Dopiero po porażce Trzaskowskiego, do której walnie przyczynił się Donald Tusk z Jackiem Murańskim, pojawiły się chaotyczny plan B. na swoje nieszczęście koalicja 13 grudnia przegapiła ustawowe terminy powołania nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, co wykorzystał prezydent Karol Nawrocki powstrzymując się od odebrania ślubowania najpierw od czterech, a ostatecznie od pięciu kandydatów
Troje sędziów złożyło ślubowanie, ale odmówiło orzekania w Trybunale Konstytucyjnym i jest to bardzo solidna podstawa do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego, a na pewno poważnie nie wygląda. Pomysł, żeby „szeryf” Maciej Berek kopniakiem wyważył drzwi Trybunału i wyniósł stamtąd prezesa Bogdana Święczkowskiego, skończył się groteskowo, bo Berek odbił się jak piłeczka tenisowa od wielkiej postury prezesa. Stan prawny, obojętnie jak to będą przedstawiać rozmaici eksperci i autorytety, jest taki, że czterech sędziów zostało powołanych z naruszeniem ustawy, z kolei piąty Maciej Berek nie spełnia wymogu formalnego, jakim jest dziesięcioletni staż pracy w charakterze radcy prawnego. Tych prawnych przeszkód znieść się nie do, a to z kolei oznacza, że w Trybunale Konstytucyjnym jest taki bałagan, jakiego nigdy wcześniej nie było i to jeszcze nie koniec, bo dopiero próba usunięcia prezesa Bogdana Święczkowskiego dopełni upadek tej instytucji.

W świetle prawa nie da się odwołać prezesa bez woli prezesa i co najmniej dziesięciu sędziów. Tylko prezes może zwołać Zgromadzenie Ogólne Sędziów i tylko to gremium, wielością 2/3 głosów, może prezesa odwołać. Jest oczywistym, że Święczkowski do tego nie dopuści i niekoniecznie musi blokować posiedzenie Zgromadzenia Ogólnego Sędziów, tym bardziej, że złożył przeciwną deklarację. Zgromadzenie będzie zwołane, ale bez udziału kandydatów na sędziów, którzy nie złożyli ślubowania przed prezydentem Karolem Nawrockim. Kworum zgromadzenia do dziesięciu sędziów i tylu dokładnie w tej chwili w Trybunale zasiada, ale prawdopodobnie trójka nowych sędziów zbojkotuje posiedzenie i tym samym zerwie kworum. Prezes Święczkowski będzie miał pełne alibi: „chciałem, ale nieodpowiedzialni sędziowie nie wypełniają swoich obowiązków”.
Prawdopodobną odpowiedzią ósemki sędziów będzie zwołanie własnego zgromadzenia, co z definicji jest bezprawne, poza tym ośmioro sędziów to za mało do kworum i ta ósemka musiałaby przekonać jeszcze dwóch sędziów powołanych za czasów PiS. Gdyby to się jakimś cudem udało, to i tak to gremium nie ma żadnego mandatu, aby prezesowi odebrać immunitet i następnie pozbawić go prezesury. Jeśli na jakimś wyjazdowym posiedzeniu zapadnie podobna decyzja, to nie będzie miała mocy prawnej, aczkolwiek niejeden „wybitny autorytet” uzna to za prawidłową procedurą, tak jak kuriozalne ślubowanie „wobec prezydenta”, bez udziału prezydenta. Nowym „prezesem” w tym kabarecie zostałaby zapewne Maciej Berek, ale jego pozycja byłaby dziesięć razy gorsza od tak zwanych „sędziów dublerów”. W takich warunkach nie ma najmniejszych szans na przywrócenie porządku i tym bardziej autorytetu Trybunału Konstytucyjnego. Nie jest to żaden plan B, ale całkowita partyzantka, która nie przekona nikogo poza fanatycznymi zwolennikami obecnej władzy.
Najbardziej istotne w tym wszystkim jest jednak to, że jeśli za rok Donald Tusk utraci władzę, to całą piątkę sędziów nowa większość sejmowa będzie mogła pozbawić złudzeń jednym głosowaniem i nawet nie chodzi o przegłosowanie ustawy, tylko uchwały. Dokładnie taki manewr w 2015 roku zastosował PiS i w następnym kroku wybrano nowych sędziów. W najlepszym dla Donalda Tuska razie, kadłubkowy i kabaretowy Trybunał Konstytucyjny będzie funkcjonował przez niespełna rok i oczywiście wszystkie orzeczenia wydane przez to satyryczne ciało będą uznane za niebyłe, ponieważ składy sędziowskie były obsadzone nieprawidłowo, mówiąc po ludzku, „orzekały” przypadkowe osoby, które nie są sędziami
https://www.patrzymy.pl/tusk-juz-przegral-trybunal-a-za-rok-poniesie-kleske/


Komentarze
Pokaż komentarze (2)