Platforma próbuje wszelkich sposobów na przyciągnięcie Polaków do swojej wizji sprawowania władzy, licząc na to, że takie działania zapewnią jej sukces w zbliżających się wyborach. Jednym z takich sposobów ma być przekonanie rodaków, że działacze PO mają taki wpływ na unijnych decydentów, że mogą bez problemu zapobiec temu, by Polska straciła finansowo na nowym unijnym budżecie. Ci działacze mają rzekomo postarać się o zamrożenie części unijnych środków finansowych dla Polski na czas sprawowania władzy przez PiS, by je odmrozić, kiedy nadejdzie właściwy czas. Ten właściwy czas, to ponowne objęcie rządów Platformy Obywatelskiej.
O tak jawnej politycznej korupcji nikt do tej pory nie mówił tak otwarcie, jak uczynił to kandydat PO na prezydenta Warszawy, Rafał Trzaskowski. Ale tak mówił nie tylko on. Jego słowa, wypowiedziane w Radio Zet, potwierdził nieco później szef PO, Grzegorz Schetyna w wywiadzie dla RP.pl. Czyli, to nie był żaden lapsus Trzaskowskiego, to nie jego prywatny pogląd, to jawne działania głównej partii opozycyjnej w Polsce. Czy takie działania podjęto dopiero teraz, czy może już wcześniej Platforma próbowała niekonwencjonalnych, by nie powiedzieć wprost, że korupcyjnych, metod do wywierania wpływów na decyzje Unii Europejskiej?
Oto w wywiadzie radiowym Radosława Sikorskiego w poniedziałkowym poranku radia TOK FM padają słowa o takim "sterowaniu kopertami" przed uchwaleniem obecnego budżetu UE, by był on korzystny dla naszego kraju. Może warto, by ktoś, chociażby europosłowie z PiS, zapytał bardzo wyraźnie o te sprawy, nie tylko o tą ostatnią, Trzaskowskiego, ale też i o tą wcześniejszą. Może się okaże, że takich rozmów wcale nie było, a może … ?
144
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (1)