Niedawno przewodniczący Mariusz Błaszczak komentował PiS-owskie projekty o in vitro podkreślając, że są to regulacje zgodne z nauczaniem Kościoła. W związku z tym “Newsweek” poczuł się zobowiązany do wyjaśnienia, czemu prawica nienawidzi dzieci z próbówki. Przy obecnym sporze warto zauważyć, że zarówno media, jak i politycy, zupełnie przemilczają kontrowersje, jakie in vitro wzbudza w środowiskach naukowych. Wszyscy się kłócą o to, czy in vitro to wyrafinowana aborcja, ale nikt nie mówi o tym, jak wygląda stan zdrowotnych dzieci poczętych sztucznie.
Sprowadzanie kwestii in vitro do spraw religii i emocji to duży błąd – wyrzuty sumienia to nie jest najgorsza rzecz, jaka może spotkać pary, które zdecydują się na sztuczne zapłodnienie.To samo tyczy się całego społeczeństwa – ono też prędzej czy później może odczuć skutki traktowania przez polityków problemów bioetycznych jak tematy zastępcze.
W całej procedurze związanej z zapłodnieniem in vitro (FIVET - Fertilization In vitro and Embryo Transfer; dosłownie: zapłodnienie w szkle i przeniesienie embrionu) komórki jajowe uzyskuje się w wyniku stymulacji hormonalnej, następnie w drodze laparoskopii łączy się je w warunkach laboratoryjnych z plemnikami. Po tym zabiegu transportuje się 2-3 zapłodnione komórki jajowe do macicy.
Natomiast ICSI (intra-plasmatic sperm injection; sztuczna inseminacja) polega na wprowadzeniu plemnika do cytoplazmy komórek jajowych(które, podobnie jak w przypadku in vitro, uzyskano w drodze stymulacji hormonalnej jajników). Dalej proces przebiega podobnie.
13-40% skuteczności
Trzeba zacząć od elementarnego błędu pojęciowego - kliniki przeprowadzające zabiegi FIVET nazywają je metodami leczenia niepłodności. Tymczasem, chwila zastanowienia nawet w człowieku mającym blade pojęcie o medycynie (takim jak ja) wzbudzi pytanie: skoro FIVET leczy niepłodność, to czy po jego zastosowaniu, para w następnych latach nie powinna móc obejść się bez tego zabiegu? Mówiąc bardziej fachowo: czy każda metoda terapeutyczna nie powinna zmniejszać liczby osób cierpiących na daną dolegliwość, którą w tym wypadku jest niepłodność? Prof. Stanisław Cebrat, kierownik Zakładu Genomiki Uniwersytetu Wrocławskiego stwierdza wręcz, że FIVET nie tylko nie leczy niepłodności, ale jest jedną przyczyn podwyższenia liczby aborcji. Wprowadzenie in vitro uświadomiło wielu młodym kobietom, że nawet komplikacje, jakie mogą wystąpić po aborcji pierwszej ciąży w postaci niedrożności jajowodów, nie oznaczają bezpłodności - pisze w jednym ze swoich artykułów. Z kolei prof. Tadeusz Mazurczak z Zakładu Genetyki Medycznej Instytutu Matki i Dziecka podkreśla, że dzięki metodzie in vitro jedynie“omija się” przyczynę blokującą płodność małżonków.W ten sposób pod pozorem leczenia stosuje się zabieg, który nie tylko nie leczy bezpłodności, ale prowadzi do jej przenoszenia na następne pokolenia.[1]
Gdy dodamy do tego skuteczność in vitro, która waha się w zależności od kliniki i innych czynników od 13% do 40%, trudno dalej nazywać ten zabieg metodą leczenia niepłodności.
Zagrożenie dla zdrowia
Jednak prawdziwym problemem FIVET jest zagrożenie dla zdrowia, jakie się z nim wiąże. Fakt, że w trakcie procedury całego zabiegu dojrzewanie komórek jajowych odbywa się poza organizmem matki, a późniejszy zarodek rozwija się w próbówce każe się zastanowić nad związanymi z tym konsekwencjami. Zdaniem prof. Zofii Bielańskiej-Osuchowskiej, emerytowanej kierownik Katedry Histologii i Embriologii SGGW, sama niska skuteczność in vitro świadczy o tym, że taki sposób rozwoju zarodka wywołuje zmiany w strukturach komórkowych i procesach molekularnych.[2]
Całkiem prawdopodobne jest, że właśnie te zmiany są przyczyną częstości występowania poważnych wad rozwojowych u dzieci urodzonych z FIVET i ICSI (dwukrotny wzrost w stosunku do populacyjnego).[3]Możliwa jest co prawda inna teoria, według której przyczyną wzrostu częstości jest patologia powodująca niepłodność. Pozostaje to w granicach wątpliwości, co nie zmienia faktu, że w tym zakresie powinny zostać przeprowadzone odpowiednie badania, które pozwoliłyby ocenić wpływ FIVET i ICSI na rozwój dzieci. Tymczasem metody te są całkowicie legalne, a granice ich stosowania nieuregulowane prawnie. Dlaczego?
Tak rzadko występujące zaburzenie - tzw. rodzicielskie piętnowanie genomowe, które powoduje określone i poważne choroby genetyczne jak zespół Angelmana (objawiający się charakterystycznymi ruchami marionetki, niekontrolowanymi napadami śmiechu, padaczką, niepełnosprawnością intelektualną), czy zespół Beckwith-Widemanna(powodujący m.in. niedocukrzenie,przerost języka, nadmierny wzrost, skłonność do choroby nowotworowej) - w świetle aktualnych danych występuje od 12 do 17 razy częściej u dzieci poczętych poprzez zabiegi ART.(assisted reproductive technology - techniki wspomaganego rozrodu).[4]
Zasada implantacji do macicy kilku zapłodnionych komórek jajowych obowiązująca m.in. we Włoszech jest przyczyną częstszego występowania ciąż mnogich - od 25 do 50%.[5]Zasada ta pozwala uniknąć co prawda mrożenia i selekcji embrionów, ale stwarza zagrożenie dla zdrowia i życia kobiety, a także samego dziecka. Jest to kolejny punkt prawno-moralnych rozterek związanych z FIVET, które utwierdza mnie w niezrozumieniu zadziwiająco obojętnej postawy prawników i polityków, którzy do takich danych mają chyba dostęp. Rozumiem, że przeciętny człowiek nieinteresujący się bioetyką i medycyną może nie widzieć w FIVET palącego problemu wymagającego jak najszybszej regulacji prawnej. Ale osoby w pewien sposób odpowiedzialne za społeczeństwo powinny przykładać większą wagę do takich spraw. Zwłaszcza, że idzie tu nie tylko o kondycję psychiczną i zdrowotną kobiety (m.in. o którą pomysłodawcy in vitro chcieli podobno zadbać), ale i o życie dziecka - poronienia samoistne ciąż uzyskanych metodą ART występują o 20-35% częściej niż wśród ciąż naturalnych.[6]Co prawda, najczęstszą przyczyną poronień (mniej więcej połowa przypadków) pozostają aberracje chromosomowe (zmiany materiału genetycznego), które występują równie często wśród ciąż ART jak i ciąż spontanicznych. Jednak i to nie stanowi usprawiedliwienia dla ignorowania takiego zagrożenia przez niektórych lekarzy i prawodawców.
Choć ciąża ART nie zawsze kończy się poronieniem, bardzo często kończy się porodem przedwczesnym - według badań, dwa razy częściej niż w przypadku ciąż spontanicznych - a także zwiększonym ryzykiem (2-3 krotnym) urodzenia dziecka z małą masą.[7]
Niekiedy poród utrudnia lub wręcz uniemożliwia wystąpienie łożyska przodującego, które blokuje częściowo lub całkowicie ujście wewnętrzne macicy - w przypadku ciąż ART zdarza się to 3 razy częściej niż w ciążach naturalnych.[8]
Wydawałoby się, że ICSI budzi w stosunku do FIVET budzi dużo mniej wątpliwości - jednak i tu z powodu większego odsetka aberracji chromosomów płci w plemnikach wprowadzanych do cytoplazmy komórki jajowej występuje wyższy procent liczbowych aberracji chromosomów płci u płodów.[9]
Przedsionek piekła?
Paradoksalnie sądzę podobnie jak wielu zwolenników ART, że problem ten jest ważny z powodu dramatu bezpłodnych par. Wstyd i smutek związane z tak poważnym utrudnieniem są nie do wyobrażenia dla przeciętnego człowieka. Człowiek znajdujący się w trudnej sytuacji gotów jest skorzystać z każdego środka, który pozwoliłby mu się z niej wydostać. Tylko co, gdy ów środek jest co prawda przepustką do wyjścia, ale wkrótce okazuje się przedsionkiem do jeszcze gorszego piekła? Sfera życia rodzin bezpłodnych jest kwestią niezwykle delikatną i dramatyczną, dlatego nie można pozostawiać problematyki ART poza listą priorytetów w politycznych dyskusjach. Chodzi tu o ludzkie życie - nie tylko to niedawno poczęte, ale i to w pełni dojrzałe.
[1] Feng C., Wang L.O., Dong M.Y., Huang H.F., Assisted reproductive technology may increase clinical mutation detection in male offspring. Fertil Steril. 2008; 90(1); 92-6. Moore F.L., Reijo-Pera R.A. Male sperm motility dictated by mother’s mtDNA. Am. J.Hum. Genet. 2000; 67: 543-548
[2] http://tygodnik2003-2007.onet.pl/1580,1355026,dzial.html
[3] Hansen M., Bower C., Milwe E., dr Klerk N., Kurinczuk J..; Assisted reproductive technologies and the risk of birth defects - a systematic review. Hum. Reprod. 2005, 20(2); 328-338;;; Lidegegaard O., Pingborg A., Andersen A.N.: Imprinting disorders after assisted reproductive technologies. Curr. Opin. Obstet. Gynecol. 2006; 18(3): 293-6
[4] Lidegaard O., Pinborg A., Andersen A.N.: Imprinting disorders after assisted reproductive technologies. Curr. Opin. Obstet. Gynecol. 2006; 18(3): 293-6;;; Niemitz E.L., Feinberg A.P. Epigenetics and assisted reproductive technology: a call for investigation. Am. J.Hum. Genet. 2004, 74: 599-609;;; Pandian Z. Bhattacharya S., Vale L., Templeton A. In vitro fertilization for unexplained subfertility. Cohrane Database Syst. Rev. 2002. 18(2): CD003357;;; ; Sutcliffe A.G., Peters C.J., Bowdin S., Temple K. i WSP. Assisted reproductive therapies and imprinting disorders - a preliminary Britisch Survey. Hum. Reprod. 2006, 21(4): 1009-1011
[5] Allen V.M., Wilson R.D., Cheung A. Pregnancy outcomes after assisted reproductive technology. J. Obstem. Gynaecol. Can. 2006; 28(3): 220 -50 ;Mitchell A.A. Infertility treatment - more risk and challenges(editorials). N. Engl.J.Med. 2002; 346(10): 769-770; Pinborg A., Loft A., Schmidt L., Langhoff_Roos J., Andersen A.N. Maternal risk and perinatal in a Danish national cohort of 1005 twin pregnancies:the role of in vitro fertilization. Acta Obstet. Gynecol. Scand. 2004; 83(1): 75-84; Sutcliffe A.G., Peters C.J., Bowdin S., Temple K. i WSP. Assisted reproductive therapies and imprinting disorders - a preliminary Britisch Survey. Hum. Reprod. 2006, 21(4): 1009-1011; Wright V.C., Chang J., Jeng G., Macalusa M. Assisted reproductive technology surveillance - United States, MMWR Surveill Summ. 2008; 57(5); 1-23)
[6] Sutcliffe A.G., Ludwig M. Outcome of assisted reproduction. Lancet; 2007, 370; 350-359
[7] Schieve L.A., Meikle S.F., Ferre C., Peterson H.B., Jeng G., Wilcox L.S. Low and very low birth weight in infants conceived with use of assisted reproductive technology. N. Engl. J. Med.. 2002: 346(10): 731
[8] Allen V.M., Wilson R.D., Cheung A. Pregnancy outcomes after assisted reproductive technology. J. Obstem. Gynaecol. Can. 2006; 28(3): 220 -50; Bower C., Hansen M. Assisted reproductive technologies and birth outcomes: overview of recent systematic reviews. Reproduction, Fertility and Development, 2005,17; 329-333, Meriob P., Sapir O., Sulkes J., Fish B. The prevalence of major congenital malformations during two periods of time - 1986-1994 and 1995-2002 In newborns conceived by assisted reproduction technology. Eur. J. Med.. Genet., 2005, 48(1): 5-11, Pinborg A., Loft A., Schmidt L., Langhoff_Roos J., Andersen A.N. Maternal risk and perinatal in a Danish national cohort of 1005 twin pregnancies: the role of in vitro fertilization. Acta Obstet. Gynecol. Scand. 2004; 83(1): 75-84
[9] Sutcliffe A.G., Ludwig M. Outcome of assisted reproduction. Lancet; 2007, 370; 350-359


Komentarze
Pokaż komentarze (2)