“Gdyby nie Stefan Niesiołowski Polska byłaby potworna, i nawet byśmy o tym nie wiedzieli”
“Niesiołowski: gdyby PiS zrobił rewolucji, to byłby ostateczny koniec Kaczyńskiego”
Fragment artykułu na Onet.pl z 30 września 2012 r. , Cytat:“- Ucieszyłbym się, gdyby PiS zrobił rewolucję i próbę zamachu stanu, bo to byłby ostateczny koniec Kaczyńskiego i PiS.Panowie, zróbcie rewolucję i szturm na Belweder! A debata ekonomiczna PiS była debatą nad zieloną książeczką płk. Kaddafiego. Niech PiS wywoła kolejne Powstanie Warszawskie - powiedział w pierwszej części rozmowy z Onetem Stefan Niesiołowski.” .
Onet.pl / Pod "grubą kreską": Stefan Niesiołowski za brak przeprosin:
Stefan Niesiołowski nigdy nie był aniołem. W momentach trudnych dla PO atakuje bezpardonowo, a koledzy z partii go bronią, że to jedynie barwny język, ale jednak opisuje rzeczywistość.
<>
40 dni przed Marszem Niepodległości w Warszawie / “Drugi przwrót pałacowy”
Jak opisano w raporcie “Zespołu Parlamentarnego Macierewicza”, przed Katastrofą Smoleńską doszło do szeregu trudnych do wytłumaczenia, zaplanowanych lub nie, działań i zdarzeń, które doprowadziły w finale do katastrofy.
Myślę, że wywód Pana Stefana Niesiołowskiego jest sygnałem, że działania przeciwdziałające (siłowo) “rewolucji PiS”, mają miejsce. A że PiS, takiej rewolucji nie przeprowadzi, przy założeniu, że Katastrofa Smoleńska była “I-wszym przewrotem pałacowym”, przewiduję, że w Polsce, w najbliższych 40 dniach, może dojść do "II-go przewrotu pałacowego”.
26.06.2013 r.Na ponad miesiąc przed Marszem 11.11.12, po usłyszeniu słów marszałka Niesiołowskiego, małem na myśli, że w trakcie marszu dojdzie do prowokacji, ofiarą której padnie oskarżone "o straszną zbrodnię" ,Prawo i Sprawiedliwość. Że dojdzie do delegalizacji PiS i przedterminowych wyborów do Sejmu. Co się zmieniło od "wtedy"? - Myślę, że nic. Myślę, że takie "scenario", lub zbliżone, jest "rządowi" i Platformersom potrzebne bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Myślę że przygotowania trwają. Problemem pozostaje, jak w to wiarygodnie wpuścić PiS?
Mniej więcej o tym pewnie marzył Stefan Niesiołowski.
<>
Co byś zrobił, gdybyś wiedział, że jutro zawali Ci się cały świat?
- Nie wiesz, ale pewnie coś byś zrobił.A co zarobiłby Premier w takiej sytuacji?Poddałbysię? - Myślę że nie.
Myślę też, że aby odwrócić taką nieuchronność "postawiłby świat na głowie”.
Czy świat "stanie do góry nogami" i uratuje Premiera?
"Tuska ratuje tylko zamach.Bo jeśli nie zamach, to taczka." by "Polaczok" 24 maja 2012
http://polaczok.blogspot.ca/2012/05/tuska-ratuje-tylko-zamach.html
"Tuska ratuje tylko zamach"
Na chwilę zapomnijmy o wielu niewyjaśnionych kwestiach smoleńskich, wróćmy myślami do tego złowieszczego poranka, soboty 10.04.2010 roku. Jest piękny słoneczny ranek, godzina lekko po dziesiątej. Jak grom z jasnego nieba spada na nas wiadomość o katastrofie z udziałem polskiej delegacji udającej się na uroczystości w Katyniu. Szok, niedowierzanie, wybuch niespotykanych myśli, łzy totalnego zdołowania związanego niewątpliwie z Katyniem. Wszystko nabiera niewyobrażalnych wymiarów po wstępnym ogłoszeniu listy nazwisk uczestników lotu. Odczucia te dotyczyły każdego normalnego człowieka bez względu na upodobania czy kolor myśli.
Spróbujmy jednak wyobrazić ludzi stojących na stanowiskach pracy, pracy bezpośrednio związanej z tym lotem. Do osób bezpośrednio zaangażowanych w ten lot można zaliczyć przedstawicieli BOR, MSWiA, MSZ, Kancelarii Premiera wraz z samym Premierem, 36 SPLT, COP oraz z innych służb, do których należał obowiązek posiadania wszelkiej wiedzy na temat wizyty Prezydenta RP. W podobnej sytuacji znalazły się osoby po stronie rosyjskiej z Putinem na czele. No i się zaczęło. Jest problem, nikt nie wie jeszcze o co chodzi, no poza Radkiem Sikorskim, który w sposób czysto telepatyczny przeanalizował przebieg zdarzenia i był już wszystkiego pewien w kilka minut po zdarzeniu.
Insygnium - 08.11.2011
Łuna to czy słońce, blask Nieba.
Rozstrzygnięcia przyszła pora, tak trzeba.
Wirując, w górze unosi się korona.
Dukatów krocie warte jest pytanie:
Na czyich skroniach spocznie,
komu przeznaczona?
Klękamy przed Tobą, odpowiedz Panie!
Klękamy przed Tobą, chyląc swe czoła!
Rzeczypospolita? Czy zwyciężyć zdoła?
Co ze snem o prawdzie, kraju i potędze?
Zwycięży w walce, czy polegnie w nędzy?
Bitwa jeszcze nie rozstrzygnięta.
Wiara ludzi to rzecz nieugięta.
Korona zrabowana wciąż łudzi!
Dlaczego, co robisz!? - Naród pyta.
Widać! Już wiedzą, agenda ukryta!
Gdy klejnot skroni dotyka prawie,
“Liberum Veto / Kawa na ławie”!
Twarz blednie, wzrok się krzyżuje.
W sercu Narodu gniew się buduje.
Regenta głos, prawda zamglona!
Posłucha Naród, czy pierwej skona?
Klękamy przed Tobą, odpowiedz Panie!
Klekamy przed Tobą, chyląc swe czoła!
Co ze snem o prawdzie, kraju i potędze?
Zwycięży w walce, czy polegnie w nędzy?
Naprzeciw siebie,
jak przed walką z Goliatem,stanie “On”
i Dawid purpury okryty szkarłatem.
W oczy swe patrzeć będą srodze.
Jeden przegrać nie chce, drugi nie może
W rękach Dawida moc tkwi!
Moc, która zwycięży demona.
"PO wyborach: Byk “na Red Bullu”- czyli walka z dmuchanym stworem"
10.10.2011 r.
http://kacpro.salon24.pl/448162,po-wyborach-byk-na-red-bullu-czyli-walka-z-dmuchanym-stworem
Istniejące warianty rozstrzygnięć i rozwoju wypadków, porównać można do tej z areny - tyle tylko, że tej w "chiszpańskim mieście", gdzie za chwile może się rozegrać "korrida" - czyli "rytualna walka z bykiem". Rytuał kończący się "ostatnim zabójczym pchnięciem"
Na trybunach widzimy rozgrzaną do czerwoności dopingującą gawiedź. Na środku areny przebierający nogami, buchający kłębami pary - ” jakby na Red Bullu” -” BYK”.
Naprzeciw niego “zastygły w bez ruchu” - patrzący bykowi prosto w oczy “MATADOR”. Oczekiwany wynik mającego nastąpić starcia - “niby powszechnie wiadomy” - z niewielką, ale zawsze - dozą niewiadomej. - Starcie, może zakończyć się niespodzianką.
Sytuacja wygląda “niby standardowo” , gdyby nie jeden szczegół - “tunel z bramą” biegnący z areny na miasto świeci otworem. Ktoś nie domknął bramy, czy też celowo została ona nie domknięta? Stwarza to możliwość nie oczekiwanego przez nikogo - lub bardzo niewielu - rozwoju wypadków. Jeśli na chodniku na końcu tunelu pokaże się grupa “ rozwrzeszczanych kibiców Barcelony” - co zrobi “BYK” - jeśli nie wytrzyma przeszywającego wzroku “MATADORA” - widząc jednocześnie “otwarte okno na świat” …. i nowy , potencjalny cel ataku. Sytuacja na arenie - a raczej poza nią - może się wymknąć poza utarte reguły gry.
O ile - bez względu na bieg wypadków - przyszłość byka jest znana (skończy jako wołowina na weekendowym grillu), o tyle “szalejący byk na ulicach wielkiego miasta” może być wielkim wyzwaniem dla mającego go pokonać “MATADORA”. Jak w przy takim rozwoju wypadków powinien się On zachować?
- Moim zdaniem powinien poczekać, aż “z byka zejdzie powietrze”. “Red Bull” z zasady “działa przez pięć godzin” - potem już tylko dzieci kopią pustą puszkę po podwórku …Część z nich zostaje “zwykłymi kibolami”. Ktoś inny fanem futbolu lub “mistrzem piłki nożnej”. Jeszcze inni udają kogoś, kim faktycznie nie są.


Komentarze
Pokaż komentarze