Lewak Krzysztof Gawkowski. w programie RMF FM zagroził, że platforma X może zostać wyłączona, jeśli nie zgodzi się na określone wymagania.
Apeluje aby uważać co się czyta.
Za obecną sytuację wini również Elona Muska i szkodliwe algorytmy promujące antypolskie wpisy i antyrządowe memy w tym premiera Tuska
Jeszcze trzy takie memy na X-ie i Minister Gawkowski naprawdę wyłączy internet.
Przestańcie siać nienawiść!
Platforma X im nie przeszkadza z powodów rzekomej dezinformacji. X przeszkadza, bo celnie punktuje te władze.
W sumie śmiesznie. Stwórzcie nam jeszcze specjalne platformy działające tylko na terenie Polski pod pełną kontrolą władzy, wprowadźcie ustawę blokującą wolność słowa i nie będzie trzeba wydawać milionów na kampanię Robimy Nie Gadamy
Ten Gawkowski bardzo chciałby cenzury w Polsce, bo wie, że to ich jedyna szansa na utrzymanie się przy władzy.
Mam dla niego jeden przekaz: Raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę!
Ten Gang Olsena naprawdę stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa i demokracji
ps.
George Orwell mógłby dzisiaj z niedowierzaniem obserwować, jak łatwo politycy zaczynają mówić o wyłączaniu całych platform internetowych! Jeszcze niedawno takie pomysły kojarzyły się z państwami, w których władza panicznie boi się niezależnego obiegu informacji, a dzisiaj minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski otwarcie deklaruje gotowość do zablokowania platformy X w Polsce. I wszystko oczywiście pod hasłami bezpieczeństwa, ochrony obywateli i walki z nielegalnymi treściami!
Tylko że pomiędzy usuwaniem treści rzeczywiście naruszających prawo a odcinaniem milionów obywateli od całej platformy istnieje gigantyczna różnica! Nikt rozsądny nie domaga się bezkarności dla przestępców internetowych, ale czy odpowiedzią na naruszenia popełniane przez część użytkowników ma być odbieranie dostępu do serwisu wszystkim pozostałym? Czy naprawdę zmierzamy w kierunku państwa, w którym minister będzie mógł uznać całe medium społecznościowe za zagrożenie i doprowadzić do jego zablokowania?
Dzisiaj słyszymy o walce z hejtem i nielegalnymi materiałami, ale kto zagwarantuje, że podobnych mechanizmów nie zacznie się kiedyś wykorzystywać przeciwko niewygodnym opiniom, krytyce polityków czy informacjom kompromitującym władzę? Właśnie dlatego tak istotne są jasne przepisy, niezależna kontrola sądowa, możliwość odwołania i zasada, że ograniczenia wolności słowa muszą być absolutnie wyjątkowe i proporcjonalne.
Platforma X, podobnie jak inne media społecznościowe, nie jest wolna od patologii i również powinna ponosić odpowiedzialność za naruszanie prawa. Ale jej właściciel nie musi podobać się polskiemu rządowi, a obywatele nie powinni tracić dostępu do całego medium tylko dlatego, że państwo nie potrafi skutecznie egzekwować przepisów wobec konkretnych bezprawnych działań.
Najbardziej niepokoi mnie łatwość, z jaką w politycznej debacie zaczyna pojawiać się wizja wyłączania platform, zamiast precyzyjnego ścigania naruszeń. Bo kiedy państwo otrzymuje tak potężne narzędzie ingerencji w przepływ informacji, społeczeństwo musi mieć pewność, że nie zostanie ono wykorzystane do ograniczania legalnej debaty publicznej.
Nie chcę Polski, w której o granicach swobodnej dyskusji decyduje polityczna interpretacja tego, co akurat jest wygodne dla rządzących. Nie chcę również państwa bezradnego wobec internetowych przestępstw. Chcę państwa, które potrafi skutecznie chronić obywateli, nie odbierając im przy okazji podstawowych wolności.
Bo wolność słowa nie jest prezentem od ministra, premiera ani jakiejkolwiek partii politycznej! Jest prawem obywatela, którego państwo ma obowiązek strzec, a nie traktować jak przywilej podlegający politycznej kontroli!


Komentarze
Pokaż komentarze (14)