jr3 jr3
361
BLOG

Szpieg to nie Rambo w smokingu

jr3 jr3 Polityka Obserwuj notkę 2

W ubiegłym roku Brytyjczycy odkryli w swoim państwie następnego rosyjskiego szpiega. Czyżby plaga oszołomstwa dotknęła również Zjednoczone Królestwo? Nie, to nie efekt diabolicznego planu Jarosława Kaczyńskiego ani wariackich koncepcji Korwina, ale odkrycie angielskiego kontrwywiadu. Katia Zatuliwietier jako kochanka wpływowego posła Izby Gmin przez kilka lat dostarczała ambasadzie rosyjskiej tajną dokumentację dot. obronności Wielkiej Brytanii. Na polecenie rządu została deportowana.

Kilka miesięcy temu słyszeliśmy o wyrzuceniu grupy rosyjskich szpiegów z USA. Podobne sytuacje powtarzają się dość często od wielu lat, a mimo to zawsze są one traktowane jako incydenty, które należy przemilczeć, a jeśli już się coś wspomina (jak David Cameron przy okazji wizycie w Moskwie poruszył sprawę śmierci Litwinienki), to bez jakichkolwiek nadziei na ich wyjaśnienie.

Okazuje się, że w epoce współpracy Rosji z Unią Europejską oraz NATO, czymś zupełnie normalnym i tolerowanym jest działalność szpiegowska. Pewien brytyjski dyplomata wyraził to w prostych słowach: "wszyscy szpiegują wszystkich, oni nas, a my ich". Zdrowe podejście - miarą tolerancji dla obcych służb jest ich podejście do "naszych" służb. Czasem oni zaszkodzą nam, a czasem my im. Tak jest od setek lat.

Sęk w tym, że o podobnej działalności w ogóle nie mówi się w Polsce. Czy ktoś kiedykolwiek słyszał o dekonspiracji jakiegoś szpiega w naszym kraju? Przypadek Józefa Oleksego oskarżonego kiedyś o szpiegostwo wzbudził krótkotrwałe zainteresowanie, ale do dziś traktuje się go jako normalnego polityka i komentatora, a nie sprzedawczyka wysługującego się zagranicznemu wywiadowi. Od czasów jego historii o szpiegach w Polsce ani widu ani słychu. Skoro rosyjscy agenci są bardzo aktywni w krajach, które nigdy nie były sowieckimi satelitami, to jak dopiero musi wyglądać ich działalność w państwach, gdzie komunistyczna zaraza szalała przez kilkadziesiąt lat? Skoro Rosjanie potrafią tak łatwo plasować agentów w światowych mocarstwach, to o ileż łatwiej musi im przychodzić zdobywanie informacji o Polsce, skoro to oni budowali polski wywiad, kontrywywiad, wojsko i policję? Jeden przykład: obecny szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Mieczysław Cieniuch jest absolwentem Akademii Wojsk Pancernych Związku Sowieckiego. Z relacji uczestników podobnych kursów oficerskich wiemy, że Rosjanie traktowali szkolenie żołnierzy bloku socjalistycznego jako okazję do werbowania współpracowników KGB i GRU. Podobnych ludzi w polskiej armii i służbach jest wielu, a niektórzy z nich mają dostęp do tajnych informacji - nie tylko polskich, również tych należących do NATO.

Zdrowe podejście wyrażone przez wspomnianego dyplomatę nie ma chyba zastosowania u nas... U nas rządzi zasada: "Oni szpiegują nas, a my udajemy, że nic się nie dzieje". Ludzie, którzy w ogóle zauważają problem służb są wrzucani do worka z etykietką "ekscentryk" (Korwin) albo określani mianem niebezpiecznych wariatów (Kaczor, Macierewicz), którzy szkodzą przyjaznym stosunkom... co jest bzdurą, bo ani stosunki brytyjsko-rosyjskie ani amerykańsko-rosyjskie nie uległy specjalnemu pogorszeniu po wielu szpiegowskich wpadkach.

A jednak my w Polsce wciąż jesteśmy na poziomie, na którym szpiega wyobrażamy sobie jako Jamesa Bonda - dlatego śmiejemy się z każdej sugestii, że w Polsce może działaś jakaś obca agentura. Tymczasem agent to nie Rambo w smokingu, ale człowiek, który robi wszystko, by nie traktować go poważnie - w ten sposób może zbliżyć się do współczesnego najcenniejszego towaru - informacji. Kto by się przejmował prostą Rosjanką? Znaczy coś tylko dzięki mnie. To tylko kochanka - myślał sobie wspomniany poseł z Izby Gmin.

jr3
O mnie jr3

Fanatyk religijny, oszołom polityczny, smarkaty konserwatysta ;)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka