Józef z Londynu Józef z Londynu
109
BLOG

Czy Tusk szykuje zamach stanu?

Józef z Londynu Józef z Londynu Polityka Obserwuj notkę 8
Czy koalicja Tuska szykuje zamach na urząd prezydenta RP? Nie można tego wykluczyć, a kluczem ma tu być uznanie prezydenta za niezdolnego do pełnienia funkcji. Do tego potrzebne jest jednak przejęcie kontroli nad Trybunałem Konstytucyjnym, który stosowną uchwałą może przerwać kadencję prezydenta Karola Nawrockiego

 "Teoretycznie taka możliwość istnieje. TK może się zebrać i wydać postanowienie mając większość sędziów, ale to jest technicznie trudne, bo trzeba wykazać, dlaczego prezydent byłby niezdolny do pełnienia swojego urzędu" - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl dr Oskar Kida. Konstytucjonalista odnosi się także do kandydatury Macieja Berka na funkcję sędziego TK.


Prawnik dr Michał Sopiński ostrzegł przed konsekwencjami przejęcia Trybunału Konstytucyjnego przez koalicję rządzącą. W jego ocenie może to doprowadzić nie tylko do bezprawnego odsunięcia prezesa TK sędziego Bogdana Święczkowskiego, ale co gorsza, do próby przerwania kadencji prezydenta Karola Nawrockiego. W tym celu ma być wykorzystany art. 131 ust. 1 zdanie 2 Konstytucji RP. W opinii konstytucjonalisty dr Oskara Kidy scenariusz jest możliwy jedynie z rażącym pogwałceniem polskiej konstytucji. Czy jednak nie do takich zdań szykowany jest były minister w KPRM Maciej Berek, który ma być wybrany na sędziego TK. To właśnie Berek nie publikował wyroków TK i mówił o niewypłacaniu sędziom trybunału wynagrodzeń. 


Jeśli rozmawiamy o stosowaniu prawa tak, jakim ono jest, a nie tak, jak je ktoś rozumie, to trzeba powiedzieć, że użycie art. 131 konstytucji RP do tego celu nie stanowi zagrożenia. Teoretycznie oczywiście taka możliwość istnieje. TK może się zebrać i wydać takie postanowienie mając większość sędziów. To byłoby jednak nawet technicznie trudne, bo trzeba wykazać, dlaczego prezydent byłby niezdolny do pełnienia swojego urzędu, dlaczego nie jest w stanie wziąć na przykład udziału w jakimś posiedzeniu. Powiedzmy jednak, że tutaj mogliby się jeszcze jakoś tam nagimnastykować, żeby to zrobić. Natomiast ustawa o organizacji, trybie postępowania przed TK mówi wyraźnie, że jeżeli takie postanowienie zostanie wydane, a prezydent po jego wydaniu zawiadomi, że jest zdolny do pełnienia urzędu, to takie postanowienie upada z mocy prawa. Więc myślę, że nawet sędzia sprawozdawca nie zdążyłby motywów ustnych odczytać takiego postanowienia, nie zdążyłby koperty zapakować, a prezydent już dałby znać marszałkowi Sejmu , że jest zdolny do pełnienia urzędu. Oczywiście ta koalicja nie słynie z tego, że trzyma się litery prawa, więc nic tu nie jest wykluczone

- mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl konstytucjonalista dr Oskar Kida.


Jeszcze raz pokreślę, że w takiej sytuacji, w sensie prawnym prezydent po prostu składa oświadczenie i takie postanowienie TK upada. Pytanie jest inne, czy oni uznają to oświadczenie. Skoro mówimy o prawnie nierealnych scenariuszach, to mogą przecież stwierdzić, że nie ma tego oświadczenia. W sensie prawnym to jest niemożliwe, ale w sensie politycznym, takiego zagrożenia nie można wykluczyć. Zakłada to ten cały "sprytny" plan, że ktoś z tych sędziów TK się wyłamie. Poza tym pamiętajmy, że oni będą mieli łącznie dziewiątkę sędziów, bo w przyszłym roku jeszcze jedno stanowisko się zwalnia w lutym. Pytanie czy znajdą tego dziesiątego, który w razie czego będzie tutaj faktycznie działał razem z nimi

 - dodaje nasz rozmówca. 

Zamach na Trybunał Konstytucyjny

W ocenie konstytucjonalisty o wiele większym zagrożeniem jest próba przejęcia kontroli nad TK i usunięcie jego prezesa sędziego Bogdana Święczkowskiego.

I znów w sensie formalnym to jest niemożliwe, żeby prezesa usunąć przed upływem jego kadencji. Można jednak przekabacić część tych tzw. starych sędziów, aby prezesowi Święczkowskiemu uchylić immunitet, aby postawić mu jakieś zarzuty, a może i wsadzić do tymczasowego aresztu. I to jest realne zagrożenie

- mówi konstytucjonalista.

Pamiętajmy jednak, że od strony prawnej ten immunitet był już głosowany, ale tutaj na pewno by coś wymyślili, choćby to, że nie dopuszcza nie zaprzysiężonych kandydatów na sędziów TK. Powiedzmy, że jakiś czyn by prezesowi przylepili. Teoretycznie jeżeli prezesa TK nie ma, to pracami kieruje ten sędzia, którego on wskaże, czyli najczęściej wiceprezes trybunału, ale jeżeli ci sędziowie stwierdziliby, że z wiceprezesem też jest jakiś "problem", to wówczas pracami TK kieruje sędzia najdłuższym stażem orzeczniczym. O ile dobrze pamiętam, byłby to sędzia Markiewicz, albo sędzia Korwin-Pietrowska i tu robi się już groźnie, bo to oznacza, że oni faktycznie wtedy będą kierować TK do momentu, kiedy nie będzie nowego prezesa trybunału. Mogliby zwołać wybory, podjąć uchwałę o przedstawieniu kandydatów na prezesa prezydentowi, wiadomo przecież prezydent nie wyznaczy nowego prezesa, bo cały czas ma starego prezesa. Nie wycofa się ze swojej wcześniejszej nominacji. Wówczas Markiewicz albo Korwin-Piotrowska mogą stwierdzić, że będą kierować TK do momentu, aż prezydent nie wypełni konstytucyjnego obowiązku wskazania prezesa. I to jest bardzo groźne

- wyjaśnia nasz rozmówca. 

"Standardy" Berka

Według nieoficjalnych informacji kluczową postacią Konstytucyjnym w realizacji scenariusza przejęcia kontroli nad Trybunałem ma być Maciej Berek, minister w kancelarii premiera wczoraj odszedł z stanowiska. Berek ma być wybrany głosami większości koalicyjnej na sędziego TK. Te szokujące doniesienia świadczą o tym, że rządzący, którzy tyle mówili o odpolitycznieniu TK i zablokowaniu posłom i ministrom możliwości ubiegania się o stanowisko w TK, używali tej retoryki wyłącznie w celach propagandowych. 


Ta kandydatura jest dla mnie absolutnym skandalem. Nie chodzi mi już nawet o to, że to odsłania wyjątkową ich hipokryzję, bo pamiętajmy, że przed chwilą pchali przez Sejm ustawę, która mówiła o czteroletniej karencji pomiędzy byciem w rządzie, a byciem w Trybunale Konstytucyjnym, a teraz chcą zrobić coś takiego. Prosto z ław rządowych pan się przesiada się do Trybunału Konstytucyjnego i to bez żadnej karencji. Zresztą nigdy nie byłem zwolennikiem tego, żeby wprowadzać jakąś karencję, ale przecież to jest człowiek, który kwestionował TK kiedy był był szefem Rządowego Centrum Legislacji i to on odpowiada za to, że nie publikowanie orzeczeń trybunału. Cóż się zatem zmieniło, że wtedy nie uznawał TK i twierdził, że publikacja jest nielegalna, a teraz nagle chce być sędzią w tym trybunale? Przecież to w ogóle jest bez sensu

- podkreśla dr Kida.  


To jest jest ponad to człowiek, który tak naprawdę jest podejrzewany - nie w sensie prawnokarnym, tylko w sensie potocznym - o popełnienie ciężkiego przestępstwa uprawnień. I teraz miałby być nagle mieć nieskazitelny charakter i trafić do Trybunału Konstytucyjnego? To się w gołe nie spina, to po prostu jest jeden wielki dramat

- podsumowuje sprawę Berka dr Oskar Kida konstytucjonalista. 


Niezgadzanie się z decyzjami prezydenta nie może być podstawą do szukania haków na ścieżce niezdolności prezydenta do wykonywania swojego urzędu. Takie działania pachną grubym zamachem stanu. Nie mniej szturm na TK prowadzony jest od wielu miesięcy, choćby poprzez próbę wciśnięcia  do TK nie zaprzysiężonych sędziów.

https://wpolityce.pl/polityka/dr-kida-o-mozliwym-zamachu-na-urzad-prezydenta-i-przejeciu-tk,230002

Prawa strona netu

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka