* Jeśli strona otworzy się zablokowana, kliknij na "Salon24" (wyżej po lewo), następnie, w prawym górnym rogu wyłącz filtr.
<>
Hołdys w Newsweeku:"Polski Sejm jest jak basen: ma dno. Dokładnie widać, jak posłowie szorują po nim dziarsko. Zamiast być konsylium lekarskim dla schorowanego państwa, Sejm stał się dla narodu salą tortur. Jeśli pewnego dnia Polska kipnie, to nie dlatego, że naród był niewydolny, ale dlatego że własny Sejm ją udusi. Jest jeszcze jedna zła wiadomość: to my ich wybraliśmy na wzór i podobieństwo swoje." - Myślę, że to bardzo rzeczowa i bezbłędna diagnoza.
Gazeta.pl: PiS będzie ściągać kominiarki policjantom podczas Marszu Wolności
Gazeta.pl: " - Ostrzegamy policjantów, żeby na nasz marsz w kominiarkach nie przychodzili, bo będą tych kominiarek pozbawieni w szybkim tempie - oświadczył w "Superstacji" Ryszard Czarnecki.
Polityk zapewnił, że na manifestacji 13 grudnia "tak jak 29 września na marszu w obronie TV Trwam, nie będzie żadnych incydentów".
- Kiedy PiS ma pełną pieczę nad kontrolą służb porządkowych, to incydentów nie ma i nie będzie. To już jest raczej zasługa bardzo fatalnie funkcjonujących sił policyjnych 11 listopada, że do incydentów doszło, ale to nie była manifestacja PiS-u - przekonuje Czarnecki.
"Policjanci muszą odpowiedzieć za zadymę 11 listopada"
Europoseł stwierdził, że 11 listopada "zadymę spowodowali policjanci". - Mam nadzieję, że policjanci, którzy spowodowali zadymę, będą rozliczeni za to już niedługo. Bo tego nie zrobiły krasnoludki ani sierotka Marysia."
Zamaskowana grupa policyjnych prowokatorów sprowokowała zamieszki na Marszu Niepodległości. PO spokojnym marszu Bronisława Komorowskiego politycy PO i rządowe media potrzebowały, pokazać zamieszki podczas Marszu ugrupowań prawicowych. Z pomocą przyszli policyjni prowokatorzy. Zamieszki próbowano sprowokować już na godzinę przed rozpoczęciem marszu.
O 14.00 zwarte oddziały policji ustawiono w szyku bojowym na ul. Marszałkowskiej - tam gdzie miało być czoło marszu. Zbierający się manifestanci zachowywali się bardzo spokojnie więc tym razem prowokacja się nie udała. Naszemu operatorowi udało się sfilmować zamaskowanych policjantów którzy według relacji świadków zaczęli zamieszki rzucając petardami w policję.
Na wysokości zadania stanął rzecznik ONR Marian Kowalski. W decydującym momencie starcia wsparł manifestantów intonując Polski Hymn i wielokrotnie apelując do sumienia szeregowych policjantów. Policja przeciwko protestującym użyła nowej broni - petard hukowych, którymi normalnie posługują się antyterroryści i jednostki specjalne.
Używano również plastikowych kul i gazów łzawiących - wiele kobiet i dzieci zostało zagazowanych. Po 30 min. Marsz Niepodległości ruszył zaplanowana trasą.
<>
Jest "polityczna deklaracja". 13.12.12 strzelać nie będą? 11 listopada strzelali do kobiet i dzieci. Zawsze łatwiej napastować kobiety w obuwiu na szpilkach i małe dzieci, niż związkowców.
09 grudzień , Tomasz Lis w Newsweeku: "W rocznicę wprowadzenia stanu wojennego odbędzie się w Warszawie marsz absurdu. Siły niepokorności i patriotyzmu, korzystając z wolności zgromadzeń, zgromadzą się, by korzystając z wolności słowa, domagać się wolności słowa. Wszystko to w imię niepodległości i demokracji, które mamy szczęśliwie prawie od ćwierćwiecza. Tego dnia teraźniejszość objawi się w kuriozalnie wykrzywionym zwierciadle, ale zdeformowana zostanie także przeszłość. Nowym wcieleniem grozy z 13 grudnia 1981 r.nie będzie bowiem groza, ale groteska.
Rzeczywistość zrobi uczestnikom demonstracji przykrą niespodziankę. Nie będzie czołgów, armatek wodnych, zomowców ani koksowników. Prawdopodobnie jedynym rekwizytem z przeszłości, który zaistnieje w nowym przedstawieniu, będzie śnieg."
23.09.2012 / TOMASZ LIS O MARSZU "OBUDŹ SIĘ POLSKO!"
23 września 2012r., przed marszem "Obudź się Polsko" Tomasz Lis Pisał: " Otóż w nadchodzącą sobotę (29 września 2012 r.) zobaczymy Polskę, której na co dzień nie widzimy. W każdym razie jedną czwartą polski. Ale, co znacznie ważniejsze, zobaczymy, jaka byłaby Polska, gdyby władzę zdobyli w niej polityczni i duchowi przywódcy owej jednej czwartej. Sama idea budzenia Polaków jest odrobinę wątpliwa. Ja na przykład budzę się codziennie o 5.40-6.00 i mam wrażenie, że bardziej niż budzenie przydałby mi się sen.
Marsz (obudź się Polsko!) rozpocznie się o 11.30, czyli w porze, kiedy wezwanie do obudzenia Polaków będzie o tyle nonsensowne, że wszyscy wzywani od kilku godzin będą na nogach.Jasne, nie o budzenie tu idzie, ale o przebudzenie. Mamy bowiem w Polsce jedną czwartą ludzi permanentnie obudzonych, pobudzonych i rozbudzonych. A z drugiej trzy czwarte cierpiących na narkolepsję, śpiących albo przysypiających pod wpływem sztuczek hipnotyzera Tuska.
"Marsz! Marsz! Maszerujcie chłopcy, tylko nie zadepczcie Bronka"
23 września 2012r., przed marszem "Obudź się Polsko" Tomasz Lis Pisał: " Otóż w nadchodzącą sobotę (29 września 2012 r.) zobaczymy Polskę, której na co dzień nie widzimy. W każdym razie jedną czwartą polski. / Czyli ta większa, lepsza część Polski, powinna maszerować 11 listopada 2012 r. w marszu "Razem dla Niepodległej", prezydenta Komorowskiego. czyż nie tak powinno być, skoro ta gorsza część, czyli 3/4 była na marszu obudź się Polsko!"?
"Marsz! Marsz! Maszerujcie chłopcy, tylko nie zadepczcie Bronka"
"Marsz! Marsz! Maszerujcie chłopcy, tylko nie zadepczcie Bronka"
"Marsz! Marsz! Maszerujcie chłopcy, tylko nie zadepczcie Bronka"
"Marsz! Marsz! Maszerujcie chłopcy, tylko nie zadepczcie Bronka"
"Marsz! Marsz! Maszerujcie chłopcy ...
Bronek ma szczęście. Polskie wojsko potrafi maszerować."
<>
Czy to był marsz warszawiaków, czy raczej pokazowa defilada? Myślę, że defilada. Tylko czy gapiów było tam aż "3/4 Polski" jak pewnie sugerował Tomek, to tego nie jestem taki pewien. Lisek ściemniał, tylko dlaczego tak nieudolnie?
<>
23.09.2012 / TOMASZ LIS O MARSZU "OBUDŹ SIĘ POLSKO!"
Relacja z marszu "Obudź się Polsko!"
<>
30 września 2012 r. / dzień po "Marszu "Obudź się Polsko!"
“Gdyby nie Stefan Niesiołowski Polska byłaby potworna, i nawet byśmy o tym nie wiedzieli” / Fragment wypowiedzi Stefana Niesiołowskiego dla Onet.pl
“Niesiołowski: gdyby PiS zrobił rewolucję, to byłby ostateczny koniec Kaczyńskiego”
http://kacpro.salon24.pl/454628,gdyby-nie-stefan-niesiolowski-polska-bylaby-potworna
“- Ucieszyłbym się, gdyby PiS zrobił rewolucję i próbę zamachu stanu, bo to byłby ostateczny koniec Kaczyńskiego i PiS. Panowie, zróbcie rewolucję i szturm na Belweder! A debata ekonomiczna PiS była debatą nad zieloną książeczką płk. Kaddafiego. Niech PiS wywoła kolejne Powstanie Warszawskie - powiedział w pierwszej części rozmowy z Onetem Stefan Niesiołowski.”
“Drugi przwrót pałacowy”
Jak opisano w raporcie “Zespołu Parlamentarnego Macierewicza”, przed Katastrofą Smoleńską doszło do szeregu trudnych do wytłumaczenia, zaplanowanych lub nie, działań i zdarzeń, które doprowadziły w finale, do katastrofy samolotu z Prezydentem, w Smoleńsku.
12.10.2012 / Myślę, że wywód Pana Stefana Niesiołowskiego był sygnałem, że działania przeciwdziałające “rewolucji PiS”, miały miejsce. Przy założeniu, że Katastrofa Smoleńska była “I-wszym przewrotem pałacowym”, przewidywałem, że w Polsce, w najbliższych 40 dniach od "rewelacji Niesiołowskiego", może dojść do "II-go przewrotu pałacowego”.
Czy wydarzenia z 11 listopada 2011 r. podczas Marszu Niepodległości, oraz "wykrycie bombera" Brunona K. były tym, jak się okazało, nieudanym zamachem na polską demokrację?
- Czy przedstawiciele Sejmu, najwyższego organu władzy ustawodawczej, gdyby w Marszu Niepodległości brał udział Jarosław Kaczyńki, byliby wtedy bezpieczni? Działania policji 11 listopada zastanawia. Działanie marszałek Kopacz po marszu, zastanawia jeszcze bardziej.
- Myślę, że biorąc pod uwagę okoliczności, przed , w trakcie i po marszu, "ochrona" marszu nie była zwykłą prowokacją, musiała być czymś więcej. Moim zdaniem to był "zamach kontrolowany".
- Co by się stało, gdyby Jarosław Kaczyński uczestniczył 11 listopada w "Marszu"? Czy Marsz zakończyłby się tak, jak się zakończył, czy też jedni zamaskowanych w kominiarki oddziałów specjalnych policji wyciągaliby z Marszu "przywódców powstania Niesiołowskiego", podczas gdy inni, w tym samym czasie szturmowaliby Belweder, lub pokojowo maszerującego w marszu "Razem dla Niepodległej", prezydenta Komorowskiego, a pod budynkiem Sejmu, wybuchłaby "bomba Brunona K." - tego nie wiemy. Myślę jednak, że ilość jednostek policji, ich uzbrojenie oraz zakres ich działania, nie spełniały znamion operacji, polegającej na zwykłym ochranianiu pokojowego Marszu Niepodległości. Uważam, że wybiegały daleko poza zakres takiej ochrony. Czym były? To powinno ulec sprawdzeniu.
Donald Tusk w Kosowie 11.11.2012 / Przesłanie do policjantów i żołnierzy
Wkrótce po tym w Warszawie miał się rozpocząć Marsz Niepodległości. Policja była przygotowana. Powstaje pytanie: Kto zlecił tą operację?
<>
Byłam na Marszu Niepodległości w Warszawie - Mirosława Błaszczak Wacławik/ KOPIA
Byłam w minioną niedzielę w Warszawie i chciałam podzielić się swoimi wrażeniami i odczuciami, ale również sformułować szereg uwag o charakterze ogólniejszym. Pojechałam do stolicy jako obywatelka demokratycznego państwa po to, żeby po prostu zamanifestować to, że chcę w określonej wspólnocie uczcić Święto Niepodległości i oddać hołd tym, którzy o naszą wolność walczyli. Uczestniczę jednak równie, już od dwóch lat, w marszach i protestach jako naukowiec, żeby być świadkiem wydarzeń, które usiłuję zrozumieć i opisać. A bezpośrednie doświadczenie jest tu bezcennych materiałem.
Fotorelacja:
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.534027483291262.137378.175973292430018&type=3
Najpierw o podróży
Wyjechałam wspólnie z koleżankami i kolegami z Klubu Gazety Polskiej. Był z nami nasz czcigodny Senior Pan Władysław i była radosna nastolatka z dziadkiem. Nasz przewodniczący Wojtek Jabłoński jest sprawnym organizatorem marszów, a jego żywiołem są manifestacje, w trakcie których uwydatnia się jego prawdziwa pasja i wysoka kreatywność hasłowa. Kto bywa z nim na marszach wie, jak to wygląda i idąc ramię w ramię z Wojtkiem wraca zazwyczaj z chrypą. Na to, że będą kłopoty w czasie marszu mieliśmy bardzo czytelny znak już na parkingu przy Tesco. Jednej z pań odkleiła się podeszwa i w tym stanie ( z gumką wokół buta, po nieudanych próbach sklejania „Kropelką”) maszerowała cały dzień.
Nasza grupa kilkunastu osób dołączyła do wyjazdu grup Podbeskidzia. Ruszyły dwa pełne autobusy, nad którymi pieczę objął Stanisław Pięta, poseł PiS z okręgu bielskiego. W pierwszym jechali głównie członkowie Klubów Gazety Polskiej, w drugim zaś młodzież, w tym Grupa Rekonstrukcji Historycznej. Atmosfera wokół marszu jeszcze przed wyjazdem stawała się coraz bardziej ciężka. Nadchodziły kolejne informacje o przesłuchiwaniu organizatorów wyjazdów, o straszeniu przewoźników, o ulewnych deszczach itd. Podchodziłam to tego trochę sceptycznie, ale kierowana bogatym doświadczeniem lat młodości ubrałam się stosownie; sportowe buty (żeby można było biegać), wygodna kurtka, parasol (bo przecież pogoda…), do małej torebki włożyłam gwizdek ( nie wypada w pewnym wieku gwizdać „na palcach”) i sporo chusteczek (bo czasami człowiek ze wzruszenia zapłacze…).
No i ruszyliśmy spod tyskiego Tesco, a za nami osobowy samochód z bielską rejestracją. Policja drogowa zatrzymała nas po raz pierwszy zaraz pod wiaduktem przy wyjeździe z miasta. Sprawdzano dokumenty kierowców i samych kierowców. Potem jeszcze jedna kontrola drogówki, a następnie zainteresowała się nami Inspekcja Transportu Drogowego. A jeszcze później, po kilku godzinach podróży policjanci w czerni sprawdzili bagażnik naszego autobusu na okoliczność, jak się dowiedzieliśmy, materiałów wybuchowych. Następnie jeszcze raz podobnie wyglądający funkcjonariusze uczynili gest w naszą stronę, ale, jakby rozmyślili się i dali znak przyzwalający na dalszą jazdę. Dalsza podróż była już sprawna i szybka, mknęliśmy pustymi prawie drogami i ulicami, bo to przecież święto i centra handlowe zamknięte.
Niby można, ale po co?
Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, po co były te szykany i utrudnienia? Przecież nie są to skuteczne metody zniechęcania ludzi , którzy podejmują trud tego typu wypraw. To bardzo szlachetny format ludzi i takie policyjne „zabawy” nie są ( i nie były, nawet w totalitaryzmie!) skuteczne. Kto kiedykolwiek uczestniczył w demonstracji, wie, jakiej determinacji, ile sił, czasu, no i pieniędzy wymagają takie wyprawy. W demonstracjach uczestniczą ludzie przekonani o słuszności swojej wyboru. Którzy nie dadzą się ani zastraszyć, ani sprowokować. A szykany i prowokacje jedynie ich śmieszą. Co w pełni, wbrew oficjalnemu przekazowi, potwierdził Marsz Niepodległości. A, że potrzeba sił…
Wszak wyjeżdża się w nocy albo wcześnie rano, cały dzień pozostaje się na nogach, a wraca w nocy albo nad ranem. Widząc w niedzielny wieczór zmęczone twarze wielu ludzi wiedziałam, że regeneracja organizmu potrwa parę dni. Ale to szybko mija i na kolejny marsz przybywa jeszcze więcej osób. Poświęcających swój prywatny czas i własne pieniądze. Zatem przeciw komu zastosowano 11 listopada te prostackie podjazdy?
Zbiórka
Zbiórka uczestników marszu miała miejsce na placu przed Pałacem Kultury i Nauki. Pogoda, wbrew zapowiedziom, była wspaniała i dochodzące ciągle nowe grupy, łopoczące sztandary, chorągwie i chorągiewki tworzyły radosną atmosferę. Witano przyjaciół z Węgier, którzy przyjechali uczcić nasze święto (im też przyszło się zmierzyć z przedstawicielami władzy porządkowej), ćwiczono pieśni patriotyczne, znajomi z różnych stron Polski odnajdywali się i witali serdecznie. Odnotowałam tę świąteczną atmosferę jako pewne novum, bo jednak dotychczasowym manifestacjom towarzyszyło od początku pewne napięcie. W tym przypadku to napięcie pojawiło się na większą skalę dopiero później. Zresztą uformowani w kolumnę marszową pod pałacem nie mieliśmy pojęcia o tym, co działo się na czole pochodu. Obieg informacji niestety zawodził. I drugą istotną kwestię, którą chciałam tu zasygnalizować, to bardzo liczny udział młodzieży. Oprócz Młodzieży Wszechpolskiej maszerowali młodzi ludzie pod sztandarami Klubów Gazety Polskiej i innych organizacji („Solidarni 2010”, „Solidarność Walcząca” itd.) i przyłączały się do pochodu grupy młodzieży, pary, małżeństwa z małymi dziećmi, pojedyncze osoby. Dostrzegłam, po raz pierwszy, udział na większą skalę młodzieży akademickiej. I wszyscy z chorągiewkami, naklejkami, kwiatami. Młode pokolenie zamanifestowało swój patriotyzm i przywiązanie do tradycji i wartości. Liczniej, jak sądzę dołączyła też do pochodu inteligencja i tzw. klasa średnia. Elegancko ubrane panie, w kapeluszach i na szpilkach, na pewno nie przybyły na marsz autokarami.
Okrzyki o prowokacji
Wesoła atmosfera została jednak zakłócona. Na Alejach Jerozolimskich na oczach wielotysięcznego tłumu zaczęły bić się (między sobą!!!) grupki młodzieży w kominiarkach ( niektórzy mieli biało-czerwone chorągiewki), wybuchały petardy, słychać było krzyki. Nie zjawił się ani jeden policjant, a ludzie nie wiedzieli, o co chodzi. Tymczasem pojawiły się okrzyki o prowokacji. Wszystko to trwało może piętnaście minut. Ale oczekiwanie na wymarsz opóźniało się, nie mieliśmy żadnych informacji wyjaśniających.
Wreszcie z ponad półgodzinnym opóźnieniem nasz sektor, jako ostatni, ruszył i w uporządkowanej kolumnie ustawił się na Alejach Jerozolimskich. W tym czasie miała miejsce akcja chuligańska (prowokacja?), o której głośno było w mediach, a ja nie będę się wypowiadała, gdyż jej nie widziałam, jak zresztą większość maszerujących. Nas zaś otoczyły kolumny policjantów, którzy z tarczami w ręku zamknęli pochód od tyłu. Nastąpiła dezorientacja i docierały różne wiadomości, przybiegała młodzież opowiadając o tym, że po prowokacji odcięto nas od głównej części pochodu. Wtedy wydano polecenie, że pochód zawraca i odwróciliśmy się, by ruszyć, a przed nami przecież stały kolumny policjantów i droga była odcięta. Następnie docierały wieści, że nasz pochód jest rozwiązany, a tym samym jest już nielegalny. Ale w końcu pochód ruszył, ludzie odzyskali humor i werwę i tak już było do końca, chociaż okrzyki i hasła znacznie się zradykalizowały.
Manifestacja
Ze strony zaś policji trwała dalsza manifestacja siły. Pojawiały się zwarte kolumny wzdłuż pochodu, boczne ulice i koniec pochodu były zamykane kordonami, przemieszczały się liczne, jedne za druga policyjne „suki”, a obok uzbrojonych policjantów jawnie stali zamaskowani w kominiarkach mężczyźni, niektórzy tylko ustawiali się tyłem i klękami ukrywając głowy.
W samym marszu tymczasem trwała manifestacja patriotyzmu; na uwagę zasługują wznoszone hasła i okrzyki. Większość z nich służyła samoidentyfikacji: „Bóg, Honor, Ojczyzna”, „Tu jest Polska”, To my, to my Polacy”, „Polska biało-czerwona”, „Niepodległa nie na sprzedaż”. Pojawiały się także hasła-żądania : „Chcemy prawdy o Smoleńsku”, „Lech Kaczyński-pamiętamy”, przechodzący obok wozu transmisyjnego Telewizji „Trwam” manifestujący deklarowali „Nie oddamy wam Telewizji Trwam”. Przemieszczając się obok budynków administracji państwowej, ministerstw, kancelarii uczestnicy śmiali się i z humorem wznosili różne okrzyki „Tylko matoły zamykają szkoły”, „Dziś Bruksela, wczoraj Moskwa”, „Chcemy premiera a nie frajera”, „Tylko idiota głosuje na Palikota”. Sięgano też do żelaznego repertuaru haseł z lat 80. : „Precz z komuną”, „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”.
Na Placu Romana Dmowskiego wystąpił z krótkim przemówieniem Andrzej Melak, na Placu Piłsudskiego przemawiał, dziękując uczestnikom pochodu, Tomasz Sakiewicz, a Jan Pietrzak odśpiewał „Żeby Polska…” Złożono kwiaty pod pomnikiem i zakończono przemarsz. Uczestnicy rozeszli się spokojnie, a my w okolicach Torwaru wsiedliśmy do autobusów…
Wracamy
Dojechaliśmy do Tychów spokojnie, już bez kontroli, po godzinie drugiej. Gorące wrażenia? Odpowiem tak - zapytana przeze mnie o wrażenia podróżująca z nami nastolatka, wykrzyknęła z blaskiem oczach, że na pewno znów pojedzie na manifestację. Uznanie należy się wszystkim uczestniczącym w marszu klubowiczom. Paniom, które dzielnie znosiły trudy, Panu Władysławowi, który był dla wszystkich przykładem wytrwałości i naszym Panom, którzy przez cały dzień wysoko wznosili nasze dwa banery.
Gdy na drugi dzień próbowałam odtworzyć w pamięci całość niedzielnego dnia, gdy oglądnęłam filmy z wydarzeń i słuchałam relacji świadków , to wydaje się, że wszystko wskazuje na prowokację policyjną. W zeszłym roku policja dopuściła do zaatakowania uczestników marszu przez tzw. antifę, ale już marsz 13 grudnia 2011 (w rocznicę stanu wojennego) przebiegał spokojnie. W drugą rocznicę katastrofy smoleńskiej policja nie rzucała się w oczy, a na potężnym marszu 29 września br. zdawało się, że faktycznie spełnia funkcję zabezpieczania. We wszystkich tych manifestacjach wzorowo swoją rolę wypełniały zresztą służby porządkowe organizatorów uroczystości.
Dlaczego?
Co się zatem stało 11 listopada 2012 roku? Można przyjąć wszystkie teorie tłumaczące, że chodziło o wystraszenie, spacyfikowanie, czy wręcz przykrycie nieudolnej, niejako peerelowsko-pierwszomajowej inicjatywy prezydenckiej. Ale to nie wyjaśnia istoty sprawy. Igranie z wielotysięcznym zgromadzeniem, czy najdrobniejsza nawet prowokacja może prowadzić do nieprzewidywalnych skutków; sprowokowany tłum, może zachować się nieobliczalnie. Trudno posądzać o brak takiej wiedzy władze państwowe, czy samorządowe. Jest ona po prostu powszechna. A przecież dokumentacja wideo zdarzeń 11 listopada 2012 roku (ciągle aktualizowana w internecie) wskazuje, że (niestety!) to policja w trakcie zamieszek skierowała swoją akcję ( broń gładkolufową, gaz) w kierunku nie uczestniczącego w prowokacji czoła pochodu, a więc młodzieży, ale też ludzi starszych, czy wręcz rodzin, także z małymi dziećmi. Gdy słuchałam, w jaki sposób powstrzymywał i nawoływał do zachowania porządku maszerujących i policjantów (sic!) rzecznik „ONR” Marian Kowalski, uderza groza całej sytuacji. Rzecznikowi ONR należy się wielkie uznanie i szacunek. Ale pytanie pozostaje otwarte – jaki był cel tej demonstracji siły, skoro po wielotysięcznym marszu 29 września br. nie było aż takich powodów do obaw. Kto jest odpowiedzialny za to, co stało się 11 listopada 2012 roku?
Osobiście
I na koniec osobista refleksja. Należę do pokolenia „Solidarności” i aktywnych uczestników opozycji lat 80. Uczestniczyłam w nielegalnych manifestacjach, wiem co to ZOMO, znam „zapach” gazów łzawiących. Jak zresztą wielu z nas. Byłam pewna, że to okres zamknięty, a swoimi doświadczeniami mogę podzielić się z synem czy generalnie z młodszych pokoleniem, z którym , jako nauczyciel akademicki, przez wiele lat miałam żywy kontakt. Nie przepuszczałam, że to wszystko może się powtórzyć. Jestem coraz bardziej przekonana, że to moje pokolenie źle odrobiło lekcję historii. Zaczęliśmy dobrze, ale nie doprowadziliśmy dzieła do końca. Odwagi nam nie brakowało, ale nie byliśmy dość czujni i roztropni. Zbyt szybko niektórzy z nas dali się zwieść i ogłosili zwycięstwo. A powtórki, zwłaszcza z historii, bywają bardzo bolesne. Dziś potrzebne nam są przede wszystkim rozum, szlachetność i czystość intencji. Bez tych ostatnich szczególnie rozpoczęte dzieło znowu zakończy się klęską, bo zostanie zawłaszczone przez tych, którzy ani bezinteresowni, ani szlachetni nie są.
Mirosława Błaszczak / Fotorelacja: Janusz Kluba / http://www.klubgp.tychy.pl/node/768
<>
W Krakowie z Jarosławem Kaczyńskim / 11.11.2012
"Przenieśmy Kraków do Warszawy"
<>
Przemówienie prezydenta USA, John Fitzgerald Kennedy'ego
JFK zginął w zamachu / zastrzelony w Dallas, Texas 22.11.1963 r.
<>
Lech Kaczyński: przemówienie po zaprzysiężeniu 23.12.2005 r.
"Mamy zmienić Polskę, ale bez Was jej nie zmienimy"
Szanowny Panie Prezydencie! Panowie Marszałkowie Sejmu i Senatu! Wysokie Zgromadzenie! Eminencjo Księże Prymasie! Ekscelencje Księża Arcybiskupi i Biskupi! Dostojni Przedstawiciele Innych Wyznań! Dostojni Goście!
Staję dziś przed Zgromadzeniem Narodowym świadom wielkiej odpowiedzialności jaką nakłada na mnie przysięga którą przed chwilą złożyłem.Wiem, żedecyzja podjęta przez naród w wyborach prezydenckich, a także w wyborach parlamentarnych wyrasta z oczekiwania wielkiej, pozytywnej zmiany w życiu publicznym i społecznym. Zadaniem przed którym staję ja, ale także ci wszyscy, którzy dzisiaj dzierżą w Polsce władzę jest sprostać temu oczekiwaniu, nie zawieść nadziei, podjąć budowę nowego kształtu naszego życia.
Jestem przekonany, że sens tej nadziei, która tak głęboko zapadła w umysły Polaków można określić słowami sprawiedliwość, solidarność, uczciwość.
Znaczenie tych słów, jeżeli odnieść się do życia społecznego, do międzyludzkich stosunków wiąże się ze sobą. Nie może być sprawiedliwości bez solidarności. Nie ma takiego mechanizmu, który pozwoliłby realizować zasadę solidarności bez uczciwości, w szczególności uczciwości tych, którzy podejmują decyzję dotyczące innych. Dotyczy to także rządzących w państwie, jaki winnych instytucjach gł6wiie ekonomicznych.
Gdy chodzi o państwo uczciwość łączy się ściśle z gotowością do traktowania sprawowania urzędów jako służby publicznej, którą odnieść trzeba do dobra wspólnego, do nieustannych zabiegów o jego realizację Gdy mówimy o państwie jako całości, tym dobrem wspólnym jest dobro Polski, dobro narodu. Tam, gdzie chodzi o sferę pozapaństwową uczciwość jest związana z gotowością do zachowań solidarnych, z samą solidarnością, która jest podstawowym spoiwem życia społecznego.
Gdy spojrzeć na wydarzenia ostatnich 16 lat to niczym nie uchybiając twórcom naszych sukcesów, a tych sukcesów było niemało, trzeba jasno powiedzieć, zbyt mało było solidarności, zbyt mało było sprawiedliwości a często brakowało też i uczciwości.
W wielu przypadkach zabrakło gotowości do traktowania władzy jako służby publicznej oraz woli i energii do zabiegania o dobro wspólne. I właśnie w tej sferze musi nastąpić zmiana głęboka, dostrzegalna dla społeczeństwa.
Jest bowiem rzeczą oczywistą, iż nie ma możliwości budowania dobrego porządku publicznego bez ludzi, którzy kierują się w swoich działaniach wartościami zasadniczymi, zabiegają o dobro wspólne, gdyż jest ono dla nich wartością samą w sobie.
Tylko w oparciu o takie motywacje, w oparciu dążenie do zapewnienia Polsce pomyślności w jej rozwoju, powiem więcej, jej wielkość, można dążyć do naprawy Rzeczpospolitej.
Ta naprawa, Wysokie Zgromadzenie, to zadanie konkretne, tousunięcie z naszego Życia zjawisk patologicznych, a przede wszystkim wielkiej dziś przestępczości, szczególnie zaś przestępczości korupcyjnej całego, wielkiego pędu do uzyskania nieuprawnionych korzyści, który to pęd zatruwa społeczeństwo, deformuje jego konstrukcję, tworzy zbyt wielkie i niczym nieuzasadnione społeczne dystanse, degeneruje instytucje rynkowe, a przede wszystkim degeneruje aparat państwowy i uniemożliwia prawidłowe wypełnienie przez państwo społeczne dystanse, degeneruje instytucje rynkowe, a przede wszystkim degeneruje aparat państwowy i uniemożliwia prawidłowe wypełnienie przez państwo jego elementarnych zadań. Te zadania to zapewnienie bezpieczeństwa narodowego, bezpieczeństwa osobistego obywateli, elementarnego bezpieczeństwa socjalnego, bezpieczeństwa zdrowotnego, podstawowych przesłanek dla rozwoju rodziny i wreszcie bezpieczeństwa obrotu gospodarczego i podstawowych warunków dla rozwoju gospodarki.
Panowie Marszałkowie! Wysokie Zgromadzenie! Ze szczególną mocą chciałbym podkreślić, iż obowiązki państwa odnoszące się do jednostek i do rodzin z równą siłą muszą być wykonywane zarówno w mieście, jak i na Wsi.
Polska jest jedna i wszystkie środowiska muszą mieć możliwość awansu i rozwoju.Ogromne różnice, jakie mają dzisiaj miejsce, muszą być systematycznie niwelowane. Dotyczy to również różnic między regionami.
Panowie Marszałkowie! Wysokie Zgromadzenie! Panie i Panowie Senatorowie i Posłowie!
Zagrożenie bezpieczeństwa energetycznego Polski i związane z tym wydarzenia, wysoki poziom przestępczości, ogromne bezrobocie, poważny kryzys służby zdrowia, daleko niewystarczający stan budownictwa mieszkaniowego, godzący w rodziny, ich rozwój, groźne dla małych i średnich przedsiębiorstw niepewność obrotu, fatalny stan dróg, wieloletnia niezdolność do budowy autostrad to fakty, których nie da się podważyć, nie da się im zaprzeczyć. Państwo nieprawidłowo wykonuje swe zadania i dlatego musi być oczyszczone i przebudowane.
Obok, moralnej zmiany nowej postawy rządzących jest to podstawowy warunek spełnienia społecznych w pełni uzasadnionych oczekiwań.
Bezwzględnie potrzebna jest taka polityka gospodarcza, która będzie łączyła zabiegi o szybki rozwój z zabiegami o rozwiązanie problemów społecznych z bezrobociem na czele.
Panie i Panowie Posłowie! Partie i Panowie Senatorowie!Wydarzenia ostatnich trzech lat, narastający sprzeciw wobec zła, mobilizacja i wielkie moralne napięcie w pamiętnych chwilach po śmierci naszego papieża, niezapomnianego Jana Pawła II stwarzają nadzieję. Chrońmy ją i podtrzymujmy.
Gdy mówią o wadze sfery moralnej, nie mogę pominąć jeszcze prawdy. Naród jako wspólnota buduje się również wokół tradycji. Nie wolno przeciwstawiać jej koniecznym zmianom, koniecznej modernizacji Polski. To jest sprzeczność wymyślona. To jest szkodliwy sposób myślenia.
Największe sukcesy w Europie odnosili ci, którzy potrafili połączyć modernizację z dobrą tradycją.Nasze państwo w całej swej praktyce, w swoim ustawodawstwie, w sferze edukacji szkolnej i innych rodzajów powinno wejść na tę drogę.
Panowie Marszałkowie! Wysokie Zgromadzenie! Jako prezydent Rzeczypospolitej Polskiej uczynię wszystko, wszystko co możliwe, by oczekiwanie na wielką pozytywną zmianę nie zostało zawiedzione.
Będę wykorzystywał wszystkie uprawnienia jakie daje mi konstytucja i ustawy, w tym także te, z których dotąd korzystano rzadko, by nakłaniać rządzących do wprowadzenia koniecznych zmian, by piętnować tych, którzy szkodzą odrzucają dobro wspólne, działają w imię partykularnych interesów, albo zgoła we własnym interesie. Nie będę w tych sprawach kierował się lojalnością wobec nikogo więcej poza lojalnością wobec Polski.Podejmę też wysiłki zmierzające do umocnienia społecznych podstaw całego procesu przemian, a w szczególności nowej polityki gospodarczej.
Polsce potrzebna jest swego rodzaju umowa społeczna, która określi na następne lata sposób dzielenia wspólnego dorobku. Polacy muszą wiedzieć czego mogą się spodziewać jako konsumenci, jako pracownicy, jako pracodawcy, spodziewać od państwa. Trzeba zacząć o tym rozmawiać, trzeba podjąć trud, wielki trud porozumienia.
Jestem głęboko przekonany) że Polsce potrzebna jest nowa ustawa zasadnicza, która będzie lepiej niż obecna odpowiadać potrzebom czasu, likwidować sfery wyjęte spod społecznej kontroli, zmniejszać niebezpieczeństwo patologizacji i państwa, eliminować nieodpowiedzialność.Wiem, że w obecnym parlamencie będzie ją niezwykle wręcz trudno, niemniej o to zabiegał odwołując się do poczucia odpowiedzialności wszystkich obecnych w parlamencie frakcji.
Uchwalenie nowej konstytucji ułatwiłoby bowiem w bardzo wysokim stopniu naprawę państwa, byłoby też uwieńczeniem budowy tego co nazywamy czwartą Rzeczpospolitą.
Panowie Marszałkowie! Wysokie Zgromadzenie! Polska jest częścią światowego porządku.
Prezydent Rzeczypospolitej ma konstytucyjny obowiązek strzeżenia naszej suwerenności, ponosi wysoką odpowiedzialność za politykę obronną i politykę zagraniczną.Wypełnianie tych zadań następuje zawsze w konkretnych okolicznościach. Dziś moim zadaniem jest uczynienie wszystkiego by zapewnić bezpieczeństwo i sprzyjające warunki polityczne i gospodarcze dla wielkiej przebudowy którą powinniśmy w Polsce podjąć.
Więcej, moim zadaniem jest doprowadzić do tego, by nasze stosunki z innymi państwami stały czynnikiem dynamizującym przemiany, wzmacniającym nasze poczucie wartości i nasze przywiązanie do ojczyzny.
Drogą do tego jest odrzucenie narodowych kompleksów, ciągłego podnoszenia naszych słabości, chorobliwej tendencji do naśladownictwa także wtedy gdy chodzi o zjawiska i podstawy wątpliwie czy też jawnie szkodliwe. Aby być traktowany jako duży europejski naród trzeba chcieć nim być. Gdy się chce szacunku innych trzeba najpierw szanować siebie.
Polityka zagraniczna, którą chcę wraz z rządem prowadzić musi być energiczna, nastawiona na zarówno na kontynuację tego co jest jej niezaprzeczalnym dorobkiem, to jest na stosunki euroatlantyckie, stosunki ze Stanami Zjednoczonymi, które trzeba w najlepiej pojętym narodowym interesie zacieśniać, a w trudnych momentach podtrzymywać stawiając jednak zdecydowanie nasze postulaty, jak i o stosunki wewnątrz Unii Europejskiej, gdzie nie możemy ograniczyć się do obrony bieżącym interesów. Odnieśliśmy tutaj ostatnio wielkie sukcesy a poprawa stosunków z Niemcami i Francją jest zjawiskiem pozytywnym, co nie oznacza, że nie istnieją w dalszym ciągu, szczególnie w stosunkach z tym pierwszym państwem, Niemcami, bardzo istotne problemy. Ale musimy podjąć bardziej dalekosiężne działanie. Aktywna rola w przygotowaniu nowego projektu dla Unii po upadku projektu traktatu konstytucyjnego powinna być szczególnie istotnym elementem naszej polityki zagranicznej.
Naszym celem jest Unia będąca organizacją tworzącą podstawy stałej, ściślej, ścisłej, przepraszam, i zinstytucjonalizowanej współpracy państw europejskich opartej o zasady solidarności. Będę podejmował wysiłki, by przekonać naszych partnerów, że jest to najwłaściwszy i najbardziej odpowiadający dzisiejszym realiom kształt Unii Europejskiej.
Nową jakość trzeba nadać także temu wszystkiemu co wiąże się z naszymi stosunkami z krajami leżącymi na wschód od naszych granic. Strategiczny sojusz z Ukrainą powinien nabrać bardziej konkretnych kształtów. Ścisła współpraca Z Litwą, a także Łotwą i Estonią, czyli pozostałymi krajami nadbałtyckimi i dążenie do nadania im trwałego charakteru to nasze cele. Wielkie znaczenie ma także obrona praw obywatela na Białorusi, w tym szczególnie obrona praw polskiej mniejszości.
Żywą treść trzeba nadać porozumieniu wyszehradzkiemu naszym stosunkom z Republiką Czeską, Republiką Słowacką oraz Węgrami. Wiele wskazuje na to, iż nie wykorzystane są możliwości współpracy z państwami skandynaWSkimi szczególnie w odniesieniu do sytuacji na Morzu Bałtyckim.Istotną kwestią są nasze stosunki z Rosją, która pozostaje od wieków, mimo zmiennych kolei losu naszym wielkim sąsiadem.
Patrzymy na nie uwzględniając przede wszystkim historyczną perspektywę zachowując cierpliwość i przekonanie, że nie ma obiektywnych powodów, dla których nie mogłyby być one dobre.Polska i jej prezydent nigdy nie mogą zapomnieć o rodakach żyjących poza granicami kraju. Istnieje wielka potrzeba daleko idącej zmiany, intensyfikacji naszych stosunków z Polonią. Ich utrzymanie i umocnienie jest naszym narodowym obowiązkiem.
Panowie Marszałkowie! Wysokie Zgromadzenie!Polska bezpieczna, rozwijająca się, rozwiązująca problemy społeczne, odnosząca sukcesy, osadzona w tradycji i jednocześnie nowoczesna to cel, wokół którego mogą dziś jednoczyć się Polacy. Powtórzę tu słowa, które już powiedziałem nasz kraj potrzebuje rozliczenia przeszłości, bo bez tego nie może być porządku moralnego. Potrzebuje też zgody i jedności w sprawach najważniejszych.
Jestem przekonany, że możemy je osiągnąć. Całe moje doświadczenie mówi, że dobra praca, uczciwe wykonywanie zadań, sprawiedliwe traktowanie ludzie jednoczy ludzi różnych światopoglądów i życiorysów. Inne doświadczenia sprzed lat 20 I 30 pokazały, że historię tworzą ci, którzy mają odwagę działać.
Na moich oczach niewielkie grupy opozycjonistów, kilkudziesięciuosobowy wolny związek zawodowy przekształcił się w wielki ruch narodowy "Solidarność" i mimo zadanych ciosów zwyciężył.
Chcieć to móc. Te słowa wydawałoby się nierozważne towarzyszyły nam w tamtych trudnych ale pięknych czasach. Towarzyszyły też twórcom naszej niepodległości II Rzeczypospolitej.
Zwracam się do was Rodacy, abyście mimo wszystkich zawodów raz jeszcze uwierzyli. Mamy zmienić Polskę, ale bez Was jej nie zmienimy. A zmienić ją koniecznie trzeba.
Życzenia Prezydenta Polski śp. prof. Lecha Kaczyńskiego / grudzień 2009
<>
Orędzie Prezydenta / 31 grudnia 2009 r.
<>
16 stycznia 2010 r. / 12 Chasrytatywny Bal Dziennikarzy w Auli Politechniki Warszawskiej
<>
Spotkanie z dziećmi / 25 stycznia 2010 r.
<>
Katastrofa o 08:41 <<< Relacja porucznika Worsztyla z Jaka-40
Warszawa 10.04.10: Konferencja Donalda Tuska
Czy premier Donald Tusk, 10.04.10 oznajmił na konferencji o wybuchu polskiego tupolewa, w powietrzu nad Smoleńskiem?
Powiedział: "którzy, zginęli nad Smoleńskiem".
10.04.10 / Donald Tusk / od 5 min. 28 sek. filmu YOUTUBE, powyżej
" Takiego dramatu współczesny świat nie widział. ... Zginęli także, ... dla wielu z nas, przyjaciele i znajomi ...., ale największą tragedią jest to, co przeżywają dzisiaj najbliźsi, i rodziny tych, którzy .... , zginęli NAD Smoleńskiem."
<>
Dwa lata po Katastrofie Smoleńskiej / 17 kwietnia 2012 r.
http://www.youtube.com/watch?v=gRIMAi6A8Gk&feature=player_embedded#!
http://wyborcza.pl/1,75248,12915726,Strzelnica_u_Ronina.html#ixzz2EAYRCAFK
<>
Interpelacja posła Stanisława Ożoga do ministra kultury w sprawie działań Ruchu Odrodzenia Żydowskiego w Polsce - Interweniuj u posła PiS
http://kacpro.salon24.pl/456916,interpelacja-posla-pis-stanislawa-ozoga-do-ministra-kultury


Komentarze
Pokaż komentarze