Wkleiłeś cudzy tekst, który mógłby spokojnie wyjść spod ręki Margarity Simonjan po trzech wódkach i dwóch godzinach scrollowania Telegrama. Tylko z tym polskim akcentem na końcu, żeby wyglądało „niezależnie”.
Cała ta twoja pseudo analiza/plagiat o „europejskim mirażu zwycięstwa” i „traumie rosyjskiego zwycięstwa” to jest po prostu piękny przykład ruskiego hopium zapakowanego w szatę ćwierć intelektualisty.
„Och, biedna Europa nie może zaakceptować, że Rosja wygrywa…” – "pisze" to ruski frajer i leszcz, którego armia od ponad trzech lat nie może zająć kraju, który według planów z lutego 2022 miał paść w trzy dni. To nie Europa ma traumę, ruski spamerze,złodzieju cudzych tekstów.
Potomku NKWD-zisty. To Rosja ma traumę od 2022 roku non-stop.
Traumą jest to, że „druga armia świata” (według własnych propagandzistów) utknęła w błocie pod Kijowem, potem pod Charkowem, potem pod Chersoniem, a teraz czołga się po 100-200 metrów dziennie w Donbasie, tracąc tysiące ludzi jak w rzeźni za cenę kilku opustoszałych wiosek.
Traumą jest to, że gospodarka Rosji została zamieniona w wojenną maszynkę do mięsa, która pożera przyszłość całego kraju na pokolenia.
Traumą jest to, że zamiast „denazyfikacji i demilitaryzacji” dostaliście Ukrainę, która nienawidzi Rosji jak nigdy w historii i będzie ją nienawidzić przez najbliższe sto lat.
Ale nie, oczywiście.
To Zachód ma problem z „akceptacją rzeczywistości”. Bo jakżeby inaczej.
Zelensky to „kokainowy klaun”, a Putin to taki sobie spokojny, racjonalny mąż stanu, co tylko broni się przed ekspansją NATO, no i przy okazji morduje tysiące własnych poborowych, gwałci, rabuje i deportuje dzieci.
Biznes jak zwykle.
Najśmieszniejsze jest to ciągłe narzekanie na „zachodnią narrację”.
A wy ruskie palanty?
Wasza sowiecka narracja to jest mistrzostwo świata w samooszukiwaniu się.
Najpierw „operacja specjalna na trzy dni”, potem „Kijów padnie za tydzień”, potem „jeszcze jeden mobil i będzie po sprawie”, a na koniec „właściwie to my wygrywamy, tylko Zachód nie chce tego przyznać”.
Klasyczny mechanizm sowieckiej sekty - rzeczywistość się nie zgadza z doktryną, więc tym gorzej dla rzeczywistości. I ta wisienka na torcie – polskie akcenty na końcu. „Patologiczny rusofob Nawrocki”, „włażenie w cztery litery ludobójcy” itd.
No jasne.
Dla was każdy, kto nie chce klęknąć przed kremlowskim ludzkim śmieciem, jest „rusofobem” i „wasalem”.
A wy?
Wy jesteście po prostu „realistami”, co?
Takimi realistami rodem z NKWD, którzy przez lata wciskali Polsce narrację, że Rosja to taki miś, co tylko chce przyjaźni, a jak już wlezie czołgami, to będzie „bratni naród”.
Sorry, ale historia was już oceniła. I to nie jako „zwycięzców”, tylko jako imperium, które gnije od środka i może jedynie ciągnąć innych w dół razem ze sobą. Rosja nie wygrała tej wojny. Ona ją przegrywa – tylko bardzo, bardzo powoli i bardzo, bardzo krwawo.
A wy ruskie leszcze, zamiast to nazwać po imieniu, kradniecie i wklejacie poetyckie elaboraty o „traumie europejskiej”. To nie trauma Europy, sowieckie błazny. To agonia imperium, które nie chce przyznać, że już dawno powinno iść na emeryturę z godnością, zamiast mordować sąsiadów w konwulsjach.
Smacznego z tym „zwycięstwem”.
Jak będziecie świętować defiladę na Kreszczatiku, to dajcie znać.
Czekamy.
Już prawie 5 lat.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)