Zarzuty w tej sprawie usłyszało wcześniej 9 kobiet - członkiń komisji. - Roman Giertych, Krzysztof Kontek i inni silni razem znowu przegrali. Szkoda tylko, że życie 9 kobiet – członkiń komisji, w której najprawdopodobniej doszło do zwykłej pomyłki – przez ostatni rok zostało zamienione w koszmar - napisał Paweł Jabłoński, poseł, obrońca jednej z kobiet.
Od pierwszych godzin po II turze wyborów prezydenckich w 2025 r. Roman Giertych i jego zwolennicy w mediach społecznościowych zaczęli podnosić tezę o rzekomych fałszerstwach wyborczych, które miały zdecydować o ostatecznym wyniku. Tak tłumaczyli m.in. fakt, że exit poll dawał zwycięstwo Rafałowi Trzaskowskiemu, a końcowy wynik podany przez PKW - Karolowi Nawrockiemu.
W środowiskach i mediach bliskich koalicji rządzącej rozpoczęło się forsowanie narracji o "sfałszowanych wyborach", która miała pomóc w podważeniu ich wyniku i ostatecznym unieważnieniu wyboru Karola Nawrockiego na prezydenta RP.
Prokuratura wszczęła 17 postępowań w sprawie nieprawidłowości przy obliczaniu głosów. Obecnie trwają śledztwa i procesy w tych sprawach. Jeden z finałów takich historii opisał w mediach społecznościowych Paweł Jabłoński, były wiceminister spraw zagranicznych, poseł klubu Rozwój Plus.
"Prawdziwy atak nastąpił w mediach"
Przekazał, że w Sądzie Rejonowym w Wołominie bronił kobiet-członkiń komisji wyborczej w jednej z podwarszawskich miejscowości.
- Komisja złożona z 9 kobiet – każdej z rekomendacji innego komitetu wyborczego (w tym kandydatów koalicji rządowej) – najprawdopodobniej popełniła pomyłkę. Przełożyła 110 kart ze stosu "Rafał Trzaskowski" na stos "Karol Nawrocki" – i w ten sposób zaniżyła pierwszy i zawyżyła drugi wynik - napisał Jabłoński.
Dodał, że pomyłka nie powinna mieć miejsca, ale nie było też wątpliwości, że nie było to działanie celowe, mające fałszować wynik wyborczy.
- Cała komisja pomyliła się kolektywnie, żadna z pań nie miała zamiaru tych kart przełożyć, żadna pomyłki nawet nie dostrzegła. Co więcej, w drugiej komisji pod tym samym adresem wynik był bardzo podobny – nikomu nie przyszło do głowy, że mogło dojść do pomyłki
Wszystkim 9 kobietom z komisji postawiono zarzuty z Kodeksu karnego.
"Ale to był dopiero początek – bo prawdziwy atak nastąpił w mediach rządowych i prorządowych. Wyobraźcie sobie, że Wasza mama albo babcia – pracująca na co dzień w szkole, ośrodku zdrowia, domu kultury w małej miejscowości – zostaje nagle opisana w ogólnopolskich mediach jako PRZESTĘPCA, która wraz z innymi współsprawczyniami SFAŁSZOWAŁA WYBORY. To właśnie spotkało te 9 kobiet ze strony państwa Tuska i Giertycha"
Prokurator, która stawiała zarzuty, awansowała niedługo o dwa szczeble wyżej.
Sprawa trafiła do innego prokuratora, który - jak podał Jabłoński - złożył wniosek o warunkowe umorzenie postępowania, a w piątek sąd ten wniosek uwzględnił.
Prokuratura: Sąd odstąpił od wymierzenia kary
Informację tę potwierdza prokuratura.
Chodzi o członków Obwodowej Komisji Wyborczej nr 12 w Kobyłce.
"Sąd, uwzględniając wnioski o warunkowe umorzenie postępowania karnego, potwierdził ustalenia prokuratury, a tym samym fakt popełnienia czynu zabronionego przez oskarżone osoby. Uznał jednak, że dotychczasowa postawa oskarżonych oraz okoliczności sprawy dają podstawy do zastosowania instytucji warunkowego umorzenia postępowania karnego, i odstąpił od wymierzenia kary. Jednocześnie, zgodnie z wnioskiem prokuratora, sąd orzekł wobec ośmiu osób świadczenie pieniężne oraz wobec wszystkich dziewięciu osób wyznaczył roczny okres próby"
- poinformowała rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga w Warszawie, prok. Marzenia Kiełek-Łopińska.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)