"80 lat temu w Reichstagu podłożono ogień. Jako podpalacza naziści stracili holenderskiego komunistę Marinusa van der Lubbe. Historycy do dziś spierają się, czy to on był sprawcą zamachu. Hitler wykorzystał incydent do brutalnej rozprawy z opozycją
Budynek Reichstagu 27 lutego 1933 roku wieczorem był jak wymarły. Prezydent Paul von Hindenburg miesiąc wcześniej, na wniosek kanclerza Adolfa Hitlera, rozwiązał parlament, wyznaczając na 5 marca przedterminowe wybory.
"Trzeba powiesić komunistycznych posłów"
Przechodzący krótko po godz. 21 obok siedziby parlamentu zecer Werner Thaler usłyszał brzęk rozbijanej szyby i dostrzegł cień postaci wchodzącej do budynku przez okno, a wkrótce potem płomień. Natychmiast zawiadomił policję. W ciągu kilku minut na miejscu zjawiła się straż pożarna. Mimo sprawnej akcji, sali plenarnej i innych pomieszczeń parlamentu nie udało się uratować.
Niedługo potem na miejscu zdarzenia pojawił się przewodniczący Reichstagu - Hermann Goering, a wkrótce po nim sam kanclerz Rzeszy Adolf Hitler. - To bez wątpienia dzieło komunistów - ogłosił Goering, informując Hitlera, że policja zatrzymała już jednego z podpalaczy.
Trzeba jeszcze tej nocy powiesić wszystkich komunistycznych posłów - krzyczał Hitler, którego słowa zapisał jeden z amerykańskich dziennikarzy. - Nic nie powstrzyma mnie przed zgnieceniem żelazną ręką na miazgę tej morderczej zarazy - odgrażał się kanclerz.
Ten pożar jest początkiem nowej epoki w historii Niemiec - oświadczył Hitler, zapowiadając rozprawę z przeciwnikami.
Minister spraw wewnętrznych, nazista Wilhelm Frick miał w szufladzie gotowy projekt zarządzenia "o ochronie narodu i państwa", znoszący prawa i wolności obywatelskie. Podpisany natychmiast przez prezydenta Rzeszy pakiet przepisów wprowadzał stan wyjątkowy na terenie całego kraju.
Już w nocy z 27 na 28 lutego bojówki SA i SS aresztowały kilka tysięcy politycznych przeciwników, głównie komunistów.W ciągu kilku dni liczba aresztowanych - socjaldemokratów, związkowców i dziennikarzy o liberalnych poglądach - przekroczyła 10 tysięcy.
W wyborach parlamentarnych 5 marca NSDAP wraz dwoma mniejszymi nacjonalistyczno-konserwatywnymi ugrupowaniami po raz pierwszy uzyskała większość w parlamencie (51,9 proc.). Przed kolejnymi wyborami 12 listopada wszystkie partie z wyjątkiem NSDAP zostały zdelegalizowane." >>> Podpalenie Reichstagu >>>http://www.rp.pl/artykul/984767.html
<>
Czy przygotowania do delegalizacji PiS są już dopięte na ostatni guzik?
http://kacpro.salon24.pl/497119,przygotowania-do-delegalizacji-pis-dopiete-na-ostatni-guzik
Już wkrótce w Europie pojawi się nowy Hitler!
Świat już wkrótce może zostać skonfrontowany z nowym dyktatorem, który pod względem tyranii nie będzie ustępował samemu Adolfowi Hitlerowi. To efekt kryzysu, jakim targana jest Europa oraz cały zachodni świat - uważa Geoffrey Roberts, prominentny brytyjski historyk
.
Doniesienie Palikota
http://www.gadu-gadu.pl/palikot-doniosl-na-kaczynskiego
Doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Jarosława Kaczyńskiego złożone przez Janusza Palikota w warszawskiej prokuraturze
http://www.gadu-gadu.pl/palikot-doniosl-na-kaczynskiego
10.04.11 - "Niezależnie od tego jaka była przyczyna katastrofy, dzisiaj możemy powiedzieć tak, jak pisał wielki poeta: "zostali zdradzeni o świcie" - powiedział prezes PiS, Jarosław Kaczyński, na spotkaniu inaugurującym Ruch Społeczny im. Lecha Kaczyńskiego."
WYBORY W CIENIU USTAWY O STANIE WOJENNYM
http://cogito.salon24.pl/346742,wybory-w-cieniu-ustawy-o-stanie-wojennym
26.09.2011 19:22 / Aleksander Ścios
Za dwa tygodnie Bronisław Komorowski i jego partyjni koledzy, będą mieli w rękach realne narzędzie pozwalające wprowadzić w Polsce stan wyjątkowy.
Jutro bowiem, o godz. 10 Komorowski podpisze ustawę z dnia 30 sierpnia 2011 r. o zmianie ustawy o stanie wojennym oraz o kompetencjach Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych i zasadach jego podległości konstytucyjnym organom Rzeczypospolitej Polskiej oraz niektórych innych ustaw. Ustawa wejdzie w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia.
Projekt nowelizacji wpłynął do Sejmu w dniu 10 czerwca br. i była to bodaj pierwsza inicjatywa ustawodawcza Komorowskiego od czasu wyboru na prezydenta. W tekście z 13. 06. zatytułowanym STAN WYJĄTKOWY W INTERNECIE? przedstawiłem treść tej nowelizacji i związane z nią zagrożenia.
Opinia prawna sporządzona przez prof. dr hab. Andrzeja Szmyta eksperta ds. legislacji w Biurze Analiz Sejmowych, zawierała jednoznaczną konkluzję: „Wyrażam istotną wątpliwość co do potrzeby i kształtu proponowanej nowelizacji wymienionych ustaw”.Pytanie: po co potrzebna jest ta nowelizacja - przewijało się również w trakcie prac sejmowych komisji obrony narodowej, spraw zagranicznych oraz administracji i spraw wewnętrznych, debatujących nad ustawą.
Jedyna odpowiedź pochodziła od szefa BBN Stanisława Kozieja, który wyjaśnił posłom, że celem nowelizacji ustawy o stanie wojennym jest „wprowadzenie do obrotu prawnego pojęcia cyberprzestrzeni”. Na pytanie: po co wprowadzać to pojęcie i co uzasadnia taką pilną potrzebę – nie udzielono sensownej odpowiedzi.
Zdaniem sejmowego eksperta „pojęcie „cyberprzestrzeni” wydaje się być pojęciem jednak niedookreślonym, w świadomości społecznej nieco „domyślnym”, o nieustalonej treści normatywnej, raczej dość potoczną „zbitką pojęciową”. Tym większe znaczenie musi mieć jego prawne dookreślenie (zdefiniowanie), jako że potencjalnie wiąże się z konsekwencjami w sferze praw i wolności człowieka i obywatela.”
Zaproponowana przez Komorowskiego definicja „cyberprzestrzeni” jest tak dalece nieprecyzyjna i ogólnikowa, że można pod nią podciągnąć każdy system teleinformatyczny służący przetwarzaniu, przechowywaniu, wysyłaniu i odbieraniu danych poprzez sieci telekomunikacyjne. Zwraca na to uwagę również ekspert sejmowy i podkreśla, że „nawet w Uzasadnieniu projektu określenie „cyberprzestrzeń” używane jest częściowo wymiennie, a częściowo we fragmentarycznym związku z pojęciem „przestrzeni wirtualnej”.
Nie precyzując zatem, o jakie zagrożenie może chodzić, nowelizacja pozwala Komorowskiemu wprowadzić na wniosek Rady Ministrów stan wojenny lub stan wyjątkowy na części albo na całym terytorium państwa. Szczególnie ważny jest art.2 nowelizacji, przewidujący zmianę w ustawie o stanie wyjątkowym. Czytamy w nim:
„W sytuacji szczególnego zagrożenia konstytucyjnego ustroju państwa, bezpieczeństwa obywateli lub porządku publicznego, w tym spowodowanego działaniami o charakterze terrorystycznym lub działaniami w cyberprzestrzeni, które nie może być usunięte poprzez użycie zwykłych środków konstytucyjnych, Rada Ministrów może podjąć uchwałę o skierowaniu do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wniosku o wprowadzenie stanu wyjątkowego”.
O tym, co stanowi „szczególne zagrożenie” dla ustroju państwa lub czym są „działania w cyberprzestrzeni” będzie decydować Rada Ministrów w oparciu o prawo, które nie zawiera żadnej precyzyjnej definicji tych określeń. Ewentualna decyzja RM będzie całkowicie fakultatywna i zależna od swobodnej interpretacji zagrożeń.
Jeśli nawet przyjmiemy, że inicjatywa Komorowskiego nie ma związku z wyborami parlamentarnymi, a uchwalona nowelizacja nie posłuży do pacyfikacji społeczeństwa - pojawiają się istotne pytania, na które nikt z rządzących nie udzielił odpowiedzi.
Przede wszystkim, o ekspresowe tempo uchwalenia ustawy. Nie znajduje ono uzasadnienia w żadnym realnym zagrożeniu, ani nawet w ulubionym przez rządzących argumencie – wytrychu o potrzebie „implementacji prawa europejskiego”. Na polu „definiowania cyberprzestrzeni” III RP dzierży bowiem palmę pierwszeństwa, a żadne inne państwo UE nie uznało za konieczne tworzenie w tym celu specjalnej ustawy. W ostatnich miesiącach nie słyszeliśmy też o szczególnie groźnych atakach hakerskich na urzędy państwowe, zaś lektura strony internetowej CERT Polska nie wywołuje nadmiernych emocji.
Pytać także trzeba o entuzjazm, z jakim inicjatywa ustawodawcza Komorowskiego spotkała się wśród jego partyjnych towarzyszy. Bo choć w trakcie prac sejmowych komisji, opozycja (a nawet SLD) zgłaszała wiele uwag, podkreślając m.in. szkodliwość zmiany materii konstytucyjnej poprzez niedopracowaną i zbędną ustawę - tylko posłowie rządzącej koalicji nie mieli najmniejszych wątpliwości, że dzieło Komorowskiego zasługuje na jak najszybsze uchwalenie.
Posłanka PO Bożena Sławiak zdobyła się nawet na pochwalne peany pod adresem twórcy ustawy i w trakcie prac komisji wyznała: „Ja się akurat bardzo cieszę i dziękuję panu prezydentowi, że zainicjował wprowadzenie pojęcia cyberprzestrzeni. Myślę, że już od wielu miesięcy, od wielu lat funkcjonujemy w tej cyberprzestrzeni, wszyscy o niej mówimy, a tak naprawdę nie była ona zdefiniowana i nawet jeśli żadne państwo nie wprowadziło jeszcze takiego pojęcia, to chyba dobrze, że Polska zasygnalizowała, że cyberprzestrzeń istnieje i że istnieją zagrożenia z nią związane.”
Pytania o przyczyny uchwalenia tej ustawy są z pewnością zasadne, jeśli przypomnimy sobie, co grupa rządząca i jej stronnicy uznają za „zagrożenia konstytucyjnego ustroju państwa” lub nazywają „działaniami w cyberprzestrzeni” - a zatem - co ich zdaniem mogłoby wywołać zagrożenie na tyle poważne, by zgłosić Komorowskiemu wniosek o wprowadzenie stanu wyjątkowego.
Tak się bowiem składa, że w czasie ostatnich miesięcy poznaliśmy definicję PiS-u, jako „partii antysystemowej”, walczącej „z systemem ustrojowym”. Usłyszeliśmy również porównanie tej formacji do Komunistycznej Partii Polski i określenie jej „opozycją antysystemową i antypaństwową”. Zdaniem prominentnego autora tych słów - PiS „to formacja, która chce unicestwić państwo demokratyczne, ukształtowane po 1989 r”.
Podpalenie Reichstagu:
"Trzeba jeszcze tej nocy powiesić wszystkich komunistycznych posłów - krzyczał Hitler, którego słowa zapisał jeden z amerykańskich dziennikarzy. - Nic nie powstrzyma mnie przed zgnieceniem żelazną ręką na miazgę tej morderczej zarazy - odgrażał się kanclerz.Ten pożar jest początkiem nowej epoki w historii Niemiec - oświadczył Hitler, zapowiadając rozprawę z przeciwnikami.
Pamiętamy również, że zdaniem obecnej władzy, groźnymi „działaniami w cyberprzestrzeni” okazały się publikacje zawarte na stronie internetowej antykomor.pl. Były to czyny na tyle niebezpieczne, że wymagały zaangażowania Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Pamiętamy też o nadzwyczaj bliskich związkach Komorowskiego z ludźmi policji politycznej PRL i o szczególnym afekcie, z jakim dzisiejszy mieszkaniec Belwederu traktuje człowieka odpowiedzialnego za wprowadzenie w Polsce stanu wojennego.
Ustawa, którą Komorowski podpisze stwarza realne możliwości, by na mocy jednej, fakultatywnej decyzji zmienić każdy niekorzystny werdykt wyborczy lub zablokować zmiany groźne dla układu rządzącego. Jeśli taki scenariusz byłby brany pod uwagę – warto wiedzieć, że jutro to narzędzie zostanie uzbrojone.
09.11.2012 r. - debata nt. wystąpienia premiera Donalda Tuska a temat polityki europejskiej.
Palikot w swoim skandalicznym wystąpieniu zwrócił się do PiS - wasze miejsce jest w więzieniu i my was tam zaprowadzimy!
Palikot rozpoczął swoje skandaliczne wystąpienie od zwrócenia się do PiS. - Najpierw państwo oskarżyliście, że premier polskiego rządu zabił prezydenta naszego kraju, teraz chcecie rozwalić UE i pozbawić Polskę 300, 400 mld zł. Wasze miejsce jest nie tu, w parlamencie, wasze miejsce jest w więzieniu i wy do tego więzienia traficie wcześniej czy później - mówił.
- Problem polega na tym, że niestety premier Tusk i jego ekipa nie chcą was tam zaprowadzić, ale my was tam zaprowadzimy, przyjdzie taki moment, że tam wylądujecie - zapowiedział szef RP. - To, że Antoni Macierewicz jest jeszcze na tej sali i że prokurator nie postawił mu zarzut&´w, jemu, (Adamowi) Hofmanowi, (Jarosławowi) Kaczyńskiemu, to jest skandal - oświadczył.
- Mam nadzieję, że Prokurator Generalny żyje w ogóle, bo już dawno powinien zrobić jakiś porządek z wami - dodał.
11 listopad 2012 premier Donald Tusk w Kosowie / Kilka godzin później w Warszawie doszło do prowokacji policyjnych jednostek rządowych, podczas Marszu Niepodległości.Jaki był cel tych działań. - W poniedziałek po Marszu Niepodległości marszałek Sejmu Kopacz zaczęła rozważać możliwość delegalizacji organizacji organizujących Marsz.
<>
Marszałek Sejmu Ewa Kopacz oceniła, że art. 13 konstytucji mógłby być podstawą prawną do delegalizacji Młodzieży Wszechpolskiej. Zastrzegła jednocześnie, że musi o tym zadecydować sąd:
"Według art.13. konstytucji zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy, lub wpływu na politykę państwa, albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa. Kopacz przyznała jednocześnie, że bardziej problematyczna jest kwestia ewentualnej delegalizacji Obozu Narodowo-Radykalnego.
- Tu będzie problem, dlatego że oni nie mają swojego statusu, nie są ani stowarzyszeniem, ani partią polityczną. Ale myślę, że prawnicy nad tym pracują. - powiedziała marszałek Sejmu."
<>
11 listopada, w Marszu Niepodległości w Warszawie nie brał udziału Jarosław Kaczyński. Czy gdyby brał, byłoby to też podstawą do delegalizacji PiS-u. Myślę, że tak. Delegalizacja PiS otwarła by drogę do przedterminowych wyborów di Sejmu i Senatu, ale już bez PiS i Jarosława Kaczyńskiego.
Dodać, należy, ze jakiś czas po 11 listopada "wybuchła" sprawa Brunona K. Gdyby ta sprawa wyszła 11 listopada, a Jarosław Kaczyński brał udział w Marszu Niepodległości, a "sprawa policyjnej prowokacji" wymknęłaby się organizatorom Marszu Niepodległości spod kontroli, całą sprawę, można by przedstawić medialnie jak "PiSowski zamach stanu" - Czy nie byłoby to wystarczającym powodem do delegalizacji PiS? Byłoby. Cała sprawa do złudzenia przypomina przygotowania do wielkiej politycznej prowokacji "zamachowej" coś na kształt hitlerowskiego podpalenia niemieckiego Reichstagu.
<>
Dodać należy, że po marszu "Obudź się Polsko!" z 30 września 2012 r. marzeniem byłego marszałka Sejmu Stefana Niesiołowskiego, było właśnie "powstanie PiS", które po stłumieniu, zakończyłoby temat PiS raz na zawsze.
Czy policyjna akcja sił rządowych z 11 listopada była realizacją tego "marzenia"?
<>
FRAGMENT NOTKI Z 12.10.2012
“Gdyby nie Stefan Niesiołowski Polska byłaby potworna, i nawet byśmy o tym nie wiedzieli”
http://kacpro.salon24.pl/454628,gdyby-nie-stefan-niesiolowski-polska-bylaby-potworna
“Niesiołowski: gdyby PiS zrobił rewolucję, to byłby ostateczny koniec Kaczyńskiego”
Fragment artykułu na Onet.pl z 30 września 2012 r. , Cytat:
“- Ucieszyłbym się, gdyby PiS zrobił rewolucję i próbę zamachu stanu, bo to byłby ostateczny koniec Kaczyńskiego i PiS.Panowie, zróbcie rewolucję i szturm na Belweder! A debata ekonomiczna PiS była debatą nad zieloną książeczką płk. Kaddafiego. Niech PiS wywoła kolejne Powstanie Warszawskie - powiedział w pierwszej części rozmowy z Onetem Stefan Niesiołowski.”
- Wszystko wskazuje na to, że 11 listopada 2012 r. realizowano wariant "realizacja marzeń Stefana Niesiołowskiego". Nieudany, bo Kaczyński wyjechał z Warszawy.
10.04.13 w rocznicę Katastrofy Smoleńskiej na 100% w Warszawie będzie. czy spełnią się marzenia posła Niesiołowskiego, i marszałek Kopacz będzie miała możliwość z art.13 konstytucji? - Możliwe, że tak. Platforma zawsze działa zgodnie z prawem. Komorowski też przejął obowiązki P/O Prezydenta zgodnie z konstytucją. A że wcześniej problem ten omawiał z Palikotem to szczegół, nie warty wspominania.
<>
FRAGMENTY KSIĄŻKI
Leszek Szymowski -"Zamach w Smoleńsku"
CZĘŚĆ III “Anatomia zbrodni” - Rozdział 12 “Przecięta pajęczyna”
“10 kwietnia 2010 roku wczesnym rankiem, dysponent tej zabójczej wiedzy - prezydent Lech Kaczyński - wsiadł do tupolewa lecącego do Smoleńska.
Na pokład samolotu wsiedli również jego najbliżsi doradcy, którzy znali dużą część zasobów przejętych po WSI, znali treść aneksu i zabierali głos w sprawie jego publikacji: Władysław Stasiak, Aleksander Szczygło, Mariusz Handzlik. Na pokładzie znalazł się również Zbigniew Wassermann - jeden z autorów reformy wojskowych służb specjalnych i gorący zwolennik likwidacji WSI.(...)
Joachim Brudziński: “Nie wiem, co robił pan Komorowski i jego ekipa w Pałacu Prezydenckim, bo tam nie byłem. Jednak z informacji, które do nas docierały, wynika, że w pierwszej kolejności przejęli akta Komisji Weryfikacyjnej WSI.”
Informacja z kręgów PO mówi, że pierwszą czynnością Bronisława Komorowskiego, który 10 kwietnia stał się Pełniącym Obowiązki Prezydenta RP i wszedł do Kancelarii Prezydenta - była właśnie lektura aneksu do raportu z weryfikacji WSI. Do tej lektury Komorowski zapalił się tak bardzo, że nie zauważył, że nie ma oficjalnego aktu zgonu Lecha Kaczyńskiego, a dopóki tego aktu zgonu nie było - nie miał prawa zajmować gabinetu prezydenta i przejmować jego obowiązków"
Fragment książki, str. 198, Rozdział 12 "Przecięta pajęczyna" - cytat: “W styczniu 2007 roku pierwsza wersja raportu została opatrzona klauzulą “ściśle tajne” i przesłana do Kancelarii Prezydenta. Lech Kaczyński i weryfikatorzy popełnili katastrofalny błąd: podali do publicznej wiadomości, że w raporcie figuruje 130p style= nazwisk czynnych agentów WSI, którzy swoją współpracę wykorzystywali w celach innych niż bezpieczeństwo państwa. Nie podali jednak o kogo chodzi. ten błąd miał się wkrótce zemścić i to surowo. (...)
Był 16 lutego 2007 roku. W Kancelarii Prezydenta odbyła się uroczysta konferencja prasowa. Lech Kaczyński i siedzący obok Antoni Macierewicz oglosili, że oto Prezydent RP podjął decyzję z prac Komisji Weryfikacyjnej WSI. Punktualnie o godzinie 12.00 raport znalazł się na stronie internetowej Kancelarii Prezydenta. I wywołał burzę. (...) W 16 załączniku do raportu, Antoni Macierewicz ujawnił agentów WSI uplasowanych w mediach i w strukturach państwowych, którzy współpracę z WSI wykorzystywali do celów innych niż bezpieczeństwo państwa. (...) http://www.naszdziennik.pl/dodatek/wsi/raport.pdf
Wiadomo jednak, że z pewnością część nazwisk została przed upublicznieniem raportu usunięta z przyczyn znanych jedynie najbliższym współpracownikom prezydenta. To oznaczało, że dokumenty dotyczące tych ludzi można było w każdej chwili opublikować.Decyzję o tym musiałby podjąć urzędujący prezydent. Wystarczył jeden jego podpis.(...)
Kilka miesięcy później, Antoni Macierewicz znów w trybie ściśle tajnym przesłał do Kancelarii Prezydenta aneks do raportu z weryfikacji WSI - czyli drugą część dokumentu - od początku sugerował, aby jak najszybciej ujawnić jego treść opinii publicznej. Jednak Lech Kaczyński wciąż odwlekał tą decyzję. (...)
Nie było jednak tajemnicą, że w aneksie do raportu Macierewicza znalazły się informacje ujawniające kolejnych agentów WSI, a także niejasne powiązania z politykami SLD i Platformy Obywatelskiej - zwłaszcza z Bronisławem Komorowskim. Sam Komorowski postanowił dowiedzieć się, co znaleźli likwidatorzy WSI i czy może mu to zaszkodzić w przyszłej działalności politycznej. Doprowadziło to do wybuchu wielkiej afery, której obraz wyłania się z akt śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Apelacyjną w Warszawie .. (...)
W międzyczasie doszło do wyborów, zmieniła się władza, a on sam został marszałkiem Sejmu. Zwrócił się wówczas do koordynatora służb - Pawła Grasia - z zapytaniem o obu swoich rozmówców ( dopisek: Leszka Tobiasza, Wojciecha Sulimskiego). Graś udzielił mu informacji, że obaj rozpracowywani są przez kontrwywiad cywilny, który podejrzewa ich o szpiegostwo na rzecz Rosji. Doszło więc do sytuacji bezprecedensowej: dopiero co mianowany marszałek Sejmu RP spotkał się z dwoma osobami podejrzanymi o szpiegostwo na rzecz Rosji i negocjował z nimi nielegalny zakup ściśle tajnego dokumentu. (...)
Fragment książki, str. 201, Rozdział 12 "Przecięta pajęczyna" - cytat:
Gdy jesienią 2007 rokuwładzę przejęła Platforma Obywatelska, Macierewicz przestał być szefem kontrwywiadu wojskowego, ale zdobył mandat poselski z listy PiS-u. Pracami komisji pokierował Jan Olszewski - były premier RP. Pomieszczenia do pracy komisji udostępniła Kancelaria Prezydenta. W ciągu jednej nocy dokumenty Komisji Weryfikacyjnej WSI przewieziono ciężarówkami do Kancelarii Prezydenta. W ten sposób, w Kancelarii zgromadzono niemal wszystkie archiwa Wojskowych Służb Informacyjnych - archiwa obnażające dziesiątki patologi i setki afer, materiały obciążające kilkaset osób zamieszanych w te afery - wśród nich osoby z pierwszych stron gazet. Równolegle zaczęły się prace nad przygotowaniami do ujawnienia drugiej części raportu z weryfikacji WSI czyli właśnie aneksu.
Członek Komisji Weryfikacyjnej WSI:“Na biurko prezydenta Kaczyńskiego trafiła wersja aneksu, ale prezydent ją poprawił, pewne rzeczy kazał wykreślić. Sporządzono więc drugą wersję. Było tak samo. Ostatecznie chyba dopiero jedenasta wersja - okrojona prawie o połowę w stosunku do pierwszej - znalazła akceptację w oczach Głowy Państwa. Prezydent zwlekał z jej upublicznieniem, choć Macierewicz, Olszewski i inni doradzali mu, aby odtajnił to jak najszybciej. Ale Kaczyński się wahał i wahał. W zgodnej opini nas wszystkich, czekał z ujawnieniem aneksu do okresu poprzedzającego kampanię wyborczą. Wydaje się zasadny pogląd, że liczył na to, iż opublikowanie aneksu pomoże mu pogrążyć Komorowskiego, w którym upatrywał głównego rywala w walce o powtórną kadencję. A może chciał poczekać na właściwy moment do ujawnienia tej zabójczej wiedzy.”
10 kwietnia 2010 roku wczesnym rankiem, dysponent tej zabójczej wiedzy- prezydent Lech Kaczyński - wsiadł do tupolewa lecącego do Smoleńska.”
Czy zamach na Prezydenta otworzył drogę budowie sepermocarstwa?
Kliknij:http://kacpro.salon24.pl/495232,czy-zamach-na-prezydenta-otworzyl-droge-budowie-sepermocarstwa
* Oglądanie notek z linków w Salon24.pl jest filtrowane . Jeśli strona otworzy się bez tekstu , jest zablokowana, kliknij na biało-czerwoną ikonę “Salon 24.pl”, w lewym górnym rogu ekranu. Po otwarciu się nowego okna, w prawym górnym rogu wyłącz filtr
Odpowiedź dla @ HOMOSOWIETICUS,
czyli bój o zjednoczenie "Cesarstwa Euro-Azji"
Warte przeczytania: Sikorski o rozszerzeniu Unii Europejskiej
"Jeśli zaś chodzi o rozszerzenie Europy, to Radosław Sikorski uważa, że granice Unii kończą się tam, gdzie kończy się unijne prawo. Porównał też Wspólnotę do Cesarstwa Rzymskiego, z tym, że uznał, że Unia jest lepszym organizmem, bo rozszerza swe granice przez pokojowe działania, a nie podbój. Dlatego też, nie widzi przeszkód, by dawne, radzieckie republiki przyłączyły się do Wspólnoty, jeśli tylko przyjmą zasady prawne z Brukseli.
- Europa przesunęłaby się hen po granice Korei i Chin - snuje więc śmiałą wizję. Dlatego też, rozszerzanie Unii, to, jego zdaniem zastosowanie idei jagiellońskiej w praktyce."
Jak widzimy, marzenie o Cesarstwie Euro - Azji nie jest wymysłem. To polityczny fakt. Minister Sikorski nie wspomina jednak o jednej ważnej rzeczy.O czymś takim, nie mógłby marzyć przed 10.04.10.
Lech Kaczyński, który zginął “nad Smoleńskiem”, nigdy takiego pomysłu by nie poparł, bo skutek tego, byłby taki, że Polska zostałaby zmiażdżona połączeniem się Niemiec z Rosją.Taki scenariusz byłby możliwy tylko, gdyby Polski nie było, lub gdyby Polską rządzili ludzie, którzy właśnie tego chcą.
<>
Tadeusz Mazowiecki: “ Ja przede wszystkim dmucham na zimne, więc ja bym się chciał jutro rano obudzić, że nie ma zmiany. Bo kiedyś byłem na wyborach prezydenta u mojego syna i wygrał Wałęsa, a jak doszedłem do siebie do domu, to wygrał już Kwaśniewski.”
Czy to są dowody, że Wybory Prezydenta 2010 sfałszowano?
http://kacpro.salon24.pl/491159,czy-to-sa-dowody-ze-wybory-prezydenta-2010-sfalszowano
OSZÓSTWO W WYBORACH PREZYDENTA W ROKU 2010?
Przeciek “mówił”, że Kaczyński prowadzi w wyścigu o fotel prezydenta Polski z wynikiem 54,46%, zatem wynik Komorowskiego musiał wtedy wynosić 45,54%.
Oto fragment relacji Stefana Niesiołowskiego opisujący jego “stan ducha” po zapoznaniu się z “przeciekiem” z 04.06.2010 r. zawierającym informację o stanie wyników wyborów.
Myślę, że można założyć jako prawdopodobne, że przekazany przeciek był wynikiem zliczania głosów przez PKW, z godziny 23:00.
Niesiołowski 04.06.2010:
”Ja miałem o 11-stej przeciek. Kaczyński prowadzi 56 ... 54.46% . Ja myślę, Boże no! No katastrofa! No? Muszę wyjeżdżać chyba? Na starość mnie czeka emigracja” - Co zrobiono z tą informacją? 50 minut później PKW podała inny wynik.
“Szarża Komorowskiego PO-pół-NOCY”+17,32 % i+18,20%
przewagi głosów zliczonych pomiędzy komunikatami PKW
WYNIKI WYBORÓW PREZYDENTA 2010 W PRZEDZIAŁACH CZASOWYCH
* Przewaga ogłaszana podczas ogłaszenia wyników cząstkowych wynosiła od+2,64% do + 5,26%
* Przewaga z 3 916 709 zliczonych głosów, zliczonych do godziny 23:50 = (- 0.8179392 % )
* Przewaga z 5 017 178 zliczonych głosów,zliczonych po godzinie 23:50 =(+ 12.053085 % )
Obliczenie, pokazują prawie że niemożliwe z punktu widzenia matematycznego rachunku prawdopodobieństwa skoki przyrostu przewagi i strat kandydatów, w okresach pomiędzy ogłaszaniem cząstkowych wyników wyborów przez PKW, w Wyborach Prezydenta 2010.
Jest to gwałtowne załamywanie się trendu (w górę) dla kandydata Platformy, i w dół, dla Jarosława Kaczyńskiego. Tak się nie dzieje w normalnych warunkach, a jeśli już, to nie z takim “odchyłem”, jak to miało miejsce w przypadku Wyborów Prezydenta 2010.
Należy dodać, że warto by było obliczyć wyniki “międzyokresowe” dla wyborów, o których wspomniał Tadeusz Mazowiecki. Jeśli też są tak duże, świadczyłoby to prawdopodobnych oszustwach wyborczych w latach ubiegłych.
Należy wiedzieć, że obsługujące wybory Krajowe Biuro Wyborcze powstało z inicjatywy gen. W.Jaruzelskiego, który przekształcił wojewódzkie Rady Narodowe w delegatury Krajowego Biura Wyborczego, na bazie tego samego “potencjału ludzkiego”, a obecny szef KBW pełni tą funkcję nieprzerwanie od samego początku jego powstania w 1988 lub 1989 r.
Został on mianowany w epoce generała Jaruzelskiego.
MOIM ZDANIEM, POWYŻSZE ŚWIADCZY TO O TYM, ŻE PRZEDTERMINOWE WYBORY PREZYDENTA 2010, ZOSTAŁY SFAŁSZOWANE.
|
Godzina komunikatu >> |
00:10 |
01:10 |
Obliczenie wyniku |
02.10 |
Obliczenie wyniku |
|
Zebrane wyniki z liczby (w %) Obwodowych Komisji Wyborczych >> |
z 51,50%
obwodów do godz. 23:50 |
z 80,39%
obwodów do godz. 00:58 |
obwodów, czyli z końcówki od godz. 00:58 do końca licznia |
obwodów do godz. 01:54 |
obwodów, czyli z końcówki od godz. 01:54 do końca liczenia |
|
Przewaga Komorowskiego w przedziale czasowym Ze zliczonych głosów do/po godz. |
- 0,82% WYNIK do 23:50 |
+2,64% WYNIK do 00:58 |
+17,32% WYNIK po 00:58 |
+5,26% WYNIK do 01:54 |
+18,20% WYNIK od 01:54 |
|
Liczba uzyskanych głos. |
3 916 709 |
6 652 339 |
2 281 548 |
8 343 768 |
590 119 |
|
% uzyskanych głosów |
49,59% |
51,32% |
58,66% |
52,63 |
59,10% |
Przykład jak czytać tabelę:
O godzinie 01:10 PKW podała wynik cząstkowy z godziny 00:58z 80,39% Obwodów >>> Po zliczeniu głosów w tych Obwodach przewaga Komorowskiego nad Jarosławem Kaczyńskim wynosiła+ 2.64% ( wcześniej prowadził Kaczyński )>>>Po zliczeniu głosów z 80,39% obwodów zaczęto zliczać głosy w pozostałych 19,61% Obwodach.
Z wyliczenia wynika, żeprzewagaBronisława Komorowskiego w pozostałych 19,61% okręgach wyborczychwyniosła +17,32% >>SZEŚCIOKROTNIE więcej niż w pierwszych 80,39% Obwodach. Tak się nigdy nie dzieje.
PO-pół-NOCY Komorowskiemu skokowo przybywało głosów “jak z wora obfitości” >> W komunikatach PKW to jest zamglone. Tam podają wynik od początku liczenia, do godziny ogłoszenia ŚREDNIA JEST AKCEPTOWALNA.
Do “dosypywania głosów” dochodzi pomiędzy jednym komunikatem, a drugim. Gdy zmierzymy właśnie ten fragment liczenia głosów, ze środka, widać “anomalie”
W praktyce, oznacza to, że wcześniej Komorowskiemu przypisano lepszy wynik niż faktycznie miał, a w dalszej części liczenia głosów przypisano mu brakujące głosy.
Po "zmieszaniu wyników" z 80,39% obwodów i 19,61% obwodów, średnia przewaga ze 100% Obwodów wyniosła >>> 6,02%


Komentarze
Pokaż komentarze (2)