Największym naszym bohaterem nie jest Kaczyński.
Naszymm największym bohaterem jest Jacek Kuroń i ... Stefan Niesiołowski.
- Jeden dlatego, że zdradził nam filozofię działania, drugi dlatego, że zdradził nam "jak to się robi". Jeden zrobił to w swoich książkach, drugi w złości.
Gdyby ktoś uważnie przeczytał książki Jacka Kuronia, inni nie byli tak szczerzy, zwróciłby pewnie uwagę na, mimowolnie podane, opisy taktyki działania naszych bohaterów narodowych żydowskiego pochodzenia z lat 70-dziesiątych i 80-dziesiątych. - Gdyby ktoś uważnie słuchał Niesiołowskiego, "wysłyszałby" jak tamte metody i filozofię przekłada się na dzisiejsze metody uprawiania polityki.
- TAKTYKĄ TĄ BYŁO NASŁUCHIWANIE
Gdy tylko "nasi bohaterowie" dosłyszeli, że gdzieś "w państwie generała" coś się dzieje, szybko się tam udawali i stawali na czele trwających wydarzeń.
W taki sposób zostawali bohaterami.
Najlepszym przykładem, są tu "nasi doradzcy Solidarności", których z nazwiska nie ma nawet potrzeby wymieniać. "Ukrzyżowaną twarz" premiera z "grubej kreski", "mędrca Bronka" i wspomnianego już "bohatera od zupy" wszyscy znają. Dzisiaj pozostał nam "roztrzęsiony Stefan". I Bogu dzięki, że jest. To po Jacku Kuroniu druga osoba, która od czasu do czasu powie co naprawdę myśli.
Mamy 2013 r. a w Polsce jak w latach 80-tych Solidarność Piotra Dudy znów będzie "języczkiem u wagi", jeśli nie jedną z najważniejszych "sił sprawczych historii". Myślę, że wkrótce pojawią się "doradzcy". czy Piotr Duda będzie potrafił oddzielić plewy od ziarna?
<>
Platforma Obywatelska i Donald Tusk zużyli się. Zużyli się tak bardzo, że raczej w obecnym wcieleniu, ludzie stojący za Platformą nie mają szans na przetrwanie bez dramatycznej zmiany na polskiej scenie politycznej. Mam na myśli delegalizację PiS-u, lub szybkie i skuteczne przepoczwarzenie się PO w "nowy byt polityczny". Jak wiemy Dolald Tusk i ludzie z nim związani byli już w kilku "partiach władzy", a po ich zurzyciu się tworzyli, lub wstępowali do nowych. Myślę, ze tak będzie i tym razem i możliwe, że to się stanie na bazie Solidarności Piotra Dudy.
Jak wiemy, powstaje Platforma Obyrzonych, czy w przyszłości ma to być Platforma Obywatelska "w nowej szacie graficznej"?
Ciąg dalszy nastąpi ...
Nie rozwódźmy się nad tym, co jest oczywiste.
Skupmy się nad tym, nie czy,
ale JAK Bronek został prezydentem?
Bo ja od dawna, mam przekonanie święte,
że to nie Bronek, tylko Jarek,
powinien zostać Prezydentem.
<>
"Jak Bronek "na finiszu" Belweder zdobył?"
http://kacpro.salon24.pl/406761,jak-komorowski-na-finiszu-belweder-zdobyl
FRAGMENTY KSIĄŻKI Leszek Szymowski -"Zamach smoleński"
CZĘŚĆ III “Anatomia zbrodni” - Rozdział 12 “Przecięta pajęczyna”
“10 kwietnia 2010 roku wczesnym rankiem, dysponent tej zabójczej wiedzy - prezydent Lech Kaczyński - wsiadł do tupolewa lecącego do Smoleńska.
Na pokład samolotu wsiedli również jego najbliżsi doradcy, którzy znali dużą część zasobów przejętych po WSI, znali treść aneksu i zabierali głos w sprawie jego publikacji: Władysław Stasiak, Aleksander Szczygło, Mariusz Handzlik. Na pokładzie znalazł się również Zbigniew Wassermann - jeden z autorów reformy wojskowych służb specjalnych i gorący zwolennik likwidacji WSI.(...)
Joachim Brudziński: “Nie wiem, co robił pan Komorowski i jego ekipa w Pałacu Prezydenckim, bo tam nie byłem. Jednak z informacji, które do nas docierały, wynika, że w pierwszej kolejności przejęli akta Komisji Weryfikacyjnej WSI.”
Informacja z kręgów PO mówi, że pierwszą czynnością Bronisława Komorowskiego, który 10 kwietnia stał się Pełniącym Obowiązki Prezydenta RP i wszedł do Kancelarii Prezydenta - była właśnie lektura aneksu do raportu z weryfikacji WSI. Do tej lektury Komorowski zapalił się tak bardzo, że nie zauważył, że nie ma oficjalnego aktu zgonu Lecha Kaczyńskiego, a dopóki tego aktu zgonu nie było - nie miał prawa zajmować gabinetu prezydenta i przejmować jego obowiązków"
Fragment książki, str. 198, Rozdział 12 "Przecięta pajęczyna" - cytat: “W styczniu 2007 roku pierwsza wersja raportu została opatrzona klauzulą “ściśle tajne” i przesłana do Kancelarii Prezydenta. Lech Kaczyński i weryfikatorzy popełnili katastrofalny błąd: podali do publicznej wiadomości, że w raporcie figuruje 130 nazwisk czynnych agentów WSI, którzy swoją współpracę wykorzystywali w celach innych niż bezpieczeństwo państwa. Nie podali jednak o kogo chodzi. ten błąd miał się wkrótce zemścić i to surowo. (...)
Był 16 lutego 2007 roku. W Kancelarii Prezydenta odbyła się uroczysta konferencja prasowa. Lech Kaczyński i siedzący obok Antoni Macierewicz oglosili, że oto Prezydent RP podjął decyzję z prac Komisji Weryfikacyjnej WSI. Punktualnie o godzinie 12.00 raport znalazł się na stronie internetowej Kancelarii Prezydenta. I wywołał burzę. (...) W 16 załączniku do raportu, Antoni Macierewicz ujawnił agentów WSI uplasowanych w mediach i w strukturach państwowych, którzy współpracę z WSI wykorzystywali do celów innych niż bezpieczeństwo państwa. (...) http://www.naszdziennik.pl/dodatek/wsi/raport.pdf
Wiadomo jednak, że z pewnością część nazwisk została przed upublicznieniem raportu usunięta z przyczyn znanych jedynie najbliższym współpracownikom prezydenta. To oznaczało, że dokumenty dotyczące tych ludzi można było w każdej chwili opublikować.Decyzję o tym musiałby podjąć urzędujący prezydent. Wystarczył jeden jego podpis.(...)
Kilka miesięcy później, Antoni Macierewicz znów w trybie ściśle tajnym przesłał do Kancelarii Prezydenta aneks do raportu z weryfikacji WSI - czyli drugą część dokumentu - od początku sugerował, aby jak najszybciej ujawnić jego treść opinii publicznej. Jednak Lech Kaczyński wciąż odwlekał tą decyzję. (...)
Nie było jednak tajemnicą, że w aneksie do raportu Macierewicza znalazły się informacje ujawniające kolejnych agentów WSI, a także niejasne powiązania z politykami SLD i Platformy Obywatelskiej - zwłaszcza z Bronisławem Komorowskim. Sam Komorowski postanowił dowiedzieć się, co znaleźli likwidatorzy WSI i czy może mu to zaszkodzić w przyszłej działalności politycznej. Doprowadziło to do wybuchu wielkiej afery, której obraz wyłania się z akt śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Apelacyjną w Warszawie .. (...)
W międzyczasie doszło do wyborów, zmieniła się władza, a on sam został marszałkiem Sejmu. Zwrócił się wówczas do koordynatora służb - Pawła Grasia - z zapytaniem o obu swoich rozmówców ( dopisek: Leszka Tobiasza, Wojciecha Sulimskiego). Graś udzielił mu informacji, że obaj rozpracowywani są przez kontrwywiad cywilny, który podejrzewa ich o szpiegostwo na rzecz Rosji. Doszło więc do sytuacji bezprecedensowej: dopiero co mianowany marszałek Sejmu RP spotkał się z dwoma osobami podejrzanymi o szpiegostwo na rzecz Rosji i negocjował z nimi nielegalny zakup ściśle tajnego dokumentu. (...)
Fragment książki, str. 201, Rozdział 12 "Przecięta pajęczyna" - cytat:
Gdy jesienią 2007 rokuwładzę przejęła Platforma Obywatelska, Macierewicz przestał być szefem kontrwywiadu wojskowego, ale zdobył mandat poselski z listy PiS-u. Pracami komisji pokierował Jan Olszewski - były premier RP. Pomieszczenia do pracy komisji udostępniła Kancelaria Prezydenta. W ciągu jednej nocy dokumenty Komisji Weryfikacyjnej WSI przewieziono ciężarówkami do Kancelarii Prezydenta. W ten sposób, w Kancelarii zgromadzono niemal wszystkie archiwa Wojskowych Służb Informacyjnych - archiwa obnażające dziesiątki patologi i setki afer, materiały obciążające kilkaset osób zamieszanych w te afery - wśród nich osoby z pierwszych stron gazet. Równolegle zaczęły się prace nad przygotowaniami do ujawnienia drugiej części raportu z weryfikacji WSI czyli właśnie aneksu.
Członek Komisji Weryfikacyjnej WSI:“Na biurko prezydenta Kaczyńskiego trafiła wersja aneksu, ale prezydent ją poprawił, pewne rzeczy kazał wykreślić. Sporządzono więc drugą wersję. Było tak samo. Ostatecznie chyba dopiero jedenasta wersja - okrojona prawie o połowę w stosunku do pierwszej - znalazła akceptację w oczach Głowy Państwa. Prezydent zwlekał z jej upublicznieniem, choć Macierewicz, Olszewski i inni doradzali mu, aby odtajnił to jak najszybciej. Ale Kaczyński się wahał i wahał. W zgodnej opini nas wszystkich, czekał z ujawnieniem aneksu do okresu poprzedzającego kampanię wyborczą. Wydaje się zasadny pogląd, że liczył na to, iż opublikowanie aneksu pomoże mu pogrążyć Komorowskiego, w którym upatrywał głównego rywala w walce o powtórną kadencję. A może chciał poczekać na właściwy moment do ujawnienia tej zabójczej wiedzy.”
10 kwietnia 2010 roku wczesnym rankiem, dysponent tej zabójczej wiedzy- prezydent Lech Kaczyński - wsiadł do tupolewa lecącego do Smoleńska.”
Sasin: Putin miał motyw zgładzenia Lecha Kaczyńskiego
http://kacpro.salon24.pl/496056,sasin-putin-mial-motyw-zgladzenia-lecha-kaczynskiego
<>
10.04.10 Rosyjskie RIA NOWOSTI informowały o wybuchu w Smoleńsku
http://kacpro.salon24.pl/496875,10-04-10-rosyjskie-rianowosti-informowaly-o-wybuchu-w-smolensku
* Oglądanie notek z linków w Salon24.pl jest filtrowane . Jeśli strona otworzy się bez tekstu , jest zablokowana, kliknij na biało-czerwoną ikonę “Salon 24.pl”, w lewym górnym rogu ekranu. Po otwarciu się nowego okna, w prawym górnym rogu wyłącz filtr
Kraków 18.04.10 / Janusz Śniadek, ówczesny szef NSZZ Sokidarność
Panie Prezydencie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej!
Pani Mario Kaczyńska! Leszku przyjacielu drogi!
Przybyliśmy do Krakowa z całego świata. Jak zawsze jest przy Tobie Solidarność, od której wszystko się zaczęło, której byłeś zawsze wierny.
Tylko wieniec, który chciałeś złożyć w Katyńskim Lesie, przetrwał katastrofę. (...)
Na mogiłach Tych, którzy zginęli kładziemy wieniec, wieniec prawdy, która ocalała. I wspólnie przeżyta żałoba, to solidarne wzruszenie, zmieni Polskę na lepsze.O to prosimy Boga!
Ofiara Waszego życia już wydaje dobre owoce.
Spoczywajcie w pokoju.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)