Kacpro Kacpro
403
BLOG

W Newsweeku: Tomasz Lis o kompromitacji Kaczyńskiego

Kacpro Kacpro Polityka Obserwuj notkę 2

 

 

Premier w Kosowie niczym Nostradamus?

Premier Tusk w Kosowie. "Nie ma nic cenniejszego niż bezpieczna ojczyzna" -11.11.12 Premier Tusk przebywał z wizytą w Kosowie, nie było go na uroczystościach w Warszawie. 


 TVN24.pl / "- Polska jest dzisiaj bezpiecznym państwem i bezpiecznym domem dla swoich obywateli. Ale jak łatwo jest utracić bezpieczeństwo i dobrą reputację, wiedzą mieszkańcy tej ziemi - powiedział Donald Tusk wśród polskich żołnierzy w Kosowie podczas uroczystego apelu z okazji Święta Niepodległości. (...) - My w Polsce szczególnie mocno doświadczyliśmy tego, co znaczy konflikt, co znaczy zagrożenie, może dlatego wiemy tak dobrze, że nie ma większego przekleństwa niż konflikt domowy, niż wojna pomiędzy braćmi. - podkreślił premier zwracając się do polskich funkcjonariuszy." 
 

- Powyższe słowa wypowiedziane przez premiera, padły zanim rozpoczął się Marsz Niepodległości, i zanim policja zaczęła strzelać do maszerujących, i zanim policja zaczęła "pałować" - nawt dzieci.  Marsz Niepodległości zaczął się przynajmniej dwie godziny po słowach Premiera!*  

- Czyżby premier Donald Tusk wiedział, o "konflikcie pomiędzy braćmi", który miał się wydarzyć w Warszawie 11 listopada podczas Marszu niepodległości, a jego słowa odnosiły się do "zajść", które miały mieć miejsce podczas tego marszu? Jeśli tak, to skąd mógł o tym wiedzieć. Jego słowa jednoznacznie "coś sugerują"! Czy premier wiedział o mającej nastpić prowokacji "służb niemundurowych"? 

*Artykuł ze słowami Premiera ukazał się w TVN24.pl  11 listopada 2012 o godzinie 13.04, Marsz Niepodległości w Warszawie ruszył 11 listopada o godzinie 15:00 (około)

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/premier-w-kosowie-nie-ma-nic-cenniejszego-niz-bezpieczna-ojczyzna,288019.html

 

"KOMENTARZ POD YOUTUBE Z PROWOKACJI"

 

Zamieszki w Warszawie zostały, wiele na to wskazuje, sprowokowane przez policję i lewackich bojówkarzy, z którymi nie była sobie ona w stanie poradzić. A próba zwalenia winy na organizatorów Marszu Niepodległości to dalszy ciąg tej prowokacji, w której policja jest tylko narzędziem władzy.


Atmosfera przed Marszem Niepodległości podgrzewana była medialnie od kilku dni. Policja też zbroiła się na tę manifestację, w której w większości biorą udział rodziny z dziećmi i zwyczajni Polacy, jak na wojnę. A wcześniej wzywała organizatorów (w tym zapraszających na marsz księży) na przesłuchania. Jak na wojnie, zachowywała się, gdy obok niej przechodzili manifestanci. Zatrzymanie zaś marszu tylko dlatego, że ktoś z boku (co przyznawała nawet TVN 24) rzucił petardy czy nie posłuchał się policji dopełnia obrazu prowokacji, która skwapliwie jest obecnie obrabiana w mainstreamowych mediach. Na szczęście uczestnicy nie dali się sprowokować, i policja wbrew buńczucznym zapowiedziom musiała ich puścić dalej...


Nie zmienia to jednak faktu, że cała ta sytuacja miała czemuś służyć, miała dać władzy asumpt do stawiania pewnych tez. Obserwując scenę polityczną, kolejne wypowiedzi „ekspertów", fachowców, politologów można odnieść wrażenie, że ta prowokacja miała służyć jeszcze mocniejszemu rozhuśtaniu emocji społecznych, przekonaniu opinii publicznej, że z tymi „prawicowcami" (marsz był określany mianem „marszem prawicowców") nie da się już funkcjonować w jednym państwie. I trzeba zacząć robić z nimi porządek, jak to sugerował już prof. Kik.


Wszystko wskazuje na to, że to się nie udało. Prowokacja się nie udała. A pozostało wrażenie, że na zaproszenie prezydenta w Polsce przychodzi kilka tysięcy ludzi, a na akcje „prawicowców" (i to nie z głównych partii) kilkadziesiąt tysięcy. Media będą to próbowały oczywiście przesłonić godzinami rozmawiając o chuliganach czy zadymie (część obserwatorów sugeruje, że wywołanej przez lewackich prowokatorów), eksperci będą mówili o tym, że „prawica" ostatecznie się skompromitowała. Ale fakty pozostaną nieubłagane. I nie ma wątpliwości, że to jeszcze bardziej rozwścieczy władze. Idą ciekawe czasy. Nie ma co udawać, że jest inaczej.

 

Moim zdaniem, policja "odpuściła sobie", gdy władza zorientowała się, że w "Marszu Niepodległości",  nie bierze udziału Jarosław Kaczyński i PiS. Myślę, że celem prowokacji był "kontrolowany zamach stanu", oraz oskarżenie  i delegalizacja PiS. Właśnie chcą zdelegalizować inne organizacje.

 

Mamy dyktaturę? 

 

15.11.2012 / Marszałek Sejmu Ewa Kopacz oceniła, że art. 13 konstytucji mógłby być podstawą prawną do delegalizacji Młodzieży Wszechpolskiej. Zastrzegła jednocześnie, że musi o tym zadecydować sąd. 

Po niedzielnych zajściach w Warszawie podczas Marszu Niepodległości SLD chce w ciągu dwóch tygodni złożyć wniosek o delegalizację ONR i Młodzieży Wszechpolskiej. Argumentuje, że organizacje te mają charakter faszystowski i łamią konstytucję.

- Powiem szczerze, że jeśli chodzi o artykuł 13 konstytucji - w kwestii Młodzieży Wszechpolskiej - to byłaby pewnie jakaś podstawa prawna. O tym oczywiście muszą zadecydować sądy, gdzie trzeba będzie wystąpić z takim wnioskiem (o delegalizację - red). Kluby SLD i Ruchu Palikota pewnie wspólnie wystąpią do sądu o delegalizację - powiedziała Kopacz, pytaną o tę sprawę na czwartkowej konferencji prasowej w Sejmie.

Według art.13. konstytucji zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy, lub wpływu na politykę państwa, albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa.

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/kopacz-art-13-konstytucji-moglby-byc-podstawa-dla-,1,5305761,wiadomosc.html

 

 

Gazeta.pl. / Kim byli funkcjonariusze, którzy nie mieli mundurów, ale twarze chowali pod kominiarkami? Ich zadaniem było wyciąganie z tłumu najbardziej aktywnych zadymiarzy


"Policja wystawiła w niedzielę na ulice tysiące swoich ludzi. Przede wszystkim oddziały prewencji - czyli funkcjonariuszy w czarnych mundurach, w białych kaskach, z tarczami i pałkami, ale czasem też z bronią gładkolufową (na gumowe pociski) czy miotaczami gazu. Oprócz tego liczne demonstracje zabezpieczały też setki policjantów, którzy na co dzień nie pracują w mundurach. Ale inaczej niż rok temu - nie mieli oni na sobie żółtych kamizelek odblaskowych. Rozpoznać ich w tłumie mogło tylko wprawne oko. Najczęściej stali w dwu-, trzyosobowych grupkach. Niektórzy mieli biało-czerwone szaliki. Inni niewielkie flagi przyklejone do kurtek. Gdzieniegdzie z kieszeni wystawały im krótkofalówki.

W tłumie można było też spotkać grupki policjantów w kominiarkach, najczęściej zgniłozielonych. Niektórzy mieli kurtki albo kamizelki z napisem policja. Ale nie wszyscy. To właśnie ich oskarżano później o prowokację. (...)

- To była policyjna prowokacja. Burdy wszczęli zamaskowani tajni funkcjonariusze służb państwowych - powiedział w TVN24 Artur Zawisza, współorganizator Marszu Niepodległości. Według niego są na to dowody - zdjęcia i relacje świadków. - Ludzie w kominiarkach wpuszczeni do policyjnych szeregów użyli jakiegoś rodzaju agresji wobec policji, a potem schowali się za nią - mówił w TVN24 Zawisza. Stwierdził, że organizatorzy marszu mają "kilkadziesiąt fotografii" potwierdzających, że burdy wywołali "zamaskowani tajni funkcjonariusze służb", którzy wcześniej zatrzymywali autokary wiozące uczestników marszu do Warszawy i przeprowadzali rewizje. (...)

Kim byli "prowokatorzy" w kominiarkach?

Kim więc byli policjanci w kominiarkach? To przede wszystkim funkcjonariusze Biura Operacji Antyterrorystycznych, wydziału realizacyjnego Komendy Stołecznej Policji oraz funkcjonariusze wydziału operacji specjalnych Centralnego Biura Śledczego. Na co dzień zatrzymują najgroźniejszych gangsterów. Nie mogą pokazywać twarzy. Pięć miesięcy temu po zamieszkach przed meczem Polska - Rosja na stronach kibicowskich tworzono galerie ze zdjęciami policyjnych tajniaków. Dlatego teraz funkcjonariuszy w kominiarkach było o wiele więcej. Ich głównym zadaniem było wyciąganie z tłumu najbardziej aktywnych zadymiarzy.
 

 


<>

 

"Byłam na Marszu Niepodległości w Warszawie" 

Mirosława Błaszczak Wacławik

FRAGMENT - KOPIA 

 

Zbiórka

Zbiórka uczestników marszu miała miejsce na placu przed Pałacem Kultury i Nauki. Pogoda, wbrew zapowiedziom, była wspaniała i dochodzące ciągle nowe grupy, łopoczące sztandary, chorągwie i chorągiewki tworzyły radosną atmosferę. Witano przyjaciół z Węgier, którzy przyjechali uczcić nasze święto (im też przyszło się zmierzyć z przedstawicielami władzy porządkowej), ćwiczono pieśni patriotyczne, znajomi z różnych stron Polski odnajdywali się i witali serdecznie. Odnotowałam tę świąteczną atmosferę jako pewne novum, bo jednak dotychczasowym manifestacjom towarzyszyło od początku pewne napięcie. W tym przypadku to napięcie pojawiło się na większą skalę dopiero później. Zresztą uformowani w kolumnę marszową pod pałacem nie mieliśmy pojęcia o tym, co działo się na czole pochodu. Obieg informacji niestety zawodził. I drugą istotną kwestię, którą chciałam tu zasygnalizować, to bardzo liczny udział młodzieży. Oprócz Młodzieży Wszechpolskiej maszerowali młodzi ludzie pod sztandarami Klubów Gazety Polskiej i innych organizacji („Solidarni 2010”, „Solidarność Walcząca” itd.) i przyłączały się do pochodu grupy młodzieży, pary, małżeństwa z małymi dziećmi, pojedyncze osoby. Dostrzegłam, po raz pierwszy, udział na większą skalę młodzieży akademickiej. I wszyscy z chorągiewkami, naklejkami, kwiatami. Młode pokolenie zamanifestowało swój patriotyzm i przywiązanie do tradycji i wartości. Liczniej, jak sądzę dołączyła też do pochodu inteligencja i tzw. klasa średnia. Elegancko ubrane panie, w kapeluszach i na szpilkach, na pewno nie przybyły na marsz autokarami.

Okrzyki o prowokacji

Wesoła atmosfera została jednak zakłócona. Na Alejach Jerozolimskich na oczach wielotysięcznego tłumu zaczęły bić się (między sobą!!!) grupki młodzieży w kominiarkach ( niektórzy mieli biało-czerwone chorągiewki), wybuchały petardy, słychać było krzyki. Nie zjawił się ani jeden policjant, a ludzie nie wiedzieli, o co chodzi. Tymczasem pojawiły się okrzyki o prowokacji. Wszystko to trwało może piętnaście minut. Ale oczekiwanie na wymarsz opóźniało się, nie mieliśmy żadnych informacji wyjaśniających.

Wreszcie z ponad półgodzinnym opóźnieniem nasz sektor, jako ostatni, ruszył i w uporządkowanej kolumnie ustawił się na Alejach Jerozolimskich. W tym czasie miała miejsce akcja chuligańska (prowokacja?), o której głośno było w mediach, a ja nie będę się wypowiadała, gdyż jej nie widziałam, jak zresztą większość maszerujących. Nas zaś otoczyły kolumny policjantów, którzy z tarczami w ręku zamknęli pochód od tyłu. Nastąpiła dezorientacja i docierały różne wiadomości, przybiegała młodzież opowiadając o tym, że po prowokacji odcięto nas od głównej części pochodu. Wtedy wydano polecenie, że pochód zawraca i odwróciliśmy się, by ruszyć, a przed nami przecież stały kolumny policjantów i droga była odcięta. Następnie docierały wieści, że nasz pochód jest rozwiązany, a tym samym jest już nielegalny. Ale w końcu pochód ruszył, ludzie odzyskali humor i werwę i tak już było do końca, chociaż okrzyki i hasła znacznie się zradykalizowały. / Mirosława Błaszczak

Fotorelacja: Janusz Kluba >>> http://www.klubgp.tychy.pl/node/768
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.534027483291262.137378.175973292430018&type=3

 

 

 

W Newsweeku: Tomasz Lis o kompromitacji Kaczyńskiego

<>

W Newsweeku: Tomasz Lis o kompromitacji Kaczyńskiego

http://kacpro.salon24.pl/460871,w-newsweeku-tomasz-lis-o-kompromitacji-kaczynskiego

* Zanim klikniesz na link wejdź na  www.salon24.pl   i w prawym górnym rogu wyłącz filtr.

<>

<>

<>

"Modlitwa współczesnych Rycerzy"

"Marsz.Marsz. 11 listopada"

11.11.12

Na Polskę i Naród podnieśli znów rękę, 
Kolejne chcieli wyrwać serca.

Wystarczy! Teraz już tylko słowa potrzeba,
by "bratnia" przelała się krew.
To Naród marszczy swe czoło,
niczym Piłsudski ściąga swą brew.

Z Wawelskich Krypt powstaje duch,
powstaje w obronie polskich serc
bestialsko wpierw wyrwanych.
Powstaje duch! Potęzną pręży pierś!

Szczęk szabel słychać, pieśń.
"Urodziłem się w Polsce"-słychać słowa.
Łopoczą flagi niczym orle skrzydła.
Bójcie się! 
Nienawiść wasza już nam zbrzydła!

Giń i przepadnij hydro przeklęta!
Naród wie, znów był podstęp i zdrada.
Miecz zetnie siedem łbów przeklętego gada.
Jeszcze raz załopoczą flagi! Będzie defilada!

Do boju ruszą hetmańscy Rycerze!
Odwagi! Jeszcze raz Orzeł rozłorzy skrzydła!
Bo Naród zawarł przymierze z Ojczyzną...
Zawarł przymierze "na wolność wiekuistą"!

<>


  

Myślę, że 11 listopada 2012 w Warszawie miało dojść do kontrolowanego zamachu na "powstanie zorganizowane przez PiS, którego nigdy miało nie być", mającego na celu krwawe stłumienie przez władzę, oraz wykorzystanie zajść do delegalizacji partii Jarasłowa Kaczyńskiego, oraz jego eliminacji z polskiej sceny politycznej "na zawsze". .

Myślę, że po stłumieniu "markowanego powstania PiS" i delegalizacji, miało dojść do przedterminowych wyborów (pamiętamy o sondażowych 12% przewagi PO), bez udziału Kaczynskiego.

Myślę, że prawdopodobnie przygotowany "zamach prewencyjny", mający niedopuścić do powstania w przyszłości rządu PiS, nie powiódł się, ponieważ Jarosława Kaczyńskiego nie było na "Marszu, był w Krakowie.

Sprawę najlepiej wyjaśniają słowa Stefana Niesiołowskiego.



Fragment artykułu na Onet.pl z 30 września 2012 r. , Cytat:


“- Ucieszyłbym się, gdyby PiS zrobił rewolucję i próbę zamachu stanu, bo to byłby ostateczny koniec Kaczyńskiego i PiS.Panowie, zróbcie rewolucję i szturm na Belweder! A debata ekonomiczna PiS była debatą nad zieloną książeczką płk. Kaddafiego. Niech PiS wywoła kolejne Powstanie Warszawskie - powiedział w pierwszej części rozmowy z Onetem Stefan Niesiołowski.”

 

 

FRAGMENT NOTKI Z 12.10.2012 

“Gdyby nie Stefan Niesiołowski Polska byłaby potworna, i nawet byśmy o tym nie wiedzieli”
 

http://kacpro.salon24.pl/454628,gdyby-nie-stefan-niesiolowski-polska-bylaby-potworna

“Niesiołowski: gdyby PiS zrobił rewolucję, to byłby ostateczny koniec Kaczyńskiego”

Fragment artykułu na Onet.pl z 30 września 2012 r. , Cytat:

“- Ucieszyłbym się, gdyby PiS zrobił rewolucję i próbę zamachu stanu, bo to byłby ostateczny koniec Kaczyńskiego i PiS.Panowie, zróbcie rewolucję i szturm na Belweder! A debata ekonomiczna PiS była debatą nad zieloną książeczką płk. Kaddafiego. Niech PiS wywoła kolejne Powstanie Warszawskie - powiedział w pierwszej części rozmowy z Onetem Stefan Niesiołowski.”

“Drugi przwrót pałacowy”

Jak opisano w raporcie “Zespołu Parlamentarnego Macierewicza”, przed Katastrofą Smoleńską doszło do szeregu trudnych do wytłumaczenia, zaplanowanych lub nie, działań i zdarzeń, które doprowadziły w finale do katastrofy samolotu z Prezydentem w Smoleńsku.

Myślę, że wywód Pana Stefana Niesiołowskiego jest sygnałem, że działania przeciwdziałające “rewolucji PiS”, mają miejsce. A że PiS, takiej rewolucji nie przeprowadzi, przy założeniu, że Katastrofa Smoleńska była “I-wszym przewrotem pałacowym”, przewiduję, że w Polsce, w najbliższych 40 dniach, może dojść do "II-go przewrotu pałacowego”. Wniosek o "wotum zaufania" może być próbą sankcjonowania posunięć radykalnych.

http://www.youtube.com/watch?v=m17X1uK5cTo

STYMULACJA NASTROJÓW SPOŁECZNYCH "SMOLEŃSKIEM"

Czyżby szef polskiego MSZ Radosław Sikorski przyznał iż w Smoleńsku doszło do zamachu? W rozmowie radiowej z Jackiem Żakowskim polityk PO powiedział że „władze rosyjskie po zamachu były autentycznie wstrząśnięte”?

- Nie, moim zdaniem "rewelacji" o zamachu nie "wypuszczono" przypadkiem, tak jak nie przypadkim doszło do "wycieku o trotylu", oraz wcześniej zdjęć ofiar ze Smoleńska. Uważam że, przed marszem 11 listopada byliśmy z premedytacją poddawani przeprowadzanej "stymulacji emocjonalnej". Uważam, że "stymulacja", miała przede wszystkim "uaktywnić" PiS i Jarosława Kaczyńskiego, aby jego "aktywność" mogła być tłem, do "markowanego powstania PiS", i jego radykalnego stłumienia, przez siły rządowe. 

 

 

 

<>

"Tuska ratuje tylko zamach. / Bo jeśli nie zamach, to taczka."

by "Polaczok" / czwartek, 24 maja 2012

Tuska ratuje tylko zamach

Na chwilę zapomnijmy o wielu niewyjaśnionych kwestiach smoleńskich, wróćmy myślami do tego złowieszczego poranka, soboty 10.04.2010 roku. Jest piękny słoneczny ranek, godzina lekko po dziesiątej. Jak grom z jasnego nieba spada na nas wiadomość o katastrofie z udziałem polskiej delegacji udającej się na uroczystości w Katyniu. Szok, niedowierzanie, wybuch niespotykanych myśli, łzy totalnego zdołowania związanego niewątpliwie z Katyniem. Wszystko nabiera niewyobrażalnych wymiarów po wstępnym ogłoszeniu listy nazwisk uczestników lotu. Odczucia te dotyczyły każdego normalnego człowieka bez względu na upodobania czy kolor myśli.

Spróbujmy jednak wyobrazić ludzi stojących na stanowiskach pracy, pracy bezpośrednio związanej z tym lotem. Do osób bezpośrednio zaangażowanych w ten lot można zaliczyć przedstawicieli BOR, MSWiA, MSZ, Kancelarii Premiera wraz z samym Premierem, 36 SPLT, COP oraz z innych służb, do których należał obowiązek posiadania wszelkiej wiedzy na temat wizyty Prezydenta RP. W podobnej sytuacji znalazły się osoby po stronie rosyjskiej z Putinem na czele. No i się zaczęło. Jest problem, nikt nie wie jeszcze o co chodzi, no poza Radkiem Sikorskim, który w sposób czysto telepatyczny przeanalizował przebieg zdarzenia i był już wszystkiego pewien w kilka minut po zdarzeniu.

Ale zostawmy ten jeden przypadek do rozważań przez wróżkę i radiestetę. Załóżmy taki oto przypadek, że wszyscy zaczynają myśleć o własnym tyłeczku w związku z odpowiedzialnością jeszcze nie wiadomo jaką. Cóż Radek Sikorski mógł lepszego wymyślić jak rozwiązanie pod tytułem ,,nie - to nie ja''. Przypuśćmy, że tak wyćwiczony odruch ma każdy skundlały polityk, który jest zaprawiony w wykręcaniu się sianem, składaniem obietnic bez pokrycia, wiecznym łganiem i ciągłym mataczeniem.
 
 
Ponieważ przykład idzie z góry, wszelkie służby szybko uczą się od swoich mistrzów iluzji, jak mają przetrwać mało robiąc i nie ponosząc za to żadnej odpowiedzialności. Skundlały strach przed odpowiedzialnością za coś, czego nikt jeszcze nie umiał ocenić, uruchomił lawinę obłudy, która została skierowana na obywateli z każdej strony, poczynając od źródła jakim był Premier, na sprzątaczce z Okęcia kończąc. W końcu podobne przypadki odnajdujemy w przyrodzie, choćby skunksy, żmije, czy też węgorze elektryczne. To taki rodzaj zasłony obronnej, podobnej w znaczeniu do mgły smoleńskiej, przed honorowym stawieniem czoła na przeciw rzeczywistości.
 
 
Premier, po krótkim i ludzkim szoku, szybko otrząsnął się i wrócił na kurs i ścieżkę tworzenia mistyfikacji oddalającej go od choćby honorowej odpowiedzialności za los - o matko, kraju ? - On nie potrafił zadbać o jedną osobę, Prezydenta RP, a co dopiero mówić o obywatelach ? Donek, nie poddawaj się, przecież to będzie totalna klapa, co z partią, rządem, lodami itp. - pomyślał Tusk w pierwszych chwilach.

Ponieważ w podobnej sytuacji znalazł się Putin, który pomyślał sobie o tym, że ktoś poprzez zamach mógłby zrobić z niego balona przed wyborami prezydenckimi, szybko przypomniał sobie temat zatopienia Kurska i postanowił pomóc sobie i koledze Donaldu. ,,Zmarłym życia nie przywrócisz, a żywi muszą żyć za wszelką cenę przy korycie'' - tak powstał szybko pomysł totalnego przejęcia kontroli nad śledztwem, które zostało zaprojektowane w taki sposób, aby badaniem jednej sprawy zajęło się przynajmniej z sześć komisji w oparciu o jakieś tam dowody lub ich brak, dla pewności zakopując je na co najmniej jeden metr pod ziemię lub zapominając czegoś tam zmierzyć, bo przecież wsie pogibli.
 
 
Zależności pomiędzy tymi komisjami powodują, że każda jest uzależniona od każdej pozostałej. Jednym słowem rosyjska ruletka w przebiegu przymusowego udawania badania sprawy oraz blackjack w postaci dwóch kart premierowych o łącznej wartości nominalnej 21 po powstaniu dowolnej wątpliwości – to obraz gry prowadzonej z publicznością. Ponieważ przykład idzie z góry, reszta podległych zrobiła wszystko podobnie na ile umiała. Niektórym się to nie powiodło, choćby Bielawnemu, innym udało się przerobić nawet trzecią salonkę w raporcie bez sprawdzania czy po jej remoncie nie pozostał jakiś kapiszon w tym rejonie. Normalny obywatelu, spróbuj nie zapłacić ZUS'u na czas – nie żyjesz, spróbuj nie zapłacić podatku – nie ma cię, a Janicki za wzorcowe niedopilnowanie Prezydenta otrzymuje nagrodę w postaci nominacji z szofera na generała – wot gieroj, traktorzysta wyższe inżyniera.

Wystarczy przypomnieć ten jad, śmierdzące wydzieliny skunksa czy też inne fekalia nam serwowane na przestrzeni od 10.04.2010 do dnia dzisiejszego. A zatem, cztery lądowania, no może trzy, a właściwie jedno. O której godzinie ? O 8:56 wszystkie dzwony w kościołach biły przez dwa tygodnie. Jak40 – nie, to był Tu154M. Oni lądowali – nie , przecież odchodzili. Oni odchodzili – zaraz, ale przecież to wyglądało jak lądowanie. Głos generała w kokpicie raz się pojawiał, raz znikał. Kopano na ponad jeden metr głębokości ziemię aby wydobyć pieczołowicie wszystko to, co się tam rozsypało, ale pozostawiono jednak coś dla archeologów i wycieczek krajoznawczych.
 
 
Z ciał nie było co zbierać, ale 97 osób się doliczono natychmiast. Badania zwłok przeprowadzono – ale ekshumacje są i będą. Komórki zablokowano – ale jednak dzwoniły jak zaprogramowane. Rosjanie informowali o złym stanie lotniska – ale my dowiedzieliśmy się tego od św. Piotra dnia 12.04.2010. Medale omonowcom obiecano – ale było im zbyt mało i okradli karty kredytowe ofiar. Właściwie to szkoda dalej wymieniać te wszystkie rozbieżności i dualizmy znaczeniowe, gdyż jest to jeden wielki skandal aby Premier polskiego rządu nic o tym nie wiedział.

Tak czy siak, jeśli Premier nie wiedział o tym wszystkim – taczka, wiedział – taczka lub coś mocniejszego. Donaldu Tusku może uratować tylko zamach, bo w każdym innym wypadku należy obawiać się takiego rządzenia, gdzie nie można upilnować tylko jednej i to najważniejszej osoby w Państwie a co dopiero powiedzieć o bezpieczeństwie całego kraju. Dlatego utrzymywanie otoczki zamachowej jest jedyną drogą, którą podąża Donald Tusk i jego ekipa podwładnych. Zamach jest jak tlen potrzebny tej ekipie do dalszej egzystencji iluzji rządzenia. Bo jeśli nie zamach, to taczka.

http://kacpro.salon24.pl/456798,tuska-ratuje-tylko-zamach-bo-jesli-nie-zamach-to-taczka

 

<>

 

Odpowiedź dla @ HOMOSOWIETICUS, czyli "Święte Cesarstwo UE"

 

Onet.pl / " Szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski ocenił w Paryżu jako "arcytrudne" negocjacje w sprawie przyjęcia nowego wieloletniego budżetu UE. Podkreślił zarazem, że "ambitny budżet" jest konieczny, aby Europa stała się supermocarstwem militarnym." 

 

Cz.II teorii "Świętego Cesarstwa UE" / Uzasadnienie

"Publikacja Rzeczpospolitej zbulwersowała żydowskiego miliardera?"

http://kacpro.salon24.pl/460409,publikacja-rzeczpospolitej-zbulwersowala-zydowskiego-miliardera

 * Zanim klikniesz na link wejdź na www.salon24.pl i w prawym górnym rogu wyłącz filtr.

 

<>

INTERWENIUJ

KLIKNIJ NA LINKM ABY ZAPROTESTOWAĆ PRZECIWKO WSPIERANIU PRZEZ RZĄD NIEKONTROLOWANEJ IMIGRACJI I OSADNICTWU ŻYDOWSKIEMU W POLSCE

Interpelacja nr 22370  posła Stanisława Ożoga (PiS), do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, w sprawie działań "Ruchu Odrodzenia Żydowskiego w Polsce"

http://kacpro.salon24.pl/456916,interpelacja-posla-pis-stanislawa-ozoga-do-ministra-kultury 

 

Kacpro
O mnie Kacpro

"Antypolskie sprzysiężenia" Z pamiętnika generała Zygmunta Berlinga, dowódcy 1 Armii WP / 1943 r. <> "Za plecami Armii walczącej krwawo o wolność i szczęście Ojczyzny, wrogie ręce, w naszym domu wychowane, usiłowały je zakuć w nowe kajdany ... Wróciło wspomnienie sprzed lat. 17 września 1939 roku na ulicy Niemieckiej w Wilnie, zamieszkałej prawie wyłącznie przez burżuazję żydowską, spotkałem o godzinie szóstej rano dwa czołgi radzieckie oblężone przez tłum wiwatujących. Sami Żydzi. Starzy i młodzi, kobiety i dzieci śpiewali i obrzucali czołgi kwiatami - widocznie już wcześniej przygotowanymi na tę okazję. A że to te czołgi, zdławiły ostatni dech wolności na tej ziemi? Niech płacą goje! ... - Nu coo? - Wasze przeszło! Teraz my - powiedział do mnie stary znajomy Żyd. Dziś zrozumiałem, że to był zwiastun. .. <> Stworzono parawan, za którym wybranego narodu elita, w osobach Bermana, Zambrowskiego i (innych) ... ujmowała w swe ręce ster rządów w Państwie. Oni wiedzieli od dawna, jak przystąpić do dzieła. Nie zapomnieli dewizy, że masa to bydło, które musi być jednak prowadzone na dobrym łańcuchu. Pod pokrywą szczerych intencji zwiedli naszą czujność, wykuli ten łańcuch w postaci służby bezpieczeństwa, oraz spreparowanej prokuratury i sądów zdegradowanych do roli narzędzi władzy. Wszystko w imię potrzeb walki z kontrrewolucją. <> Kto chce niech wierzy, że taki był cel żydowskich machinacji. Fakty mówiły, że dla mafii rządzącej, nie ma w Polsce Polaków - są tylko Żydzi i goje! " <> Powyższy cytat zaczerpnięto z książki redaktora Zdzisława Ciesiołkiewicza "Inwazja Upiorów 1944 - 1970 - O wkładzie szowinistów żydowskich do historii współczesnej Polski" <> TĄ KSIĄŻKĘ MUSISZ PRZECZYTAĆ <<<>>> http://netload.in/datei9OwHQtSTBl.htm <<<>>> * UWAGA ! ! ! Aby ściągnąć PDF należy skorzystać z podanego linku, otworzyć stronę "Netload". Po otwarciu zobaczysz dwa zegary. Pod prawym zegarem kliknij na "DAWNLOD FREE", odczekaj 30 sek., przepisz czterocyfrowy numer do okienka, kliknij NEXT, odczekaj 20 sek. Kliknij na pomarańczowy napis "Or click here" i ściągnij PDF.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka