Pierwszy raz w historii Polski uzyskamy nadwyżkę w handlu zagranicznym, czyli eksport będzie większy od importu. Wynik zawdzięczamy rekordowemu eksportowi. Zdaniem analityków 2014 bedzie jeszcze lepszy.
Postanowiłem od czasu do czasu wrzucić jakieś łatwo weryfikowalne dane, aby nieco podrażnić "zawodowych" felietonistów spod znaku Pinokia Cudotwórcy tudzież ekspertów od danych "nie wiadomo skąd".
KUKE: Wartość polskiego eksportu w 2013 liczonego w euro - wzrośnie o 7,8 proc. do 157,6 mld euro. W ujęciu złotowym eksport wyniesie 637,5 mld, co oznacza wzrost o 4,3 proc. To poziom rekordowy. Nigdy nie zbliżyliśmy się do takich poziomów nawet w czasach fedrowania węgla w soboty i niedziele czy sprzedaży statków drożej niż na zachodzie, ale po kursie 1 rubel = 1 dolar.
W ciągu ostatnich 10 lat eksport na mieszkańca naszego kraju zwiększył się aż trzykrotnie - do 3,8 tys. euro – wynika z najnowszych danych Eurostatu. Pomimo wzrostu eksport wciąż jest u nas 2,5-krotnie niższy niż średni w krajach UE.
Nadrabiamy za to dystans, jaki dzieli nas do najbardziej zasobnych krajów UE. Jeszcze przed 10 laty eksport liczony na mieszkańca Niemiec, gwiazdy światowego eksportu, był ponadsześciokrotnie większy od naszego. W ubiegłym roku – już trzyipółkrotnie.
Korzystnie zmienia się także struktura towarowa eksportu. Jeszcze przed 10 laty wśród wyrobów wysyłanych za granicę dużą część zajmowały wyroby tradycyjnych przemysłów: włókienniczego, metalowego, drzewnego i wydobywczego. Obecnie na pierwszym planie ze wzrostem kilku, a nawet kilkunastoprocentowym są rynki spożywczy i meblarski. Rozwijają się tak zwane branże rozwojowe, np. produkcja samochodów, ich części i akcesoriów oraz maszyn i urządzeń elektrycznych: sprzętu RTV, maszyn i urządzeń mechanicznych. Na tę grupę towarów przypada aż 40 proc. całej naszej sprzedaży na rynkach zagranicznych. Niemniej jednak ciągle niedostateczny jest udział branż bardziej kapitałochłonnych i technologicznie bardziej zaawansowanych.
Za wzrost eksportu odpowiada otwarcie granic do Unii. Łatwość eksportu zachęciła producentów do poszukiwania nowych bardziej zyskownych rynków. Może czas wychylić nos poza Unię? Z danych Eurostatu wynika, że w 2012 r. Polska wysłała poza UE jedynie 23,2 proc. swojej sprzedaży zagranicznej. To jeden z najniższych odsetków w całej wspólnocie, niższy wynik odnotowały tylko trzy małe gospodarki: Słowacja, Luksemburg i Czechy. Przyczyny koncentracji na Unii są różne.
Cześć analityków skazuje na nasze urzędy i ministerstwa, które za mało pomagają przedsiębiorcom w nawiązywaniu kontaktów z zagranicznymi partnerami. Inni z kolei wskazują m.in. na relatywnie niską zdolność naszych małych firm do aktywnej współpracy i ekspansji eksportowej na odległe rynki, niedostateczny potencjał innowacyjny tych firm oraz ograniczony dostęp do źródeł finansowania. Problemem są także niedostateczne kwalifikacje ich kierownictwa oraz brak doświadczenia w prowadzeniu biznesu z partnerami na odległych rynkach. Inni znowu domagają się jedynie wiecej czasu, aby polscy przedsiębiorcy mogli dalej rozwijać swoje firmy i kolejno podbijać nowe rynki swoimi wyrobami.
Podsumowując, nie dość, ze produkujemy coraz więcej coraz bardziej skomplikowanych produktów dzięki czemu Polacy mają pracę, to jeszcze udało się skompensować kosztowny import na potrzeby rynku wewnętrznego. Nie trzeba wielkiej przenikliwości aby dostrzec bardzo silna zależność Polski od importu gazu oraz ropy naftowej , które odgrywaja kluczowe znaczenie nie tylko w życiu gospodarstw domowych ale stanowią podstawowe surowce wykorzystywane przez gospodarkę. Dodatkowy, negatywny wpływ ma import inwestycyjny związany z inwestycjami w przemyśle ale także potężnym importem dóbr konsumpcyjnych.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)