37 obserwujących
541 notek
639k odsłon
1707 odsłon

Skąd się biorą kłopoty finansowe Polski (5)?

Wykop Skomentuj32

 

Myślenie magiczne propagatorów prywatyzacji

Jak wiadomo, własność prywatna jest najbardziej efektywna. Wiadomo? Dla człowieka myślącego pytajnik zawsze pojawia się przy takich autorytatywnych stwierdzeniach (choć nie zawsze bywają one przyczynkiem do dyskusji). Skąd więc wiadomo, że własność prywatna jest najbardziej efektywna? Bo tak nas zapewniają koryfeusze naszej gospodarki? A skąd oni to wiedzą? Domyślam się następującego toku rozumowania:

W wielu państwach o silnej gospodarce dominuje własność prywatna. Wystarczy więc wprowadzić własność prywatną by nasza gospodarka stała się równie silną.

Przypisanie prywatyzacji magicznej mocy sprawia, że staje się ona celem samym w sobie. Takie postawienie wozu przed koniem pamiętam z czasów początków powszechnej komputeryzacji. Nie należały wówczas do rzadkości transakcje motywowane przekonaniem, że wystarczy zakupić komputery, by rozwiązały się problemy organizacyjne. W tle wielu z tych transakcji były spore łapówki. Istnieją przesłanki dla twierdzenia, że w przypadku transformacji gospodarczej mieliśmy także do czynienia ze zjawiskami korupcyjnymi.


 

Szamani w akcji, czyli "złodziejska prywatyzacja"

Niezależnie od tego, jak odkryto wyższość prywatnego (może red. Jabłoński z "Rzeczpospolitej" to wie - wszak pisze o tym blog), nigdy nie była ona traktowana jako teza racjonalna. Gdyby w myśl tej tezy prywatyzację przeprowadzał inżynier lub naukowiec to zadbałby o równość szans oraz warunki swobody przekształceń, a następnie zaczekał aż efekty działania prawa efektywności przyniosą skutek. Ale jak wiadomo (?) ekonomia nauką nie jest, więc szamani 'troszeczkę' pomogli głoszonym prawom. Gdyby jakiś inżynier "odkrył" że w roku 2010 wszystkie kamieniczki na ulicy Szewskiej w Krakowie się zawalą, a następnie każdą z nich zniszczył przy użyciu dynamitu - byłoby to porównywalne w swej głupocie z działaniem 'prywatyzatorów'. Ale na nasze nieszczęście do wygłaszanych napuszonym tonem idiotyzmów ekonomicznych zdążyliśmy przywyknąć. A od inżynierów i naukowców jednak jeszcze wymaga się racjonalności.

Oczywiście z tym 'odkryciem' trochę sobie żartuję. Jedyne co mogli odkryć nasi reformatorzy, to jakieś opinie zapisane w amerykańskich podręcznikach (nie bez przyczyny u nas poziom znajomości angielskiego jest traktowany nieomal jak wyznacznik inteligencji). O tym jak dogłębne było zrozumienie zawartości tych książek może świadczyć krótki cytat z F.A. Hayek'a (przytaczam za T. Kowalikiem - wypowiedź dotyczyła gospodarki USA w końcu lat 40-tych): "jakkolwiek bardzo by sobie nie życzyć szybkiego powrotu do wolnej gospodarki, nie może to oznaczać usunięcia wszystkich wojennych ograniczeń za jednym zamachem. Nic bardziej nie skompromitowałoby wolnej przedsiębiorczości niż gwałtowna (...) dyslokacja oraz niestabilność, jaką działania takie mogłyby spowodować." Moja Babcia nie miała Nobla z ekonomii, ale powtarzała dokładnie to samo (tyle że bardziej dosadnie): 'co nagle to po diable'. Na nasze nieszczęście produkty socjalistycznych uczelni ekonomicznych są zawieszone gdzieś pomiędzy mądrością ludową, a wiedzą naukową. Edukacja pozwoliła im pozbyć się zdrowego rozsądku a nie dała umiejętności stosowania książkowej wiedzy w praktyce.

Drugim obok głupoty czynnikiem napędzającym procesy prywatyzacyjne była korupcja. Obszernie opisuje to zagadnienie Krzysztof Jasiecki ("Korupcja w procesie transformacji" w: "Pułapki prywatyzacji" pod red. Marii Jarosz). Pisze on m.in. "Eksperci Banku Światowego rozpatrują zatem Polskę w pewnym szczególnym kontekście, jaki określa transformacja ustrojowa oraz ogromne nasilenie korupcji w krajach posocjalistycznych. Zjawiska te mają swoje przesłanki przede wszystkim instytucjonalne (zmiana reguł systemowych), lecz również polityczne (motywacje i zachowania elit) oraz kulturowe (sposób traktowania państwa przez rządzących i obywateli. [...] Na systemowy charakter tego rodzaju zjawisk zwraca także uwagę opracowanie 'Zagrożenie korupcją w świetle badań kontrolnych NIK z marca 2000 r. zawierające uporządkowaną wiedzę gromadzoną na ten temat w ciągu pięciu lat na podstawie kilkudziesięciu kontroli. Badania te umożliwiły wskazanie głównych obszarów zagrożenia korupcją w Polsce. Obejmują one: procedury prywatyzacyjne, w tym zwłaszcza system wycen majątkowych (...)".


 

Rusza wielki wyścig

W roku 1889 odbył się w USA słynny wyścig po ziemię (land run). Każdy kto miał rączego konia mógł w nim wystartować. Należało dopaść upatrzony kawałek ziemi (160 akrów) i zająć go na własność. Sto lat później odbył się podobny wyścig na ziemiach między Odrą i Bugiem. Zamiast rączego konia należało mieć trampolinę w postaci dobrych układów (najlepiej poświadczonych czerwoną legitymacją). Doskonale opisał tą akcję Antoni Dudek w swoim tekście pod tytułem "Wielki Skok". W wyniku tego wyścigu utrwalone zostały patologiczne struktury gospodarki, które generują duże koszty społeczne.

Wykop Skomentuj32
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale