Prof. Witold Modzelewski: 700 tys. Polaków nabitych w kredyty we frankach może wygrać w sądzie
Prof. Witold Modzelewski dla "Polska the Times": "Przypomnę, że przed laty, gdy za franka płacono ok. 1,90 zł, "nasze banki", łącznie z państwowymi, przekonywały ogłupiałych klientów, że jest to "najkorzystniejsza oferta", bo kredyt złotówkowy był ich zdaniem "znacznie droższy". Jak wiadomo, niektórym wolno robić w trąbę naiwniaków, bo sam najwyższy prezes banku centralnego w chwili szczerości powiedział, że zadawanie się z bankami w naszym kraju jest czymś wyjątkowo ryzykownym. A jeszcze niedawno ktoś nam wmawiał, że są to "instytucje zaufania publicznego", w dodatku "gwarantujące stabilność i bezpieczeństwo ekonomiczne naszej gospodarki". Nieoficjalnie wiemy, że kredyty frankowe, będące ponoć "bezpiecznym instrumentem", przyniosły największe zyski bankom, będąc najbardziej dochodowym rodzajem ich działalności. Kredyty te wyniszczają powstającą w naszym kraju klasę średnią młodego pokolenia, które chciało tu, a nie za granicą ułożyć swój świat.
Jak Pana zdaniem powinien ten problem być rozwiązany? Czy jest alternatywa dla pozwu zbiorowego?
Co należy robić? Tylko i aż tyle: ustawowo nakazać spłacenie tych kredytów w wysokości rzeczywiście zaciągniętej, bo nikt tam żadnych franków nie pożyczał: był to bowiem typowy instrument spekulacyjny, najbardziej zbliżony do zakładu bukmacherskiego. A gdy bank pożycza pieniądze, to kapitałem do zwrotu jest tylko kwota rzeczywiście pożyczona plus odsetki i prowizja. A gdy wielkość spłacanego kapitału zależy od zdarzenia losowego, to jest to działalność hazardowa, której nie można utrzymać pod pozorami udzielania kredytów. Tak stanowi nie tylko polskie, ale również europejskie prawo, które, jak widać, nie znajduje poparcia wśród najbardziej proeuropejskich polityków.
O ile mi wiadomo, byłby Pan gotowy zadeklarować poprowadzenie pozwu zbiorowego?
Nie chcę być posądzony o kryptoreklamę, więc tylko odpowiem, że znamy wielu wybitnych prawników finansowców, którzy mogą zrobić z tym porządek. Sądzę jednak, że klucz do szybkiego rozstrzygnięcia problemu jest w rękach parlamentu, ale raczej już przyszłej kadencji." / Źródło: Polskatimes.pl
"Dziś otrzymałem informację, że śp. gen. Sławomir Petelicki miał rzeczywiście nieszczęście „pochwalić się” w towarzystwie, że w razie czego gotów jest 11 listopada poprowadzić Marsz Niepodległości w celu obalenia obecnego reżymu. To by wreszcie był jakiś motyw morderstwa – i to dość przekonujący. Dowódca GROM-u na czele Marszu mógłby być istotnie bardzo groźnym przeciwnikiem. Nie sądzę, by żołnierze zdecydowali się do Niego strzelać – podobnie jak żaden nie strzelił do śp. gen. Eryka Ludendorffa, gdy ten szedł na czele puczystów w 1923 roku w Monachium. Tak czy owak – ten reżym najprawdopodobniej nie przetrwa jesieni. Musimy więc być gotowi. Czy będziemy?"/Źródło: JANUSZ KORWIN MIKKE www.nczas.com 20.07.2012
Pierwsza niezauważona osoba, która zmarła za "czasów Platformy"
http://kacpro.salon24.pl/526462,pierwsza-niezauwazona-osoba-ktora-zmarla-za-czasow-platformy


Komentarze
Pokaż komentarze