesz, że wcale tak nie jest. Fundacja Republikańska podaje, że w Polsce w przypadku aż 380 zawodów trzeba mieć znajomości, by móc w nich pracować. To najwyższy wskaźnik w Europie. I tu należałoby zadać pytanie: dlaczego?

Odpowiedź na to pytanie daje historia. Podręczniki szkolne uczą: skruszeni komuniści w 1989 roku zgodzili się odstąpić część władzy szlachetnym i walecznym opozycjonistom – na obradach Okrągłego Stołu ustalono, że w czerwcu odbędą się demokratyczne wybory do Senatu i częściowo demokratyczne do Sejmu. Według nieco innej wersji, komuniści byli przerażeni liczbą członków związku zawodowego „Solidarność” (10 milionów!), więc ze zwyczajnego strachu postanowili się wycofać .
Polski ludowej nigdy nie było
Powyższe tezy brzmią śmiesznie, jeśli przypomnimy, że polscy komuniści w owym czasie dysponowali najpotężniejszą armią w Europie Środkowo-Wschodniej i rozbudowanym aparatem bezpieczeństwa. Pół miliona żołnierzy,kilka tysięcy czołgów i pojazdów opancerzonych oraz drugie tyle samolotów było gotowych odciąć bezczelną łapę każdemu, kto ośmieliłby się podnieść ją na władzę. Do tego dziesiątki tysięcy cichych donosicieli tzw. tajnych współpracowników, którzy byli zarówno w zwykłych rodzinach i wśród przeciętnych studentów, jak i we władzach „Solidarności” – dzięki nim komuniści dokładnie wiedzieli, co robi opozycja. Jednym słowem: władza mogła dosłownie zmiażdżyć swoich przeciwników. Nawet jeśli były to miliony.
 Komuniści zgodzili się oddać część, a potem całość władzy opozycji z powodu tragicznej sytuacji gospodarczej Polski –  chcieli na kogoś zrzucić  odpowiedzialność za państwo, ale zachowując wygodne mieszkanka i konta z dużą liczbą zer. Postawili więc parę warunków, o których rzadko możemy przeczytać w podręcznikach. Pierwszy: żaden z komunistów nie poniesie odpowiedzialności za zbrodnie popełnione za ich rządów. Drugi: każdy z nich będzie mógł spokojnie pomnażać swój majątek. Trzeci: udajemy, że Polski ludowej nigdy nie było.
Komuniści do wynajęcia
Co to ma wspólnego z przyszłością zawodową studentów?Przypomnijmy: do PZPR należało mniej więcej 2 miliony Polaków. Doliczmy do tego ich rodziny, znajomych, przyjaciół i współpracowników. Wielu z nich dostało gwarancję przy Okrągłym Stole, że w demokratycznej Polsce będzie im się żyło co najmniej równie dobrze jak w komunistycznej. To dlatego procesy przywódców komunistycznych ciągną się w naszym kraju już 20 lat. To głównie dlatego korporacje adwokackie, sędziowskie i prokuratorskie tak niechętnie przyjmują nowych członków – ludzie, którzy nierzadko brali udział w skazywaniu opozycjonistów za czasów komunistycznych, po prostu chcą zapewnić byt swoim dzieciom i znajomym jak za „starych, dobrych czasów”. To dlatego tak ciężko zostać oficerem policji - do dziś pracują w niej dawni funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa, tej samej, która odpowiada za morderstwo ks. Popiełuszki, a także dawni milicjanci, ci sami, którzy katowali takich ludzi jak Grzegorz Przemyk.  Podobnie w wojsku: wielu oficerów, to krewni albo znajomi ludzi, którzy kazali żołnierzom strzelać do strajkujących robotników. Wszyscy ci ludzie chcieli w 1989 roku i chcą dziś zapewnić sobie bogaty żywot i guzik ich obchodzi, że na niego nie zasługują.
 Jedno trzeba im przyznać: dobrze wszystko rozegrali. Krótko przed transformacją ustrojową szef sił porządkowych gen. Czesław Kiszczak podjął decyzję o przeniesieniu 10.000 funkcjonariuszy SB do Milicji Obywatelskiej, która wkrótce miała zostać przekształcona w policję RP.  W ten sposób łatwiej było pielęgnować mit o nieskazitelności i profesjonalności służb PRL. Jednocześnie na masową skalę niszczono dokumenty dotyczące ich działalności. Wszystko to po to, by dawni komuniści mogli przyczepić sobie etykietkę „doświadczonych ekspertów” do wynajęcia.  Przeciwko temu próbował protestować Jan Rokita, który od sierpnia 1989 był szefem sejmowej komisji badającej działalność MSW. Jego protesty zostały zignorowane przez ówczesnego premiera Tadeusza Mazowieckiego.  
Również wojskowi świetnie się odnaleźli w nowej, demokratycznej Polsce. Wysocy oficerowie Ludowego Wojska Polskiego (tacy jak gen. Marek Dukaczewski lub płk Roman Misztal) ciężko pracowali na miano „ekspertów” i nieustannie podkreślali profesjonalność oraz szczery patriotyzm komunistycznej armii. W ten sposób niemal każda władza po 1989 akceptowała na ważnych stanowiskach ludzi, którzy nie zasługiwali na zaufanie. Spośród dziewięciu szefów Sztabu Generalnego WP aż ośmiu sztuki oficerskiej uczyło się od Sowietów. Z relacji uczestników kursów organizowanych przez ZSRS (m.in. gen. Tadeusza Pióry) wiemy, że  Rosjanie wykorzystywali je wyłącznie jako okazję do „zdobycia wiedzy na temat uczestników kursów, ich nałogów i przyzwyczajeń, stworzenia ich profili psychologicznych”. Fakt, że przynajmniej część z nich została zwerbowana do współpracy z sowieckim wywiadem, nie przeszkadzał przywódcom III RP.  Łatwo wyciągnąć z tego wniosek, że dowódcy WP ściągali potem równie „kompetentnych”  kolegów do pracy na ważnych stanowiskach oficerskich.
Z tego powodu ciężko w wojsku o awans bez odpowiednich koneksji. Ogromna część kadry dowódczej to ludzie, którzy robili karierę w czasach, gdy gwarancją awansu była wierność partii komunistycznej oraz „czystość ideologiczna”. Trudno się dziwić, że podobne kryterium „mierny, ale wierny” nadal dziś obowiązuje.
Szukasz dobrej pracy…
Wreszcie środowiska biznesmenów, pośredników mieszkaniowych, architektów, bankierów, urzędników  i przedstawicieli podobnych branż przyjmują w swoje szeregi znajomych, zazwyczaj zarekomendowanych przez „odpowiednich ludzi” – żeby było śmieszniej –  nierzadko są to ludzie z dawnej SB albo milicji.  Bo to oni znają „swojaków”, których zdążyli już wprowadzić do policji, służb specjalnych i wojska. Kiedy więc „swojacy” przed czterdziestką przechodzą na emerytury (u nas stróże prawa i żołdacy mogą to zrobić po 15 latach służby – sic!), czeka na nich kolejna ciepła posadka.  .  I tak kpt Andrzej Wojtalik jest dyrektorem lokalnej galerii handlowej Emka ,gen. Andrzej Anklewicz do niedawna był dyrektorem ds. bezpieczeństwa w Orlenie, a cieszący się sławą wyjątkowo brutalnego  Adam Wypasek pracuje w firmach zajmujących się ochroną.  Czy ktoś wierzy, że ci ludzie po 1989 doznali cudownego nawrócenia i zerwali wszystkie więzi z kolegami-funkcjonariuszami? Czy ktoś wierzy, że nie będą sobie wzajemnie pomagać, korzystając przy tym z szantażu, oszustw i manipulacji? W czasach PRL-u zajmowali się tym zawodowo, trudno od nich oczekiwać, że dziś nie będą wykorzystywać tych umiejętności .
Podobne, choć nie takie same prawidłowości zachodzą w przypadku wielu innych zawodów.  Nie zawsze polegają one na powiązaniach z czasami PRL-u. Łączy je jedno: musisz kogoś znać. Skalę zjawiska w budżetówce pokazuje ubiegłoroczny raport Najwyższej Izby Kontroli, według którego ¾ samorządów źle przeprowadza nabory urzędników. Czasem poziom bezwstydu władz był wręcz powalający. Przykładowo na pytanie inspektora NIK, dlaczego starostwo w Prudniku zatrudniło na stanowisku urzędniczym  niespełniającego wymagań znajomego starosty, a nie osobę wyłonioną w drodze konkursu, miejscowi rządzący odpowiedzieli z rozbrajającą szczerością: „Bo władze poprzedniej kadencji też tak robiły”.
…możesz wyjechać do Grecji
Oczywiście, od wielu reguł, również od tej, są wyjątki. Zdarzają się sukcesy odniesione bez koneksji – sęk w tym, że to dość rzadkie przypadki.

Jeśli więc ani Ty, ani nikt z Twojej bliskiej rodziny nie był komunistą, ani żadnego wpływowego komunisty nie znał, to nie masz co robić sobie wielkich nadziei na karierę w armii albo w policji, ani marzyć o założeniu biznesu. Możesz za to pomyśleć o emigracji. W Grecji zawodów z ograniczonym dostępem jest ok. 120…

 
jr3
O mnie jr3

Fanatyk religijny, oszołom polityczny, smarkaty konserwatysta ;)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka