Niszowy produkt staje się masowy
Klauzule wojenne nie cieszyły się dotychczas dużym zainteresowaniem. Firmy układały łańcuchy dostaw tak, by omijać strefy zagrożenia i zachowywać rentowność. Dziś to podejście przestaje działać. Jednoczesna wojna w Ukrainie i konflikt na Bliskim Wschodzie, połączone z niepewnością geopolityczną, powodują gwałtowne wzrosty cen surowców i wymuszają przewartościowanie strategii zarządzania ryzykiem.
"Mamy typową sytuację, gdy scenariusz pisze życie. Produkt niszowy staje się masowym. Jeżeli chcemy prowadzić biznes w skali globalnej, lepiej być zabezpieczonym" - mówi Paweł Skotnicki, ekspert gospodarczy i ubezpieczeniowy, prezes MDRT Polska.
Zainteresowanie klauzulami wojennymi było duże już w 2022 roku, po wybuchu wojny w Ukrainie. Potem temat przycichł. Teraz wrócił, ale w większej skali i po znacznie wyższych cenach.
Co obejmuje klauzula wojenna
Standardowe polisy ubezpieczeniowe zawierają wyłączenia odpowiedzialności za szkody wywołane działaniami wojennymi, sabotażem lub terroryzmem. Ochronę można uzyskać jedynie przez specjalne klauzule. Są one szczególnie przydatne firmom logistycznym, transportowym i morskim, a także tam, gdzie realne jest ryzyko sabotażu lub konfiskaty mienia.
Pozyskanie takiego ubezpieczenia nie jest proste. To wciąż trudno dostępny produkt, a jego koszt rośnie proporcjonalnie do ryzyka.
Turyści i inwestorzy też pytają
Ruch turystyczny do Emiratów Arabskich i sąsiednich krajów niemal zamarł po wybuchu konfliktu. Egipt pozostaje wyjątkiem, turyści tam latają i nie widzą bezpośredniego zagrożenia. Pytania o ubezpieczenia pojawiają się jednak regularnie.
"Klauzula wojenna była oferowana od lat, ale rzadko kupowana. Kłóci się z założeniem, że na wakacje jeździmy w bezpieczne miejsca. Zainteresowanie było głównie wśród osób wyjeżdżających służbowo w strefy ryzyka. Teraz sytuacja się zmieniła, a klauzula wojenna byłaby bardzo przydatna. I nie jest tania" - przyznaje Skotnicki.
Do regionu kierują się nie tylko turyści. Dubaj przyciąga inwestorów rynku nieruchomości i właścicieli biur podróży, którzy dotąd regularnie latali między Europą a Zatoką Perską. Teraz ich praca jest trudniejsza. Pierwsze umowy ubezpieczeniowe z klauzulami wojennymi są już zawierane.
Tomasz Wypych




Komentarze
Pokaż komentarze (1)