Józef z Londynu Józef z Londynu
128
BLOG

Tak żyliśmy przez lata. To oni nam mówili, co mamy myśleć i jak mamy widzieć

Józef z Londynu Józef z Londynu Polityka Obserwuj notkę 2
Teraz wyobraźcie sobie, że nie ma internetu. Dostajemy wtedy od mediów głównego nurtu informację, że w nocy Prezydent poszarpał biedną kobietę. Dodają dobrze wykadrowane kilka sekund z nagrania Berka. Tak żyliśmy przez lata. To oni nam mówili, co mamy myśleć i jak mamy widzieć

image


Nocne wydarzenia pod Trybunałem Konstytucyjnym to dla mnie modelowy przykład zmiany paradygmatu i ostatecznego upadku tradycyjnej kontroli narracji.


 Monopol informacyjny głównych stacji – ten słynny „parasol medialny”, pod którym Donald Tusk bezpiecznie funkcjonował od 30 lat – właśnie uległ trwałemu rozbiciu. Przeanalizowałem, jak to państwo straciło kontrolę nad prawdą. 


Zderzenie narracji w czasie rzeczywistym


Kiedy wczoraj poszarpano prezydenta wchodzącego do gmachu TK, w tradycyjnym systemie to wydawcy wielkich stacji telewizyjnych zadecydowaliby, kto jest ofiarą, a kto agresorem. Zapewne rano dowiedzielibyśmy się, że to prezydent "zaatakował". Ale dziś mamy platformę X. Opinia publiczna natychmiast dostała surowe źródła. Z jednej strony zobaczyliśmy narrację sędziego Berka krzyczącego o ataku prezydenta, a z drugiej błyskawiczną kontrnarrację ludzi z otoczenia głowy państwa (np. min. Przydacza), pokazującą, że to sędziowie jako "bandyci" naruszyli nietykalność prezydenta. Zero pośredników.


Koniec Gatekeepingu i Framingu


Z perspektywy nauk politycznych osłona medialna, z której przez dekady korzystał Tusk, opierała się na dwóch filarach.

Po pierwsze: Gatekeeping (selekcja) – zaprzyjaźnieni redaktorzy działali jak odźwierni, wyciszając i opóźniając kompromitujące materiały.

Po drugie: Framing (ramowanie) – każdą wpadkę obudowywano w studiach miękkimi komentarzami ekspertów, by zracjonalizować patologię.


 Dezintermediacja, czyli krach monopolu władzy


Platformy takie jak X zniszczyły ten mechanizm na dobre poprzez zjawisko dezintermediacji (usunięcia pośredników). Surowe nagrania ze smartfonów i siła algorytmów uniemożliwiają władzy założenie embarga na niewygodne fakty. Aparat polityczny Tuska bezpowrotnie utracił luksus czasowy, którego zawsze potrzebował, by na spokojnie uszyć ratunkowy „spin” we współpracy z mediami.


Mój wniosek?

Państwo i uległe mu redakcje ostatecznie straciły wyłączność na pisanie historii. I choć media społecznościowe to często polaryzacyjny chaos, to w takich nocnych sytuacjach kryzysowych działają jak brutalny system weryfikacji. Dzisiaj surowy materiał wideo z telefonu waży znacznie więcej niż oficjalny komunikat rządu. Monopol runął, a parasol właśnie się złożył.


https://x.com/neosedziatuleye/status/2116436325452706030

Prawa strona netu

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka